\documentclass[a4paper,12pt]{article}
\usepackage{polski}
\usepackage{indentfirst}
\usepackage[latin2]{inputenc}
\usepackage[colorlinks,urlcolor=blue,linkcolor=black]{hyperref}
\usepackage{anysize}
\marginsize{2.5cm}{2.5cm}{3cm}{3cm}

\clubpenalty	10000
\widowpenalty	10000
\brokenpenalty	10000
\sloppy

\hypersetup{
	pdftitle={Han Shan: Poematy ,,Zimnej Góry''},
	pdfauthor={Tłumaczenie i~przypisy: Andrzej Osiński},
	pdfcreator={mahajana.net},
}

\setcounter{secnumdepth}{0} % poziom numerowania sekcji (0 - numerowanie wyłączone)
\setcounter{tocdepth}{1}    % max. poziom sekcji umieszczanych w~spisie treści


\begin{document}

\begin{center}
	{\Huge Han Shan: Poematy ,,Zimnej Góry''\par}
	\bigskip
	{Tłumaczenie i~przypisy: \textbf{Andrzej Osiński} \par}
	\addvspace{3\baselineskip}
	Skład wykonano w~programie \href{http://latex-project.org}{\LaTeXe}\\
	Tekst jest dostępny pod adresem \href{http://mahajana.net}{mahajana.net}
\end{center}
\addvspace{3\baselineskip}
 
\section{Przedmowa do poematów Han Shana, pióra\\
\mbox{Lu Ch'iu-yina}, gubernatora prowincji \mbox{T'ai}.\protect\footnotemark}

\footnotetext
	{Poematy Han Shana zostały przetłumaczone na język angielski
	kilkakrotnie. Do najciekawszych przekładów należą prace Arthura
	Waleya (1954) oraz Gary Snydera (1958) i~ten ostatni przekład
	jest przedmiotem niniejszego tłumaczenia na język polski.
	Z~innych przekładów należy wymienić francuską wersję Patrika
	Carré z~1985 roku~--- która po raz pierwszy objęła wszystkie
	przypisywane Han Shanowi poematy, a~nie tylko ich część~--- oraz
	najnowsze angielskie prace Roberta G.Hendricksa (1990) i~Billa
	Portera (2000), który udostępnił także zachodnim czytelnikom
	nieznane poezje \mbox{Ch'ing-hunga} tj. ,,Kamiennego Domu''.}

