\documentclass[a4paper,12pt]{article}
\usepackage{polski}
\usepackage{indentfirst}
\usepackage[latin2]{inputenc}
\usepackage[colorlinks,urlcolor=blue,linkcolor=black]{hyperref}
\usepackage{anysize}
\usepackage{fancyhdr}
\marginsize{2.5cm}{2.5cm}{3cm}{3cm}

\clubpenalty	10000
\widowpenalty	10000
\brokenpenalty	10000
\sloppy

\hypersetup{
	pdftitle={Kilesa Mara},
	pdfauthor={Ajahn Lee Dhammadharo, tłumaczenie Andrzej Osiński},
	pdfcreator={mahajana.net},
}

\setcounter{secnumdepth}{0} % poziom numerowania sekcji (0 - numerowanie wyłączone)
\setcounter{tocdepth}{1}    % max. poziom sekcji umieszczanych w~spisie treści

\let\_=\dywiz

\begin{document}

\begin{center}
	{\Huge Kileša Mara\par}
	\bigskip
	{\Large Ajahn Lee Dhammadharo\par}
	\bigskip
	{tłumaczenie: \textbf{Andrzej Osiński}\par}
	\addvspace{2\baselineskip}
	Mowa Dhammy pochodząca z~ostatniego roku życia Nauczyciela
	
	\addvspace{3\baselineskip}
	\small{Autor tego jakże niedoskonałego tłumaczenia pragnie swoją
	pracą wyrazić wdzięczność wobec Czcigodnego Kanzena za jego
	dobroć i~duchowe wsparcie}
	
	\addvspace{3\baselineskip}
	Skład wykonano w~programie \href{http://latex-project.org}{\LaTeXe}\\
	Tekst jest dostępny pod adresem \href{http://mahajana.net}{mahajana.net}
\end{center}
\addvspace{3\baselineskip}



\section{Krótka nota biograficzna}

Phra Ajahn Lee urodził się w~1906 roku w~rolniczej wiosce na północnym
wschodzie Tajlandii, w~prowincji Ubon Ratchathani. W~wieku 20 lat
przyjął święcenia mnisie w~lokalnej świątyni i~rozpoczął naukę doktryny
buddyjskiej oraz dyscypliny monastycznej. Wkrótce, ku swojej rozpaczy,
odkrył, iż życie w~jego świątyni, podobnie jak i~w~większości innych
tajskich świątyń tego czasu, miało niewiele wspólnego z~praktyką,
wynikającą z~nauczania Buddy.

W powstałej wiele lat później autobiografii, wspominał:

\begin{quote}
	Zamiast przestrzegać obowiązków kontemplacyjnego życia,
	przebywaliśmy na zewnątrz, aby dobrze się bawić: graliśmy
	w~szachy, mocowaliśmy się, rozgrywaliśmy mecze z~dziewczętami,
	kiedy tylko nadarzyła się okazja [$\ldots$] Za każdym razem,
	kiedy badałem księgi, poświęcone dyscyplinie klasztornej,
	zaczynałem się czuć naprawdę nieprzyjemnie. Powiedziałem sobie:
	jeśli nie chcesz porzucić stanu mnisiego, będziesz musiał odejść
	z~tej świątyni!
\end{quote}

Wkrótce po podjęciu tego postanowienia, Ajahn Lee spotkał mnicha
praktykującego w~ascetycznej tradycji leśnych wędrówek,
\textit{kammathana}, ustanowionej przez dwóch nauczycieli: \textbf{Phra
Ajahn Sao Kantas\u{\i}lo} (1861--1941) oraz \textbf{Phra Ajahn Mun
Bh\=uridatta Thera} (1870--1949). Pozostając pod wrażeniem ich nauk oraz
sposobu życia, Ajahn Lee rozpoczął pieszą wędrówkę, mającą go
zaprowadzić bezpośrednio do Ajahna Mun, którego uczniem pragnął zostać.
Z~tym nauczycielem spędził dwa bardzo intensywne okresy praktyki:

\begin{itemize}
	\item w pierwszym roku nauczania, w~lasach prowincji Ubon,
	\item cztery lata później~--- w~Wat Chedi Luang.
\end{itemize}

W swoim czasie Ajahn Mun oraz Ajahn Sao byli wyjątkowi, głosząc, iż
droga do \textit{nibb\=any} pozostaje nadal otwarta i~jest stale
aktualna. Niezwykły był również trening, jaki ci dwaj nauczyciele
narzucali swoim uczniom, a~który obejmował nie tylko intensywną praktykę
medytacyjną, ale i~totalne przekształcenie charakteru ucznia: jego
nawyków, wartości oraz umiejętności uwagi.

W autobiografii Ajahn Lee tak opisywał swoje ówczesne doświadczenia:

\begin{quote}
	Przebywanie z~Ajahnem Mun było dla mnie niezwykle zbawienne,
	a~równocześnie bardzo trudne. Musiałem mieć dużo chęci, aby
	uczyć się wszystkiego od nowa. Niekiedy był na mnie poirytowany,
	twierdząc, że jestem niechlujny i~że nigdy nie położę niczego na
	właściwym miejscu. Ale też nigdy nie powiedział mi, gdzie są te
	właściwe miejsca \ldots\  Aby móc z~nim wspólnie przebywać przez
	jakiś czas, trzeba było być bardzo uważnym, spostrzegawczym
	i~niezmiernie ostrożnym. Poruszając się, nie mogłeś wydać
	najmniejszego dźwięku, nie wolno ci było pozostawić odcisków
	stóp na podłodze ani spowodować najlżejszego hałasu, kiedy
	przełykałeś wodę albo kiedy otwierałeś jakieś okno czy drzwi.
	Przez cały czas musiałeś przejawiać pełną i~nieprzerwaną
	świadomość wszystkich twoich czynów~--- rozwieszania szat,
	przygotowywania posłania, wszystkiego. W~przeciwnym razie
	wypędzał cię, nawet w~środku pory deszczowej i~nawet wówczas
	musiałeś to przyjąć spokojnie i~być w~pełni uważnym. Jeżeli
	chodzi o~inne sprawy, takie jak medytacja siedząca lub
	medytowanie podczas chodzenia, to wyszkolił mnie w~każdym
	aspekcie~--- ku mojemu pełnemu zadowoleniu. Ale i~tak byłem
	w~stanie za nim nadążać w~najlepszym razie przez 60\% całego
	czasu
\end{quote}

Po ukończeniu drugiego treningu, Ajahn Mun wysłał Ajahna Lee w~lasy
północnej Tajlandii, by ten samodzielnie wędrował i~doskonalił praktykę
medytacji. Wędrówki te zaprowadziły Ajahna Lee także i~w~inne części
kraju, do Birmy, Laosu a~nawet Indii. Z~wszystkich uczniów Ajahna Mun,
to właśnie Ajahn Lee jako pierwszy przekazał nauki tajskiej tradycji
leśnej ogółowi społeczeństwa Tajlandii, rozpowszechniając je zwłaszcza
w~centralnej części tego kraju.

W 1935 roku założył świątynię Wat Paa Khlawng Kung, na cmentarzu
w~pobliżu Chanthaburi na południowo\_wschodnim wybrzeżu, a~w~1955 roku
kolejną~--- Wat Asokaram~--- w~bagnistych okolicach ujścia rzeki Chao
Phraya, na przedmieściach Bangkoku. Jego uczniowie~--- mnisi i~ludzie
świeccy, mężczyźni i~kobiety~--- pochodzili z~różnych warstw społecznych
i~wykonywali wszystkie możliwe zawody. W~1957 roku otrzymał tytuł Phra
Suddhidhammarans\u{\i} Gambh\u{\i} ramedh\=acariya. Odszedł
przedwcześnie w~1961 roku.

Aż do ostatnich lat życia regularnie odbywał praktyki odosobnienia
w~lesie. Oto, co pisał w~swojej autobiografii:

\begin{quote}
	Życie w~lesie, które tak lubię, dało mi wiele do myślenia \ldots
	To spokojne miejsce, w~którym możesz obserwować wpływ otoczenia.
	Weźmy na przykład dzikiego koguta: gdyby kroczył dookoła,
	zachowując się jak udomowiony kogut, kobry i~mangusty zjadłyby
	go w~mgnieniu oka \ldots\  Podobnie jest z~nami. Jeśli spędzimy
	cale nasze życie pławiąc się w~towarzystwie, będziemy podobni do
	noża albo motyki, zanurzonej głęboko w~ziemi~--- łatwo
	rdzewieją. Lecz jeśli nieustannie je się ostrzy na kamieniu bądź
	pilnikiem, rdza nie będzie miała żadnych szans, aby się
	zagnieździć. Stąd też musimy się nauczyć, być zawsze czujnym
	i~przytomnym [$\ldots$] Życie w~lesie powoduje, że umysł staje
	się pewny siebie. Dhamma, którą studiowałeś, a~nawet ta, której
	nie studiowałeś, objawia się jasno, ponieważ przyroda jest
	nauczycielem. To tak jak istniejąca na Ziemi wiedza, którą każde
	z~państw użyło, aby rozwinąć zdumiewające moce i~uzyskać
	niezwykłe osiągnięcia. Żaden wynalazek, żadne z~odkryć, nie
	pochodziło z~książek. Wszystkie doszły do skutku, ponieważ
	naukowcy badali prawa rządzące naturą, które objawiają się na
	świecie tu i~teraz. Dhamma, podobnie jak wiedza, istnieje
	w~przyrodzie. Kiedy zdałem sobie z~tego sprawę, przestałem
	zaprzątać głowę studiowaniem świętych pism i~przypomniałem sobie
	o~Panu Buddzie i~jego uczniach~--- wszyscy studiowali i~czerpali
	wiedzę z~pryncypiów natury. Nikt z~nich nie podążał za słowem
	pisanym [$\ldots$] Z~takich powodów, pragnę pozostać nieukiem,
	jeżeli chodzi o~teksty i~święte pisma. Niektóre drzewa śpią
	w~nocy, przebudzając się w~ciągu dnia. Inne odpoczywają za dnia,
	budząc się nocą.
\end{quote}


\newpage
\section{Kileša Mara}

Natura tego świata przejawia się w~fakcie, iż nic nie jest absolutnie
złe. Każda rzecz, każde zjawisko, muszą zawierać w~sobie przynajmniej
odrobinę dobra. Ta sama prawda odnosi się do różnych przejawów
\textit{Mary}, czyli demonów pokusy, jakie stają na drodze naszej
praktyce. Rzecz nie polega na tym, iż one zawsze nam przeszkadzają.
Czasami zmieniają się w~naszych przyjaciół i~towarzyszy; niekiedy
w~pracowników i~stronników; innym razem w~niewolników, pomagających nam
i~troszczących się o~nas. Jeżeli to zrozumiecie~--- pojmiecie dlaczego
należy podążać Drogą Środka. Z~jednej strony musicie skupić uwagę na ich
wadach; z~drugiej zaś~--- na ich zaletach. Zarówno ich dobre jak i~złe
strony są przejawami jednej i~tej samej rzeczywistości i~jako takie
egzystują wspólnie. Jeśli chodzi o~nas, musimy zająć miejsce pośrodku,
badając rzeczy i~zjawiska tak, abyśmy nie działali powodowani
podejrzeniem bądź uprzedzeniem. Skoro tylko dostrzeżemy pozytywne
aspekty tych spraw, możemy je lepiej poznać. Możemy stać się sobie
bliscy. Kiedy poznamy się i~będziemy sobie bliscy, rozwiniemy z~nimi
rodzaj pewnej więzi. Jak powiedział sam Budda: \textit{vissasa parama
ňati}~--- znajomość jest najwyższą formą pokrewieństwa.

Nawet nasi wrogowie, kiedy ich dobrze poznamy, mogą stać się naszymi
przyjaciółmi. Naszymi towarzyszami. Naszymi służącymi. Naszymi
niewolnikami. Jeśli potrafimy spoglądać na rzeczy w~ten sposób, obie
strony odniosą korzyść. My na tym skorzystamy i~nasze \textit{Mary}
również. W~czasach Buddy, na przykład, Oświecony do tego stopnia poznał
Marę, iż w~końcu ten ostatni uległ korzystnej przemianie i~wzbudził
w~sobie skłonność do zasług oraz umiejętności, jakie rozwinął sam Budda.
Zaledwie Mara utracił moc nad Buddą; oddał mu cześć i~odkrył, iż został
przeniesiony do niebios. A~to jeszcze nie koniec. Stał się
\textit{bodhisattvą}. W~przyszłości osiągnie kompletne przebudzenie jako
w~pełni przebudzony Budda. Tak więc Mara odniósł korzyść i~Budda odniósł
korzyść. Taka jest natura ludzi, obdarzonych wglądem: potrafią przyjąć
złe rzeczy i~zamienić je w~dobre.