Nikt nie ma pojęcia, jakim człowiekiem naprawdę był Han Shan\footnote
	{Han Shan (jap. Kanzan), nazywany ,,Zimną Górą''~--- żył
	najprawdopodobniej na przełomie VIII i~IX wieku, jakkolwiek
	niektórzy badacze skłonni są widzieć w~nim postać mitologiczną,
	której istnienie uzasadnia jedynie zbiór niezwykłych poematów,
	doskonale reprezentujących ducha chińskiego czan i~głęboko
	zakorzenionych w~tradycji taoistycznej. Przypisywana Han Shanowi
	kolekcja jest niejednolita stylistycznie i~mogła~--- jak
	twierdzi Edwin G. Pulleyblank w~swojej pracy ,,Linguistic
	evidence for the date of Han-shan''~--- powstawać praktycznie na
	przestrzeni całego panowania dynastii \mbox{T'ang} (618--905).
	Z~kolei chińska badaczka Jia Sinhua przypisała autorstwo ponad
	50 poematów Han Shana innemu mnichowi o~nazwisku Caoshan Benji
	(840--901). Spór trwa do dnia dzisiejszego i~nie pozostał
	rozstrzygnięty.}.
Żyją jeszcze starcy, którzy go pamiętają; mówią, że był biedakiem
i~szaleńcem. Żył w~samotności siedemdziesiąt li\footnote
	{Około 112 kilometrów}
na zachód od okręgu T'ang-hsing w~prowincji \mbox{T'ien-t'ai}\footnote
	{Obecnie chińska prowincja Zhejiang (wymawiana również jako
	Chehkiang lub Chekiang).},
w~miejscu nazywanym ,,Zimną Górą''. Często schodził na dół~--- do
świątyni \mbox{Kuo-ch'ing}. W~świątyni tej mieszkał
\mbox{Shih'te}\footnote
	{Shih-Te  lub \mbox{Shih'te} był poetą i~buddyjskim mnichem,
	żyjącym (ok. 780--850) w~czasach chińskiej dynastii \mbox{T'ang}
	i~pełniącym posługi kuchenne w~klasztorze \mbox{Kuo-ch'ing}.
	Klasztor ten znajdował się istotnie w~górach \mbox{T'ien-ta'i},
	w~paśmie ciągnącym się aż po wybrzeże Morza Wschodniochińskiego.
	Uważany za rówieśnika Han Shana ,,Zimnej Góry'' oraz Feng Kana
	,,Dużego Kija'', był w~istocie od nich młodszy. Przyjaźń tych
	trojga mnichów, nazywanych ówcześnie ,,trójką
	z~\mbox{T'ien-ta'i}'' była legendarna.},
który prowadził jadłodajnię dla mnichów.  \mbox{Shih'te} pozostawiał
niekiedy dla Han Shana resztki jedzenia, ukrywając je w~bambusowej
rurze. Han Shan przybywał i~unosił je ze sobą; przechodząc przez długą
werandę, wołał i~krzyczał z~radości, śmiejąc się i~rozmawiając z~samym
sobą. Pewnego razu mnisi pobiegli za nim, a~złapawszy go, wyśmiewali się
z~niego. Han Shan zatrzymał się, klasnął w~dłonie i~śmiał się do rozpuku
przez pewien czas~--- ,,cha! cha! cha!''~--- a~potem odszedł.

Wyglądał jak włóczęga. Jego ciało i~twarz były stare i~pokurczone. Jednak
w~każdym słowie, które wypowiadał, tkwiło głębokie znaczenie, pozostające
w~zgodzie z~najsubtelniejszymi zasadami Dharmy~--- jeśli tylko ktoś potrafił
się nad nimi odpowiednio zastanowić. Wszystko, o~czym mówił miało posmak Tao;
jego głębokich i~niezbadanych tajemnic. Nosił kapelusz z~kory brzozowej, jego
łachmany były całkowicie zużyte i~postrzępione, a~kawałki drewna składały się
na całe jego obuwie. W~ten sposób ludzie Drogi ukrywają swoje ślady:
jednoczenie się wszelkich kategorii i~wzajemne przenikanie się rzeczy. Na tej
długiej werandzie, kiedy tak wołał i~śpiewał, odpowiadając wszystkim swoje
,,cha! cha! cha!''~--- trzy światy obracały się dookoła\footnote
	{Świat pożądania, świat formy i~świat bez formy
	(niematerialny)}.
Niekiedy, przebywając w~jakiejś wiosce bądź gospodarstwie, śmiał się
i~rozmawiał z~bydłem. Czasem miły i~zgodny, innym razem nieustępliwy;
jego istotę przepełniało nieustanne szczęście. Lecz jak człowiek
pozbawiony mądrości mógł go rozpoznać?