Co do nas, to stale podlegamy władzy różnego rodzaju \textit{Mar}. Te
zastraszające \textit{Mary} nazywane są \textit{kileša maras}, to jest
demonami skalań. Tymi największymi, prawdziwie niesławnymi są chciwość,
awersja i~ułuda. To najbardziej znane z~nich. Jeśli chodzi o~te, które
znajdują się na nieco dalszym planie, poza kulisami, to są to
\textit{k\=ama tanh\=a}~--- pożądanie przyjemności zmysłowych,
usiłowanie uzyskania rzeczy w~sposób dla \textit{Dhammy} niegodny
i~obraźliwy, \textit{bhava tanh\=a}~--- pragnienie istnienia rzeczy
w~ten bądź inny sposób, oraz \textit{vibhava tanh\=a}~--- pożądanie
nieistnienia rzeczy i~zjawisk. Na przykład, kiedy uzyskaliśmy bogactwo,
pragniemy go nie utracić; bądź też kiedy zyskaliśmy pewien status i~nie
chcemy aby ktoś zmiótł nam sprzed nosa tą przewagę, jaką nad innymi
posiadamy. Oto \textit{vibhava tanh\=a}. Te trzy przejawy pożądania są
również demonami skalań, lecz nie są one powszechnie znane. Zaledwie raz
na jakiś bardzo, bardzo długi czas słyszycie, że ktoś wymienia ich
nazwy.

Jeśli chodzi o~chciwość, awersję i~ułudę, to są one ogromne, niezwykle
potężne i~bardzo dobrze znane. Matką wszystkich tych \textit{Mar} jest
ignorancja, czyli podstawowa niewiedza (\textit{avijj\=a}). Wszystko
wypływa z~ignorancji. Zło wypływa z~ignorancji. Nazywając rzeczy po
imieniu: ignorancja jest warunkiem wymaganym do powstania wytworów
mentalnych (\textit{sankh\=ara}), a~te skoro tylko raz się pojawią,
ulegają podziałowi na trzy grupy:

\begin{itemize}
	\item \textbf{wartościowe wytwory umysłu}: intencje, akty
	wolicjonalne, rozważne myśli, zmierzające w~kierunku wzbudzania
	dobra;

	\item \textbf{bezwartościowe wytwory umysłu}: myśli, które
	kierują się w~stronę zła, zepsute i~nieczyste, kalające umysł
	i~prowadzące do utracenia przezeń blasku; oraz

	\item \textbf{mentalne wytwory umysłu}: myśli, które nie są ani
	wartościowe ani złe. Na przykład, kiedy myślimy o~pójściu jutro
	na targ, albo o~wybraniu się do pracy na naszej roli, albo
	o~kąpieli czy spożywaniu posiłku. Jeśli tego typu myśli
	pojawiają się w~umyśle, to nazywamy je właśnie mentalnymi
	wytworami umysłu; takie myślenie nie jest ani dobre, ani złe.
\end{itemize}

Wszystkie te przejawy wytworów mentalnych również są demonami skalań. Są
dziećmi \textit{Mary}, jednak rzadko wystawiają one swoje oblicza na
widok publiczny. Są niczym szlachetnie urodzone dzieci, przebywające
w~pałacu. Rzadko kiedy pokazują swoje twarze na zewnątrz, tak że tylko
nieliczni znają ich imiona, nieliczni ujrzeli ich oblicza. Jeśli nie
rozwiniecie koncentracji umysłu, nie uda wam się dostrzec tych
cudowności. Jeśli rozwiniecie koncentrację, będziecie mogli spoglądać do
środka, używając wglądu, aby rozsunąć zasłony i~ujrzycie wówczas te
dzieci \textit{Mary}.

Matka \textit{Mary}, podstawowa niewiedza, spoczywa jeszcze głębiej
w~środku. Ignorancja polega na tym, że nie znacie własnego umysłu~---
błędnie bierzecie za swój umysł przebiegające przezeń myśli; mylicie
wiedzę z~umysłem; sądzicie, że wasze myśli dotyczące przeszłości bądź
przyszłości są umysłem. Wierzycie, że ciało jest umysłem albo umysł jest
ciałem, że uczucia są umysłem albo umysł jest uczuciem, że formacje
mentalne są umysłem, albo, że to umysł jest formacjami mentalnymi, że
umysł jest jaźnią, albo jaźń ,,ja'' jest umysłem~--- nie jesteście
w~stanie oddzielić tych zjawisk od siebie, zaplątując się w~tym
wszystkim. Oto, czym jest ignorancja. Mówiąc w~skrócie, ignorancja
oznacza bycie spętanym teraźniejszością.

Wszystkie elementy, które dotychczas wymieniłem, nazywane są demonami
skalań. Przeszkadzają nam przez cały czas, nieustannie wchodzą nam
w~drogę, dlatego są demonami skalań. Jakie to są demony? Na przykład,
kiedy robicie się naprawdę chciwi, staje to na drodze waszej szczodrości
i~chęci składania ofiar. Pragniecie tylko otrzymywać, a~nie dawać. Oto,
dlaczego chciwość jest demonem. Kiedy wzrasta nasza zaborczość wobec
rzeczy, trzymamy się ich mocno. Jeśli ktoś zniszczy to, do czego
lgniemy, wpadamy w~smutek i~czujemy się przygnębieni. Wprawia to nasz
umysł w~pomieszanie i~zamęt. Oto, dlaczego chciwość jest demonem.

Ta sama prawda dotyczy złości. Zaledwie się ona pojawi, macie gdzieś
wszystko. Postrzegacie innych ludzi wyłącznie w~kategoriach czerwonych
bądź czarnych mrówek: jedyne, co musicie zrobić, to podeptać je~--- po
to są. Wybuchowa siła złości jest bardziej gwałtowna, aniżeli cokolwiek.
Nie martwicie się, czy będziecie, czy też nie będziecie w~stanie
postawić na swoim. Jesteście bezczelni i~ryzykujecie, lecz jeśli w~tym
czasie ktoś się pojawi i~spróbuje przekonać was do działania w~zręczny
sposób, nie chcecie w~ogóle słuchać, co on ma do powiedzenia. Złość musi
podążać swoim szlakiem~--- aż sama całkowicie się wyczerpie. Oto,
dlaczego, nazywamy złość demonem, ponieważ nie jesteście w~stanie
dokonać niczego dobrego, dopóki pozostajecie w~jej mocy.

Ułuda jest jeszcze gorsza. Ułuda sączy się w~was, tak jak krew przenika
do każdej części waszego ciała. Kiedy popełniamy zło, ulegamy
złudzeniom. Kiedy czynimy dobro, nadal pozostajemy w~mocy złudzeń.
Nawet, jeśli jesteśmy doskonale wykształceni w~Dhammie, nawet wtedy nie
potrafimy uciec przed mocą ułudy. Niezależnie od tego, kim jesteśmy,
cały czas depcze nam ona po piętach. Możemy pragnąć uczynić coś, co
przyniesie nam zasługę, lecz kiedy jesteśmy ogarnięci złudzeniami, nie
wiemy, co jest słuszne, a~co nie jest. Chcemy po prostu zebrać zasługę.

Przestrzegamy wskazań, ponieważ pragniemy być dobrzy, ale nie wiemy,
czym jest prawdziwa cnota. To samo się dzieje, kiedy praktykujemy
koncentrację. Pragniemy osiągnąć rezultaty, lecz nie potrafimy odróżnić
prawidłowej koncentracji od nieprawidłowej. Po prostu nieustannie tylko
pragniemy i~pożądamy. To właśnie jest ułuda; to, że nasza wiedza nie
pozostaje w~zgodzie z~prawdą. Nie jest oczywiście tak, iż niczego nie
wiemy. Dysponujemy wprawdzie wiedzą, lecz to, co wiemy, mija się
z~prawdą. Jesteśmy jak człowiek, który zgubił drogę~--- kontynuuje dalej
swoją wędrówkę~--- tylko nie jest już na właściwej ścieżce. Przypuśćmy
na przykład, że chcemy się udać do Bangkoku, lecz pogubimy się po drodze
i~zaczniemy zmierzać w~kierunku Bang Puu. Jeśli chodzi o~Bangkok, to
zeszliśmy z~drogi, ale jesteśmy na właściwej ścieżce do Bang Puu~---
i~możemy kontynuować naszą wędrówkę. Problem nie polega na tym, że jeśli
znajdziecie się na niewłaściwej ścieżce, to nie możecie iść dalej. Otóż
możecie, lecz w~kontekście miejsca, do którego pragniecie dotrzeć, jest
to błędna droga. Skończy się to dla was po prostu rozczarowaniem. Oto,
dlaczego ułuda jest demonem.

Wszelkie formy pragnienia tworzą drugi poziom demonów. Istnieją trzy
odmiany pragnienia, lecz zasadniczo można je sprowadzić do dwóch typów.
Pragnienie pojmujemy w~kategoriach ,,pożądania'', i~jako takie dzieli
się ono na dwa rodzaje. Jednym z~nich jest pożądanie przemieszane
z~żądzą~--- w~najbardziej pospolitym światowym sensie. Drugie nie
zawiera żądzy. Jest to prosta inklinacja, skłonność, uczucie, upodobanie
do przedmiotów. Na przykład czujemy upodobanie do jakiegoś typu widoków.
Widzimy pewne obiekty materialne i~ich wygląd nam się podoba, stąd też
ich poszukujemy~--- mówiąc innymi słowami~--- pragniemy je zdobyć. To
oczywiście również jest odmianą pragnienia. Ta sama prawda odnosi się
różnego rodzaju dźwięków, które lubimy. Usiłujemy je ,,zdobyć''. Nasze
pożądanie ciągnie nas, szarpie nami, wlecze nas ze sobą, niezależnie od
tego, czy uzyskamy to, czego pragniemy, musimy biec. Jeśli zdobędziemy
to, czego pragniemy, mamy przynajmniej coś, co zrekompensuje nasze
wysiłki. Jeśli nie, tracimy tylko czas i~energię~--- i~cierpimy. Ten typ
pożądania również nazywa się pragnieniem: pragnieniem obiektów~--- form
widzialnych, dźwięków, zapachów, smaków, wrażeń dotykowych i~rzeczy,
które lubimy. To pożądanie nie łączy się z~żądzą, ale z~chciwością.

Tak, więc pragnienie ma dwa smaki, zaczerpnięte z~\textit{k\=ama
tanh\=a}, \textit{bhava tanh\=a} i~\textit{vibhava tanh\=a}: pożądanie
związane z~żądzą i~wolne od niej. To również są demony skalań. Każdy
z~nich powstrzymuje umysł przed rozwijaniem skłonności do prawidłowej
koncentracji. Oto, dlaczego pragnienie (\textit{chanda}) zostało
sklasyfikowane jako przeszkoda. Pożądanie na poziomie przeszkody umysłu
mąci i~zasłania skłonność oraz upodobanie, nie zawierając w~sobie żadnej
żądzy. Istnieje jednak inny typ \textit{chanda}, który nazywamy
\textit{chanda-r\=aga}: pożądaniem połączonym z~namiętnością, i~które
jest zdecydowanie cięższe od \textit{chanda} jako samej tylko przeszkody
mentalnej. \textit{Chanda} jako przeszkoda mentalna jest stosunkowo
lekka. \textit{Chanda-r\=aga} jest wrogiem wszelkich wskazań. Natomiast
sama \textit{chanda} jest wrogiem i~przeszkodą w~osiągnięciu
koncentracji. Oto, dlaczego pożądanie w~obu tego słowach znaczeniach
zostało sklasyfikowane jako demon~--- demon skalań. To jest drugi
poziom.

Przejawiające się fabrykacje mentalne tworzą kolejną warstwę demonów.
Przyjrzyjmy się chociażby wartościowym myślom: umysł rozmyśla
o~zainicjowaniu bądź wywołaniu jakiejś zasługi. A~teraz przypuśćmy, że
te zamysły nie powiodą się. Umysł psuje się. Tak jak w~przypadku króla
Aśoki, który sprawował władzę nad subkontynentem indyjskim, rządząc na
dwa sposoby. Jeden z~nich przejawiał się w~dobroci króla jako człowieka.
Jego poddani darzyli go szacunkiem i~czcią oraz wielbili, a~co za tym
idzie, byli mu posłuszni. Drugi wyrażała militarna siła i~potęga króla.
Oto, dlaczego wśród jego ludu panował ład i~porządek. Na gruncie religii
Aśoka udzielał gigantycznego wsparcia i~zachęty, tworząc wiele dobra,
tak wiele, że odniosło to skutek odwrotny od zamierzonego. Aśoka
obdarzał nieustannymi donacjami mnisią \textit{Sanghę}, aż któregoś
dnia, tuż u~kresu życia, zdecydował, że pragnie wykorzystać jeszcze
część pieniędzy, aby sfinansować rozległe ofiary, okazując w~ten sposób
szacunek Buddzie, \textit{Dhammie} i~\textit{Sandze}. Zaledwie
sformułował swoje intencje, ale jeszcze zanim nadarzyła się sposobność
do wydania takiej ilości pieniędzy, jaką zamierzał, zachorował. Pragnął
zatem przyspieszyć wszystko i~zakończyć zdobywanie zasługi zgodnie ze
swoimi planami. Wysłał jednego z~ministrów do skarbca, aby wybrać
stamtąd więcej pieniędzy. Skarbiec przechowywał zarówno środki rządowe
jak i~prywatne fundusze króla. Kiedy urzędnik dotarł do skarbca,
skarbnik nie chciał mu przekazać wszystkich pieniędzy, ponieważ uważał,
że powinien z~nich korzystać wyłącznie rząd. Urzędnik powrócił więc z~ta
informacją do króla Aśoki, który wpadł w~przygnębienie. ,,To moje
środki''~--- myślał. Pragnął je użyć aby wyrazić cześć dla Buddy,
\textit{Dhammy} i~\textit{Sanghi}, ale kiedy nie mógł tego uczynić, jego
umysł stał się zgorzkniały. Kiedy jego umysł zaczął się psuć, król
umarł. I~teraz, ponieważ umarł w~chwili, w~której żywił złość wobec
swojego skarbnika za to, że ten uniemożliwiał mu zebranie zasługi,
w~rezultacie odrodził się jako monstrualnej wielkości wąż, ogromny
pyton, pełzający tam i~z powrotem wokół królewskiego skarbca. I~tam
musiał pozostać, przywiązany do swojego dobytku przez wiele dni, co
uniemożliwiło mu radować się z~rezultatów dobra, jakie uczynił za życia.
Wyświadczał dobro na wielu obszarach: wznosił świątynie, stupy (tajskie:
\textit{chedi}), posadził olbrzymie ilości drzew \textit{bodhi},
przekazywał olbrzymie dotacje na cześć \textit{Sanghi}, przestrzegał
wskazań, słuchał \textit{Dhammy}. Z~chwilą śmierci powinien odrodzić się
jako męski bądź żeński \textit{deva}, lecz zamiast tego przyszedł na
świat jako wąż. Oto przykład, w~jaki sposób dobre intencje, intencje
wartościowe, jeśli tylko nie zostaną urzeczywistnione, prowadzą do
skalań i~odrodzenia się jako zwykłe zwierzę. Tak więc myśli o~zebraniu
zasługi, jakkolwiek same w~sobie są niezwykle wartościowe, mogą zmienić
się w~demony.