Pewnego razu otrzymałem stanowisko skromnego urzędnika w~\mbox{Tan-ch'iu}.
W~dzień odjazdu prześladował mnie okropny ból głowy. Posłałem po lekarza,
lecz ten nie był w~stanie mnie uleczyć i~mój stan pogarszał się. Wówczas
spotkałem buddyjskiego mistrza imieniem Feng-kan\footnote
	{Feng-kan, nazywany też ,,Wielkim Kijem'' był chińskim mnichem
	i~poetą zen, żyjącym na przełomie VIII i~IX wieku, blisko
	związanym z~Han Shanem oraz \mbox{Shih'te}. Legenda głosi, iż
	przyjechał on pewnego dnia do świątyni \mbox{Kuo-ch'ing} na
	tygrysie. Mierzył ponad \mbox{180 cm} wzrostu i~nie golił głowy.
	Od tej pory przebywał w~świątyni, mieszkając w~pomieszczeniu tuż
	za biblioteką, gdzie łuskał ryż i~śpiewał sutry.},
który powiedział, iż przybył do mnie specjalnie aż ze świątyni
\mbox{Kuo-ch'ing} w~\mbox{T'ien-t'ai}. Poprosiłem, aby uwolnił mnie od
choroby. Uśmiechnął się i~powiedział: ,,Ciało złożone jest z~czterech
elementów; choroba płynie ze złudzenia. Jeśli chcesz ją zwyciężyć,
potrzebujesz czystej wody''. Ktoś przyniósł mistrzowi wodę, a~ten
pokropił mnie nią. W~jednej chwili choroba została wykorzeniona. Potem
mistrz się odezwał: ,,W~prefekturze \mbox{T'ai} panują szkodliwe
wyziewy, tak więc jeśli się tam udajesz, musisz na siebie uważać''.
Zapytałem go: ,,Czy w~twojej okolicy mieszkają jacyś mędrcy, których
mógłbym uważać za mistrza?''. Odpowiedział, co następuje: ,,Kiedy go
ujrzysz~--- nie rozpoznasz go w~ogóle, kiedy go rozpoznasz~--- nie
zobaczysz go. Jeśli pragniesz go ujrzeć, nie możesz polegać na pozorach.
Wówczas go zobaczysz. Han Shan jest Mandziuśrim, ukrywającym się
\mbox{Kuo-ch'ing}.  \mbox{Shih'te} jest Samantabhadrą. Wyglądają jak
ostatni biedacy a~zachowują się jak szaleńcy. Raz przychodzą, raz
odchodzą. Pracują w~kuchni jadalni klasztoru \mbox{Kuo-ch'ing},
doglądając ognia''. To powiedziawszy, odszedł.

Rozpocząłem podróż, aby podjąć pracę w~\mbox{T'ai}-chou, nie zapominając
o~całej sprawie. Przybyłem na miejsce po trzech dniach, natychmiast udałem
się do świątyni i~zasypałem pytaniami jakiegoś starego mnicha. Wszystko
wskazywało na to, że mistrz powiedział prawdę, tak więc wydałem polecenia,
aby sprawdzić czy w~okręgu \mbox{T'ang-hsing} faktycznie mieszkali Han Shan
i~\mbox{Shih'te}. Sędzia Okręgowy przekazał mi następującą wiadomość:
,,W~naszym okręgu, siedemdziesiąt li na zachód od tego miejsca, wznosi się
góra.  Ludzie widywali jakiegoś biednego człowieka, wyłaniającego się ze
skał, który zatrzymywał się na chwilę w~\mbox{Kuo-ch'ing}. W~świątynnej
jadalni jest drugi, podobny człowiek, o~nazwisku \mbox{Shih'te}''. Oddałem
pokłon i~udałem się w~kierunku \mbox{Kuo-ch'ing}. Rozpytywałem ludzi,
kręcących się wokół świątyni: ,,Mieszkał tutaj mistrz Feng-kan. Gdzie on
przebywa? A~gdzie mogę znaleźć Han Shana i~\mbox{Shih'te}?''. Przemówił mnich
o~imieniu \mbox{T'ao-ch'iao}: ,,Mistrz Feng-kan mieszkał na tyłach
biblioteki. Obecnie nikt już tam nie mieszka; często tam przychodzi i~ryczy
tygrys. Han Shan i~\mbox{Shih'te} przebywają w~kuchni''. Mnich zaprowadził
mnie do ogródka Feng-kana. Potem otworzył furtę i~ujrzeliśmy jedynie ślady
tygrysa. Zapytałem mnichów \mbox{Tao-ch'iao} oraz Pao-te: ,,Kiedy żył tutaj
Feng-kan, czym on się zajmował?''. Odpowiedzieli: ,,Tłukł i~obierał ryż,
a~nocą śpiewał piosenki, aby się zabawić''. Następnie udaliśmy się do kuchni.
Przed piecem siedziało dwóch mężczyzn, patrzących w~ogień i~śmiejących się na
cały głos.  Pokłoniłem się przed nimi. ,,Ho!''~--- krzyknęła na mnie ta
dwójka. Uderzali w~dłonie i~śmiali się do rozpuku: ,,cha! cha! cha!''.
Wydawali okrzyki, a~potem zaczęli mówić: ,,Feng-kan~--- plotkarz, plotkarz.
Nie rozpoznajesz Amitabhy, dlaczego więc obdarzasz nas uprzejmością?''.
Dookoła zebrali się mnisi, przebiegło przez nich zdziwienie. ,,Dlaczego
wielki urzędnik pokłonił się parze błaznów?''. Dwaj mężczyźni schwycili się
za ręce i~wybiegli ze świątyni. Krzyknąłem: ,,Łapcie ich''~--- lecz oni
zdążyli szybko uciec. Han Shan powrócił na ,,Zimną Górę''. Zapytałem mnichów:
,,Czy ci dwaj pragną osiedlić się w~tej świątyni?''. Poleciłem, aby znaleźli
dla nich pomieszczenie i~poprosili Han Shana oraz \mbox{Shih'te} o~powrót do
świątyni, gdzie mogą zamieszkać.