W jeszcze większym zakresie prawda ta odnosi się do niegodziwych
fabrykacji mentalnych, to jest myśli o~uczynieniu zła. Samo myślenie
o~złu jest wystarczające, aby stanąć na drodze naszego dobra. Kiedy
myśli tego typu pojawią się w~umyśle, to chociaż nawet nie podjęliśmy
w~oparciu o~nie jeszcze żadnego działania, chociaż jeszcze nie
przemawialiśmy pod ich wpływem, to sam fakt posiadania tych złych
intencji w~umyśle wystarcza, aby uniemożliwić nam dostęp do szlachetnych
ścieżek (\textit{magga}) oraz ich owoców (\textit{phala}). Niech jako
przykład posłuży nam opowieść o~buddyjskim święcie i~dwóch wieśniakach,
którzy byli przyjaciółmi. Wczesnym rankiem ludzie z~wioski usłyszeli
dźwięk dzwonu i~gong w~lokalnej świątyni, wstali zatem przed wschodem
słońca i~przygotowali się do obdarowania mnichów żywnością oraz do
wysłuchania świątynnych kazań. Jeden z~przyjaciół pomyślał sobie:
,,Jeśli udam się do świątyni, aby tam zebrać zasługę, to kiedy powrócę
do domu, nie będę miał niczego do jedzenia. Lepiej więc pójdę łowić
ryby''. Tak więc ugotował on trochę ryżu i~przygotował posiłek, aby
drugi przyjaciel, udający się do świątyni, mógł go tam zanieść.

Jeżeli chodzi o~wieśniaka, który poszedł do świątyni, to przez cały
czas, kiedy nakładał pożywienie do mnisich miseczek, przyjmował
wskazania i~słuchał \textit{Dhammy}, złe myśli były jedynymi, jakie mógł
snuć: ,,Zastanawiam się czy mój przyjaciel złapie jakąś rybę, abyśmy
mogli ją wieczorem zjeść''. Myśląc o~tym, rozwinął w~sobie niezwykle
silne pragnienie zjedzenia curry, które oczywiście przyrządzi sobie
z~ryby, jaką w~międzyczasie złapać miał jego przyjaciel. Tylko o~tym
mógł myśleć, kiedy nakładał jedzenie mnichom do misek i~słuchał mów
\textit{Dhammy}. Nie myślał o~zabijaniu. Myślał po prostu: ,,Jeśli mój
przyjaciel złapie jakąś rybę, dostanę ją do jedzenia''. Natomiast
wieśniak, który poszedł złowić rybę, myślał tylko w~ten sposób:
,,Zastanawiam się, czy mój przyjaciel nałożył już pożywienie do mnisich
miseczek \ldots\  Przypuszczalnie już przyjął wskazania \ldots\  Teraz
z~pewnością słucha \textit{Dhammy} i~gromadzi wiele, wiele zasług''.
Myślał wyłącznie o~tym. I~oto moc jego pełnego pożytku i~wartości
myślenia sprawiła, że ani jedna ryba nie złapała się w~sieć! Za każdym
razem kiedy słyszał uderzenie świątynnego gongu, odkładał sieć, wznosił
ręce i~wołał \textit{Sadhu}!~--- przez cały dzień, aż do zmroku.
Ponieważ jego myśli były tak głęboko zakorzenione w~czynieniu dobra,
jego wysiłki aby uczynić zło nie przyniosły rezultatu.

Myśli przyjaciela, który udał się do świątyni, aby zyskać zasługę przez
cały czas krążyły wokół zjedzenia ryby wraz z~kolegą, stąd też nie
zebrał on praktycznie żadnej zasługi. Pożytki, płynące z~jego zasług nie
miały wartości, a~w~związku z~tym i~cały wysiłek, jaki włożył on
w~przygotowanie potraw dla mnichów, przyjęcie wskazań oraz słuchanie mów
\textit{Dhammy} ze złożonymi rękami. Inaczej mówiąc stan jego umysłu
zniwelował jego dobroć, stąd też skończył on bez porównania gorzej,
aniżeli jego przyjaciel, który miał zamiar popełnić zło,
w~rzeczywistości tego nie pragnąc. Umysł tego człowieka ogarnął stan
demoniczny i~wyrządził mu szkodę na dwa sposoby. Pierwszy polegał na
tym, że pragnął on zjeść rybę, lecz nie otrzymał ani kęsa. Drugi wynikał
z~tego, że chociaż człowiek ten uzyskał pewną zasługę, płynącą z~ofiar,
jakie uczynił dla mnichów, była ona bardzo znikoma. On po prostu udawał,
że nakłada jedzenie do misek mnichów, udawał, że przyjmuje wskazania
i~słucha mów \textit{Dhammy}, lecz jego umysł skupiał się wyłącznie na
spożywaniu curry z~ryby ze swoim przyjacielem. Stąd też nie uzyskał
żadnych dobrych rezultatów, jakie powinny wyniknąć z~podjętych przez
niego działań. Oto dlaczego mówimy, że złe myśli niwelują naszą dobroć.
Nawet jeśli czynimy dobro, myśli tego typu odcinają po prostu naszą
dobroć, tak jak można by odciąć koronę palmy lub drzewa kokosowego. Albo
bananowca, który wydał już owoce~--- nie będzie w~stanie dłużej rosnąć,
wydawać kolejnych kwiatów bądź owoców. Ludzie, którzy myślą w~zły
sposób, nawet, jeśli zewnętrznie czynią dobro, nie uczynią w~życiu
żadnego postępu. Wszystko, co ich spotyka to porażka. To są właśnie
bezwartościowe fabrykacje mentalne~--- kolejny demon~--- który nie
dopuszcza nas do wyrażania dobroci.

Trzecią kategorię fabrykacji mentalnych tworzy myślenie neutralne, to
znaczy takie, które nie jest ani dobre ani złe. Ten typ myślenia również
może przekształcić się w~demona skalań. Powiedzmy na przykład, że
zamierzamy popracować w~naszym gospodarstwie. ,,Nie mamy czasu, aby
pójść do klasztoru''~--- mówimy. ,,Nie mamy przecież wystarczającej
ilości pożywienia''. Albo planujemy, że coś sprzedamy: ,,Jeśli udamy się
do klasztoru, braknie nam czasu, aby osiągnąć przyzwoity dochód''. Albo
spędzamy czas myśląc o~jakiejś istotnej sprawie, którą musimy załatwić;
o~tym, że będziemy musieli zrobić to, czy powiedzieć tamto. Albo myślimy
o~pojechaniu na wycieczkę i~o odpoczynku. Takie myślenie zabiera czas,
jaki moglibyśmy wykorzystać, aby rozwinąć w~sobie dobroć. Rozpraszamy
go. W~jaki sposób? Kiedy jesteśmy dziećmi, mówimy, że musimy jeszcze
poczekać, aż dorośniemy. Nie zamierzamy wcale szybko umierać, więc
powinniśmy poświęcić czas na naukę. Kiedy jesteśmy młodymi ludźmi,
tłumaczymy sobie, że możemy z~tym poczekać do czasu, aż zawrzemy
małżeństwo. Kiedy już kogoś poślubiliśmy i~osiągnęliśmy stabilizację
w~naszej karierze, pragniemy poczekać, aż dorosną nasze dzieci i~one
zawrą związki małżeńskie. Z~udaniem się do klasztoru można zaczekać, aż
nieco się postarzejemy. Odkładamy to nieustannie, aż zamieniamy się
w~słodkie świnki, które Mara połknie bez trudu, zanim nawet zdamy sobie
z~tego sprawę.

W końcu nawet, jeśli dotrwamy do starości, nasze dzieci będą się
zamartwiać i~spróbują nas odwieść od pójścia tam. ,,Mamo, nie idź do
klasztoru. Jesteś stara. Będziesz musiała znieść różnego rodzaju
trudności''. A~my im wierzymy. ,,Jeśli zasłabniesz, albo zachorujesz,
będzie ci ciężko''. Wasze oczy przestaną widzieć, wasze uszy przestaną
słyszeć. Nie możecie słuchać kazania, nie słyszycie, kiedy dają wam
wskazania. Wasze oczy i~uszy~--- każda droga do czynienia dobra~---
zamykają się i~całkowicie uszczelniają.

Oto, co dzieje się z~ludźmi, którzy są całkowicie pochłonięci pracą~---
martwią się jak będą jeść, spać i~żyć; niepokoją się bogactwem i~biedą
do tego punktu, w~którym nie potrafią już rozwinąć żadnej umiejętności
i~osiągnąć wglądu. Myślenie tego typu jest jednym z~rodzajów fabrykacji
mentalnych, które ogłupiają nas, podstawiają nam nogę, hamują i~wiążą.
Stąd też zaliczane jest ono do odmian Mary~--- demonów skalań.

Ignorancja, czyli nieznajomość rzeczy jest demonem skalań na czwartym
poziomie. Nie wiemy, czym jest cierpienie i~stres; nie znamy przyczyny
cierpienia; nie wiemy, czym jest ustanie cierpienia jak i~ścieżka
praktyki, prowadząca do ustania cierpienia. Nasza nieznajomość tych
Czterech Szlachetnych Prawd jest jednym z~przejawów ignorancji. Innym
jej aspektem jest brak wiedzy i~rozeznania, które sprawy należą do
przeszłości, które do przyszłości a~które są teraźniejszością. Te trzy,
powiększone o~Cztery Szlachetne Prawdy, składają się łącznie na siedem
przejawów ignorancji. Jest także i~brak świadomości samej ignorancji~---
który jest ósmym jej aspektem. Wszystkie te formy nieświadomości
określane są jednym wspólnym mianem \textit{avijj\=a}, to jest
ignorancją.

Wszystko to sprowadza się do nieznajomości Ścieżki. Na przykład, kiedy
praktykujemy cztery podstawy uważności:

\begin{itemize}

	\item \textit{K\=ay\=anupassan\=a}~--- skupiamy się na
	wewnętrznych i~na zewnętrznych aspektach ciała, ale nie
	rozumiemy, czym ono jest. Myślimy, że ciało jest umysłem albo
	umysł~--- ciałem. To jest właśnie ignorancja. Jest ciemna.
	Zaciera granice pomiędzy ciałem i~umysłem, tak, iż sądzimy, że
	są one jednym i~tym samym. Nie potrafimy oddzielić ciała od
	umysłu albo umysłu od ciała. To brak znajomości naszej Ścieżki.

	\item \textit{Vedan\=anupassan\=a}~--- skupiamy się na
	wewnętrznych i~zewnętrznych wrażeniach, ale w~rzeczywistości nie
	rozumiemy, czym są wrażenia i~emocje. Wrażenia pojmujemy tutaj
	jako akt przyglądania się uczuciom, które niekiedy są przyjemne,
	niekiedy bolesne, innym razem ani przyjemne ani bolesne.
	Sądzimy, że przyjemność jest tym samym, co nasz umysł, lub, że
	nasza jaźń zawiera przyjemność. Albo uważamy, że ból jest tym
	samym, co nasz umysł, albo nasza jaźń jest bolesna. Nie
	potrafimy oddzielić przyjemności i~bólu od umysłu, tak, więc
	stają się one ściśle splątane ze sobą. Nie umiemy ich oddzielić,
	nie potrafimy ich rozróżnić. Oto ignorancja~--- nieznajomość
	Ścieżki.

	\item \textit{Citt\=anupassan\=a}~--- skupiamy się na samym
	umyśle, jego aspektach wewnętrznych i~zewnętrznych, ale
	faktycznie nie rozumiemy, czym jest umysł. Czym jest umysł?
	Właściwie istnieją dwa terminy na określenie umysłu. Istnieje
	świadomość mentalna i~jest wreszcie sam umysł. Mylimy świadomość
	z~umysłem, a~umysł ze świadomością. Właściwie świadomość porusza
	się. Przypuśćmy, że widzimy jakiś pejzaż w~Bangkoku.
	\textit{Cakkhu-viňň\=ana}~--- świadomość wzrokowa~--- łączy
	umysł z~tym widokiem, ale sam umysł nie porusza się. Proces
	przechodzenia od organu umysłu do jego przedmiotu jest
	świadomością, ale sam w~sobie nie zawiera on żadnej substancji.