Powróciłem do mojego okręgu poleciłem, aby przygotować dwa komplety czystych
ubrań, zebrać nieco kadzidła i~wszystko to posłać do świątyni~--- lecz tamci
mężczyźni nie powrócili. Kazałem więc wszystko zanieść na ,,Zimną Górę''.
Pakowacz widział Han Shana, który wrzeszczał na cały głos: ,,Złodziej,
złodziej'', a~następnie wycofał się do jakiejś jaskini. Po czym jeszcze
krzyknął: ,,Mówię do ciebie człowieku~--- dokładaj wszelkich starań'',
wkroczył do groty i~zniknął. Pieczara zamknęła się za nim i~nie udało im się
go wyśledzić. Ślady \mbox{Shih'te} znikły również całkowicie\ldots

Poleciłem \mbox{Tao-ch'iao} i~innym mnichom, aby dowiedzieli się w~jaki
sposób żyli Han Shan i~\mbox{Shih'te} i~aby odszukali wszystkie wiersze
wypisane na tykwach bambusa, kawałkach drewna, kamieniach i~skałach; a~także
te wyryte na ścianach ludzkich domów. Było ich ponad trzysta. Na ścianie
wschodniego ołtarza \mbox{Shih'te} napisał jakąś gathę. Wszystkie zostały
zebrane i~opublikowane w~jednej księdze.

Przestrzegam zasady Umysłu Buddy. To prawdziwe szczęście móc spotkać ludzi
Tao, dlatego też napisałem ten panegiryk.


\newpage
\section{Poematy ,,Zimnej Góry''}

\begin{verse}
{{\small 1.} \\
Ścieżka prowadząca do domu Han Shana jest zaiste śmieszna.\\
Istnieje droga, lecz nie widać śladu wozu ani konia.\\
Zbiegające się ze sobą wąwozy~--- ciężko śledzić ich zakręty,\\
Bezładnie pomieszane skały~--- niewiarygodnie surowe.\\
Tysiące traw pochylają się pod ciężarem rosy,\\
Porośnięte sosnami wzgórze szemrze na wietrze.\\
I jeszcze zgubiłem skrót wiodący do domu,\\
Ciało zapytuje cień: jak za mną nadążasz?}

{{\small 2.}\\
W gąszczu skał wybrałem sobie miejsce~---\\
Są tu ścieżki dla ptaków, ale żadnego szlaku dla mnie.\\
Co się kryje poza ogrodem?\\
Białe obłoki lgną do niewyraźnych skał.\\
Ile to lat już tu żyję?\\
Nieustannie mijają wiosny i~zimy.\\
Idźcie, zapytać rodzin, posiadających srebra stołowe i~powozy:\\
,,Jakiż pożytek z~tego całego hałasu i~pieniędzy?''}

{{\small 3.}\\
W górach panuje chłód.\\
Zawsze jest tu zimno, nie tylko tego lata.\\
Postrzępione skarpy wiecznie otulone śniegiem,\\
Lasy w~ciemnych wąwozach nasiąkają mgłą.\\
W końcu czerwca trawa jeszcze kiełkuje,\\
Na początku sierpnia zaczynają opadać liście z~drzew.\\
Tu właśnie przebywam, wysoko w~górach,\\
Spoglądam i~spoglądam, lecz nie jestem w~stanie ujrzeć nawet nieba.}

{{\small 4.}\\
Poganiam mego konia przez zrujnowane miasto.\\
Doszczętnie zniszczone miasto przygnębia mego ducha.\\
Wysokie, niskie, stare gzymsy\\
Ogromne, małe grobowce, którym przybywa lat.\\
Mój cień porusza się w~samotności;\\
Nie słychać nawet trzasku kurczącej się trumny.\\
Żal mi wszystkich tych zwyczajnych kości,\\
Które w~księgach Nieśmiertelników pozostają bezimienne.}

\newpage
{{\small 5.}\\
Pragnąłem osiedlić się w~dobrym miejscu:\\
,,Zimna Góra'' będzie bezpieczna.\\
Delikatny wiatr porusza ukrytą sosną~---\\
Posłuchaj uważnie~--- dźwięk staje się wyraźniejszy.\\
Tam w~dole, siwowłosy człowiek\\
Mruczy przez cały czas czytając pisma Huang i~Lao\footnote
	{Chodzi tu o~pisma Lao-tsy, natomiast trudno jednoznacznie
	stwierdzić, o~jakim ,,Huangu'' wspominają strofy wiersza. Być
	może jest to Huang Po (jap. Obaku), jednak ten ostatni zmarł
	w~850 roku, czyli niemal sto lat po domniemanym powstaniu
	poematów ,,Zimnej Góry''. Gdyby jednak przyjąć, jak zauważają
	niektórzy badacze, iż Han Shan żył w~drugiej połowie IX wieku,
	wówczas nauczanie Huang Po byłoby mu doskonale znane.}.\\
Od dziesiątek lat nie powracam do domu,\\
Już nawet nie pamiętam drogi, którą tu przyszedłem.}

{{\small 6.}\\
Ludzie pytają o~drogę prowadzącą na ,,Zimną Górę''.\\
Do ,,Zimnej Góry'' nie można dotrzeć żadnym szlakiem.\\
Latem lud tu nie topnieje,\\
Wschodzące słońce niewyraźnie majaczy w~wirującej mgle.\\
Jak mi się to udało?\\
Mój umysł nie przypomina waszych umysłów.\\
Gdyby wasze umysły były podobne mojemu,\\
Moglibyście ją zdobyć i~przebywać właśnie tutaj.}

{{\small 7.}\\
Osiedliłem się na ,,Zimnej Górze'' bardzo dawno temu,\\
Wydaje się jakby upłynęły niezmierzone lata.\\
Wędruję swobodnie, czaję się za drzewami i~potokami,\\
I przesiaduję godzinami, obserwując zjawiska.\\
Ludzie nie zapuszczają się głęboko w~góry.\\
Białe obłoki zbierają się i~kłębią.\\
Rzadka trawa służy za materac,\\
Błękit nieba jest świetną kołdrą.\\
Zadowolony, z~kamieniem pod głową,\\
Pozwalam niebu i~ziemi przechodzić swoje przemiany.}

{{\small 8.}\\
Wdrapuję się na ,,Zimną Górę''.\\
Szlak biegnie bez końca:\\
Długi wąwóz zapchany osypującymi się kamieniami i~głazami,\\
Szeroki strumień, majacząca we mgle trawa.\\
Mech jest bardzo śliski, jakkolwiek nie padał deszcz,\\
Sosna śpiewa, choć wiatr nie wieje.\\
Któż potrafi przeskoczyć ziemskie więzy\\
I siąść wraz ze mną wśród białych obłoków?}