	\textit{Sota-viňň\=ana}: Niekiedy pamiętamy dźwięki
	z~przeszłości. Myśli związane z~tymi dźwiękami pojawiają się
	w~umyśle i~skupiamy na nich uwagę, tak że pamiętamy, co
	powiedziała ta osoba, a~co tamta, jak jest pięknie itp. To, co
	zapamiętaliśmy jest świadomością słyszenia~---
	\textit{sota-viňň\=ana}. Jest również świadomość powonienia.
	Potrafimy rozpoznać, jakie zapachy się z~nami kontaktują.
	Pamiętamy, jakie zapachy już gdzieś spotkaliśmy i~jakie rzeczy
	wąchaliśmy w~przeszłości. Prąd mentalny, jaki powstaje w~celu
	poznania i~zbadania tych rzeczy nazywamy
	\textit{ghana-viňň\=ana}. Istnieje także
	\textit{kaya-viňň\=ana}~--- świadomość dotyku. Potrafimy
	rozpoznać, czy powietrze jest gorące czy chłodne. Umiemy również
	określić, że ,,ten chłód pochodzi od chłodnej wody, a~tamten~---
	od chłodnego powietrza; ten upał płynie z~gorącego powietrza,
	a~tamten~--- z~gorąca słonecznego''. Umiemy rozpoznać te rzeczy
	i~zjawiska bardzo wyraźnie. Możemy nawet napisać o~nich książkę.
	Znajomość tych faktów jest określana mianem
	\textit{kaya-viňň\=ana}.

	\textit{Mano-viňň\=ana}~--- świadomość intelektualna. Nasze
	myśli wybiegają w~różne strony: do Bangkoku, do lasu, na
	pustkowie, dookoła całego świata. Świadomość tych myśli to
	właśnie \textit{mano-viňň\=ana}, podczas gdy umysł pozostaje
	obecny tutaj, w~teraźniejszości. Nie może nigdzie odejść. Ta
	część umysłu, która jest samą świadomością, nie może nigdzie się
	udać. Pozostaje właśnie tutaj. Wybiega tylko do tego miejsca,
	dokąd sięga nasza skóra. Istnieje świadomość rzeczy i~zjawisk,
	przekraczających naszą skórę, ale ta świadomość nie jest
	umysłem. To tylko świadomość. Nie zawiera ona żadnej substancji,
	w~ogóle żadnej, tak jak powietrze. Tak więc nie musimy jej
	mieszać z~umysłem. Możemy oddzielić świadomość od samego umysłu,
	a~umysł od świadomości. Umysł jest jak ogień; świadomość jak
	blask ognia. Blask ognia i~ogień to dwa różne zjawiska, chociaż
	światło pochodzi od ognia. Jeśli tego nie rozumiemy, mamy do
	czynienia z~ignorancją. Wyobrażamy sobie, że świadomość jest
	umysłem, a~umysł świadomością. Kiedy dysponujemy tak
	pomieszanymi pojęciami, jest to wyrazem ignorancji.

	\item \textit{Dhamm\=anupassan\=a}~--- Skupiamy umysł na
	wewnętrznych i~zewnętrznych \textit{dhammach}, to znaczy
	właściwościach mentalnych, jakie przejawiają się w~umyśle. Kiedy
	w~umyśle pojawią się niezdrowe właściwości, nawet nie zdajemy
	sobie sprawy, jak wielką krzywdę potrafią one wyrządzić. To
	ignorancja. Z~kolei, jeżeli chodzi o~zręczne właściwości, to nie
	wiemy, które z~nich przynoszą tylko drobne korzyści, które~---
	przeciętne, a~które~--- ogromne. To oznacza, iż nie wiemy, jakie
	są właściwości umysłu. A~skoro nie znamy właściwości umysłu, nie
	potrafimy oddzielić dobra od zła a~zła od dobra; nie umiemy
	oddzielić umysłu od jego właściwości, a~właściwości od samego
	umysłu. Wszystko utknęło na dobre w~ogromnej, gęstej masie, tak,
	że nie potrafimy tego rozdzielić i~rozpoznać. Oto, czym jest
	ignorancja, a~ignorancja jest Marą; demonem, który blokuje Drogę
	i~uniemożliwia nam osiągnięcie najwyższego dobra, czyli
	\textit{nibb\=any}.
\end{itemize}

Wszystkie cztery rodzaje skalań nazywamy \textit{Marami} lub demonami
skalań. Matką Mary jest ignorancja. Dziećmi Mary są fabrykacje mentalne;
wnukami Mary są trzy formy pragnienia, a~prawnukami~--- chciwość,
awersja i~ułuda. Niekiedy ci członkowie rodziny Mary pomagają nam
rozwinąć zasługi oraz umiejętności. Niekiedy podnoszą się i~siadają nam
na głowie, rządząc i~pomiatając nami. Powiedzmy na przykład, że chciwość
naprawdę urosła w~siłę. Chwytamy wszystko, cokolwiek wpadnie nam w~ręce,
nie myśląc zupełnie, do kogo to należy albo czy jest to słuszne czy też
nie. Kiedy chciwość naprawdę urośnie w~siłę, może nas zmuszać do
czynienia zła. Kiedy złość przybiera na sile, wywiera nacisk na nasze
nerwy do punktu, w~którym jesteśmy w~stanie wydać wyrok śmierci
i~popełnić morderstwo. To samo dotyczy ułudy.

Każde z~tych skalań jest naszym wrogiem, blokującym dobroć, lecz równie
dobrze każde z~nich może nam przynieść znaczący pożytek. Jeśli zyskamy
pewien wgląd, chciwość może nam pomóc. Złość może nam pomóc. Ułuda może
nam pomóc. Jeśli zyskamy pewien wgląd, pragnienie może stać się
motywacją do rozwinięcia przez nas dobroci. Nie spoglądajcie nań z~góry.
Przybyliśmy tu aby wysłuchać mowy \textit{Dhammy}. Kto nas do tego
namówił? Pragnienie~--- otóż kto. Kiedy ludzie przyjmują święcenia
mnicha i~nowicjusza, co ich do tego skłania? Pragnienie, otóż co. Nie
powinniśmy skupiać się wyłącznie na jego negatywnej stronie. Jeżeli
chodzi o~wartościowe wytwory umysłu, to gdybyśmy nie przejawiali żadnego
z~nich, nie bylibyśmy w~stanie rozwinąć jakiejkolwiek dobroci. Każdy kto
w~jakiś sposób rozwija dobroć, musi zacząć od wyrażenia intencji, aby to
uczynić. Ignorancja może być również sprzyjająca. Skoro przekonamy się,
że przejawiamy ignorancję, spieszymy się, aby znaleźć jakiś środek na
jej przezwyciężenie. Ignorancja prowadzi nas na manowce, lecz
ostatecznie to ignorancja jest tym, co sprowadzi nas z~powrotem. Wiedza
nigdy nie zaprowadziła nikogo do nauki. To ignorancja sprawia, że ludzie
pragną się uczyć. Jeśli ludzie już coś wiedzą, dlaczego mieliby chcieć
szukać dalej? To ułuda popycha nas w~stronę poszukiwania wiedzy~---
poprzez spotykanie się w~towarzystwie, poprzez przebywanie z~ludźmi.
Nasza wiedza poszerza się coraz bardziej od pierwszego impulsu, który
rodzi się właśnie z~ignorancji.

Stąd też podejmując pracę z~demonami skalań musicie poszukać zarówno ich
dobrych jak i~złych aspektów. Tylko wówczas, kiedy dostrzeżecie obydwie
strony, można się o~was wyrazić, że jesteście wnikliwi i~postępujecie
mądrze. Kiedy potraficie przekształcić niezdrowe właściwości i~cechy
w~dobre~--- wówczas jesteście prawdziwie wybitni. Natomiast jeżeli
przekształcacie rzeczy dobre w~złe, to wcale nie jest to dobre. Nawet
jeśli potraficie wykorzystać dobre oznaki oraz skłonności, aby uczynić
z~nich coś dobrego, nie jest to czymś wyjątkowym. Istnieją trzy poziomy
dobroci: dobry, doskonały i~wybitny. Dobry człowiek czyni dobro.
Człowiek doskonały, wykorzystując dobre rozwiązania, potrafi uczynić je
jeszcze lepszymi. To zaiste doskonałe, ale nie wybitne. Człowiek wybitny
potrafi przekształcić zło w~dobro, a~dobro w~doskonałość. Tak
przedstawiają się trzy poziomy dobroci: dobry, doskonały i~wybitny.

Dziś zatem mówiłem o~demonach skalań, po tym jak wcześniej, innego dnia
rozmawialiśmy o~demonach agregatów (\textit{khanda-mara}). Wszyscy
musimy nauczyć się myśleć, rozważać, zastanawiać się nad sprawami
i~kontemplować je, tak abyśmy mogli odnaleźć dobroć z~każdej strony,
w~każdym zakątku, w~który spoglądamy. W~ten sposób, patrząc w~dół,
znajdziemy skarby. Spoglądając w~górę, znajdziemy skarby. Patrzenie
w~dół oznacza spoglądanie na rzeczy i~zjawiska, które są naszymi
wrogami. Będziemy w~stanie wydobyć z~nich skarby: dobroć na wybitnym
poziomie. Kiedy przyglądamy się rzeczom, które są naszymi
sprzymierzeńcami, możemy rozwinąć z~nich doskonałość. Powinniśmy
postarać się rozwinąć wszystkie trzy poziomy dobroci. Jeśli zyskamy
wgląd, będziemy mogli osiągnąć trzy poziomy dobroci, rozwinięte z~trzech
poziomów demonów skalań oraz demonów agregatów, a~wówczas zyskamy
potrójne korzyści, o~których wspomniałem.

Mając to na uwadze, winniśmy rozwijać nasze zdolności mentalne
(\textit{indriya}), aż staną się mocne, gotowe i~dojrzałe, tak że nie
będą się obawiały różnego rodzaju Mar. Człowiek, który badał życie
i~zwyczaje węży, potrafi je podnieść, nie obawiając się ich jadu.
Człowiek, który poznał życie i~zwyczaje tygrysów, może je złapać, a~one
nie ugryzą. W~ten sam sposób, posiadając jakikolwiek wgląd, będziemy
w~stanie złapać i~poskromić demony skalań, tak że będą nas one wspierać
w~osiąganiu doskonałości, wszystkimi środkami prowadząc poprzez ścieżki
(\textit{magga}) i~ich owoce (\textit{phala}) aż do \textit{nibb\=any}.
Każdy zaś, kto nie dysponuje ani umiejętnościami ani wglądem, zostanie
porwany przez demony skalań i~poniesiony na tortury oraz śmierć. Użyjmy
zatem naszego najostrzejszego wglądu, aby rozważyć to zagadnienie. To
zaprowadzi nas na szlachetne ścieżki i~do ich owoców.

Teraz, skoro usłyszeliśmy to wszystko, powinniśmy dobrze to przemyśleć
i~wziąć sobie do serca~--- głęboko do naszego wnętrza, aby zobaczyć
w~jaki sposób to wszystko faktycznie w~nas funkcjonuje i~zgodnie z~tym
właściwie praktykować~--- adekwatnie do zasad prawidłowej praktyki.
Wówczas będziemy całkowicie spokojni. Źli ludzie nam pomogą. Dobrzy
ludzie nam pomogą. Będziemy wolni od niebezpieczeństw. Złodzieje zostaną
naszymi służącymi, pomagając nam w~przeróżnych zadaniach. Mądrzy ludzie
pomogą nam w~naszej pracy~--- jak więc możemy ponieść klęskę? Jeśli
spojrzymy na złych ludzi~--- przyjdą i~pomogą nam. Jeśli spojrzymy na
dobrych~--- przyjdą i~pomogą nam. Jeśli skupimy uwagę na
\textit{Marach}, które są naszymi wrogami, zamienią się one w~przyjaciół
i~towarzyszy. Kiedy osiągniemy ten punkt, nie będziemy już wiedzieć,
czym jest Mara~--- albowiem nic nie jest \textit{Marą}. Wszystko jest
pozbawione oznak, neutralne, wszystko po prostu należy do świata. Każdy,
kto potrafi postrzegać rzeczy i~zjawiska w~ten sposób, już dłużej nie
cierpi; nie posiada już żadnych przeszkód. Wszystko jest jasne,
przejrzyste, promienne i~proste. Jeśli idziesz do przodu, nie utkniesz
po drodze. Jeśli kroczysz w~tył~--- nie zaplączesz się. Będziesz unosił
się tak łagodnie jak łódka na wodzie. Dlatego takich ludzi określa się
mianem \textit{sugato}: kroczący bez przeszkód; dochodzący.

Tak więc wszyscy z~nas, rozwijając swoje doskonałości, powinniśmy
praktykować właśnie w~ten sposób.

Teraz, skoro już omówiłem demony skalań, pozwolę sobie w~tym miejscu
zakończyć.

\end{document}
% vim: tw=72