{{\small 9.}\\
Droga prowadząca na ,,Zimną Górę'' jest wyboista i~mroczna,\\
Ostre, poszarpane bruki~--- oblodzony brzeg strumienia.\\
Wokół nieustannie zawodzące i~ćwierkające ptaki,\\
Posępny i~sam~--- lecz nie samotny~--- pieszy.\\
Wiatr uderza po twarzy niczym bicz\\
Kręcę się i~upadam~--- warstwa śniegu przykrywa mi plecy.\\
Mijają kolejne ranki, a~ja nie oglądam słońca\\
Upływa rok za rokiem~--- ani śladu wiosny.}

{{\small 10.}\\
Żyję na ,,Zimnej Górze''\\
Od trzydziestu długich lat.\\
Wczoraj wzywałem przyjaciół i~rodzinę:\\
Ponad połowa z~nich odeszła już tam, gdzie trwa wieczna wiosna.\\
Powoli pochłaniany, tak jak świeca skracana przez ogień;\\
Nieustannie płynę, niczym przemijająca rzeka.\\
Rankiem staję twarzą w~twarz z~samotnym cieniem:\\
Nagle moje oczy czerwienią się od łez.}

{{\small 11.}\\
Źródlana woda w~zielonym potoku jest przejrzysta,\\
Księżycowe światło zalewa ,,Zimną Górę'' bielą.\\
Cicha iluminacja~--- duch rozświetla się sam od środka\\
Kontempluję pustkę: ten świat przekracza ciszę.}

{{\small 12.}\\
W ciągu pierwszych trzydziestu lat mojego życia\\
Przemierzyłem setki i~tysiące kilometrów.\\
Wędrowałem wzdłuż rzek, przez gęstą zieloną trawę,\\
Wkraczałem do miast, gdzie gotował się czerwony kurz.\\
Zażywałem środki odurzające, lecz nie udało mi się zostać jednym z~Nieśmiertelnych;\\
Czytałem księgi i~pisywałem poematy poświęcone historycznym dziejom.\\
Dziś powróciłem na ,,Zimną Górę'':\\
Zasnę przy strumieniu i~oczyszczę sobie uszy.}

{{\small 13.}\\
Nie mogę znieść tych ptasich treli\\
Udaję się teraz na spoczynek w~mojej słomianej chacie.\\
Kwiaty wiśni przybrały się w~jasną czerwień\\
Wierzba wystrzela puchem.\\
Poranne słońce przeprawia się ponad błękitnymi szczytami,\\
Świetliste obłoki myją się w~zielonych stawach.\\
Kto wie, że przebywam z~dala od świata pokrytego kurzem,\\
Wdrapując się na południowy stok ,,Zimnej Góry''?}

{{\small 14.} \\
,,Zimna Góra'' kryje w~sobie wiele cudów,\\
Ludzie, którzy się na nią wspinają, zawsze wpadają w~przerażenie.\\
Kiedy świeci księżyc, woda skrzy się przejrzyście\\
Trawa trzęsie się i~szeleści w~podmuchach wiatru.\\
Na nagiej śliwie zakwitają śnieżne kwiaty\\
Na martwym pniu osiadają liście mgły.\\
Pod dotykiem deszczu wszystko odświeża się i~ulega ożywieniu,\\
Podczas ciężkiej pory roku nie możesz przejść strumieni w~bród.}

{{\small 15.}\\
Na ,,Zimnej Górze'' żyje nagi robak\\
O białym ciele i~czarnej głowie.\\
W dłoniach trzyma dwa zwoje ksiąg,\\
Jednym z~nich jest Droga, a~drugim~--- jej Moc.\\
W jego chacie nie ma garnków ani pieca,\\
A on godzinami wędruje w~koszuli i~przekrzywionych spodniach.\\
Jednak zawsze dźwiga miecz mądrości:\\
Pragnie nim ściąć bezsensowne pragnienie.}

{{\small 16.}\\
,,Zimna Góra'' jest budowlą\\
Pozbawioną belek i~ścian.\\
Sześć wejść pozostaje szeroko otwartych na prawo i~lewo,\\
Błękit nieba tworzy główną salę.\\
Pomieszczenia są nieznaczne i~nie posiadają lokatorów,\\
Wschodnia ściana uderza o~zachodnią,\\
A środek wypełnia nicość.}

{{\small 17.}\\
Wierzyciele nie zawracają mi głowy\\
W chłodzie rozpaliłem małe ognisko\\
Kiedy doskwiera mi głód, gotuję sobie nieco zielonych warzyw.\\
Nie mam żadnego prawa własności, tak jak bogaty chłop\\
Z jego olbrzymią stodołą i~pastwiskiem~---\\
On tylko wznosi więzienie dla siebie samego.\\
Raz się tam znalazłszy, nie może się wydostać.\\
Pomyśl o~tym~---\\
Wiesz dobrze, że może to przydarzyć się i~tobie.}

{{\small 18.}\\
Skoro ukryję się na ,,Zimnej Górze''\\
Żyjąc z~górskich roślin i~jagód\\
Przez całe życie~--- to, czym mam się martwić?\\
Każdy podąża tylko za swoją karmą,\\
Dni i~miesiące przepływają jak woda,\\
Czas to tylko iskierki wykrzesane z~krzemienia.\\
Idź naprzód i~pozwól, aby świat się zmieniał~---\\
Ja jestem szczęśliwy siedząc sobie wśród tych skał.}

{{\small 19.}\\
Większość ludzi z~\mbox{T'ien-t'ai}\\
Nie zna w~ogóle Han Shana\\
Nie wiedzą, o~czym on naprawdę myśli\\
I nazywają jego mowę głupią.}

{{\small 20.}\\
Zaledwie znajdę się na ,,Zimnej Górze''~--- zmartwienia ustają,\\
Koniec ze splątanym, przeczulonym umysłem.\\
Nieuważnie skrobię wiersze na kamiennej skale,\\
Przyjmując cokolwiek się pojawia~--- niczym łódź unosząca się na wodzie.}

{{\small 21.}\\
Jakiś krytyk próbował mnie poniżyć mówiąc:\\
,,Twoim wierszom brakuje podstawowej prawdy, wynikającej z~Tao.''\\
A ja przypominam sobie jak żyli starożytni,\\
Którzy byli biedni i~nie troszczyli się o~nic.\\
Śmieję się z~niego,\\
Zupełnie nie dostrzegł istoty sprawy,\\
Tacy ludzie\\
Winni zająć się tylko zarabianiem pieniędzy.}

{{\small 22.}\\
Ileż to jesieni żyję na ,,Zimnej Górze'' zupełnie sam?\\
Nucę sobie piosenkę~--- bez jakiegokolwiek żalu.\\
Zaspokajam głód jednym ziarenkiem lekarstwa Nieśmiertelnych,\\
Stały, bystry umysł; opieram się o~kamień.}

{{\small 23.}\\
Na szczycie ,,Zimnej Góry'' samotny, okrągły księżyc\\
Rozświetla czyste bezchmurne niebo.\\
Obdarzajcie czcią ten bezcenny naturalny skarb\\
Ukryty w~pięciu cieniach, zatopiony głęboko we własnej osobie.}

\newpage
{{\small 24.}\\
Mój dom od samego początku znajdował się na ,,Zimnej Górze'',\\
Wędruję wzdłuż wzgórz, z~dala od trosk.\\
Dotarłem do celu~--- i~setki spraw pozostały bez śladu,\\
Wolny~--- płyną teraz przez galaktyki,\\
Fontanna światła w~samym umyśle~--- \\
Nic takiego, a~jednak pojawia się tuż przede mną:\\
Teraz znam perłę natury Buddy\\
Potrafię z~niej skorzystać: nieograniczona, doskonała przestrzeń.}

{{\small 25.}\\
Kiedy ludzie widzą Han Shana\\
Twierdzą, iż ten oszalał\\
Wystarczy tylko na niego spojrzeć~---\\
Odziany w~łachmany i~skóry.\\
Nie pojmują mojej mowy\\
A ja nie przemawiam ich językiem.\\
Oto, co mogę powiedzieć wszystkim tym, których spotykam:\\
,,Wytężajcie się i~przybądźcie na Zimną Górę''.}
\end{verse}

\end{document}
% vim: tw=72
