\documentclass[12pt,a4paper]{article}
\usepackage[latin2]{inputenc}
\usepackage{polski}
\usepackage[pdftex,bookmarks,colorlinks]{hyperref}
\usepackage{indentfirst}
\usepackage{graphicx}

\widowpenalty	10000
\clubpenalty	10000
\brokenpenalty	10000
\sloppy
\let\_ = \dywiz

%%% informacja o~PDF-ie
\hypersetup{
	pdfauthor={Aiko Watanabe, tłumaczenie: Marta.~B, Buny\=u},
	pdfsubject={Buddhist Stories for Children},
	pdftitle={Buddyjskie Historie dla Dzieci},
	pdfcreator={mahajana.net},
	linkcolor=blue
}

\newcommand{\dlg}{\par---\kern.5em}      % kreska dialogowa

\setcounter{secnumdepth}{0} % poziom numerowania sekcji (0 - numerowanie wyłączone)

\begin{document}


\include{imageaspage}
\imageaspage{img/bd1-okladka.jpg}
\newpage

\section{Przedmowa}

Człowiek, który stał się Buddhą narodził się jako syn króla w~szóstym
wieku p.n.e. w~regionie obecnych północnych Indii.

Na imię miał Siddhatta, a~na nazwisko Gotama.

Odrzucając luksusowe życie księcia, Gotama poszukiwał oświecenia przez
sześć lat, studiując różne nauki i~oddając się najtrudniejszym praktykom
ascetycznym. W~końcu urzeczywistnił to, że droga do oświecenia polega na
podążaniu ,,środkową ścieżką'' pomiędzy życiem w~luksusie, a~ascetyzmem.

Po oświeceniu Gotama (od tamtej chwili --- Buddha, co oznacza
,,Oświecony'') dał swoją pierwszą mowę w~Parku Jeleni w~Isipatana
(współczesne Sarnath niedaleko Varanasi). Mówimy o~tym zdarzeniu jako
o~,,puszczeniu w~ruch koła Dharmy (Prawdy)''. Przez następne 45~lat
Buddha nauczał wszystkie klasy mężczyzn i~kobiet, nie rozróżniając
pomiędzy nimi.

Buddha cicho zakończył swoje życie w~Kusinara (współczesne Uttar Pradesh
w~Indiach) w~wieku lat 80.

Nauki Buddyzmu są obecne w~na Sri Lance, Myanmar, Tajlandii, Kambodży,
Wietnamie, Laosie, Tybecie, Chinach, Mongolii, Korei, Tajwanie, Japonii,
Nepalu i~w części Pakistanu. Liczba tych, którzy podążają tymi naukami
jest szacowana na ponad 500 milionów.

Dziś zainteresowanie Buddyzmem wzrasta i~zostało napisanych na ten temat
wiele książek. Niestety jednak, wiele z~nich jest bardzo techniczna,
napisana przez uczonych dla innych uczonych i~nie są one zbyt znaczące
dla przeciętnego czytelnika.

Tą małą książkę adresuję do tych, którzy nie wiedzą wiele na temat buddyzmu.

Historie w~niej zawarte bazują na pierwotnej Tipitace (Trzech Zbiorach
Pism), która zachowała ustną tradycję buddyjską i~która zgłębia wiele
różnych aspektów buddyjskiej doktryny.

Te historie zostały pierwotnie spisane dla ogólnego programu
edukacyjnego Głównej Świątyni Higashi Hoganji. Dobo Shinbun (czasopismo
bractwa shinshu) opublikowało jak do tej pory~48 z~moich historii.
Dziesięć z~nich zawartych jest w~tej książce.

\begin{flushright}
Kyoto, Grudzień 1999\\
\textit{Aiko Watanabe}
\end{flushright}


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\newpage
\imageaspage{img/bd9-lampka.jpg}
\newpage
\section{Lampka, która nie zgasła}

W mieście S\=avatth\={\i} żyła sobie kobieta o~nazwisku Nand\=a. Nie miała
ona miejsca do mieszkania, ani też krewnych na których mogłaby polegać.
Jej ubrania były znoszone, a~jej dni mijały na siadywaniu przy drodze.
Zwykle prawie wszyscy przechodnie ignorowali ją. Kilku ludzi poruszał
jednak jej los, dali jej jedzenie, dzięki któremu mogła przeżyć.

Buddha Siakjamuni przebywał wówczas w~gaju Jeta, niedaleko S\=avatth\={\i}
z~dużą liczbą swoich uczniów. Ludzie z~S\=avatth\={\i} tłoczyli się w~gaju
Jeta codziennie, spragnieni usłyszeć jego nauk. Ich ręce były pełne
ofiar.

Ale Nand\=a tylko przykucała naprzeciwko ludzi żwawo mijających ją,
zastanawiając się jak mogłaby napełnić swój pusty żołądek. Pewnego dnia
Nand\=a zauważyła, że zachowanie przechodniów się zmieniło. Zwykle nie
interesowało ją nic innego niż uzyskanie czegoś do zjedzenia, ale jej
ciekawość rosła. Wstając na niepewnych stopach, zapytała mijającego
mężczyznę:

\dlg Co się dzieje?

\dlg Buddha opuszcza Gaj Jeta i~przenosi się do innego miasta głosić
Dharmę~--- odparł przechodzień.

Nand\=a przykucnęła, aby pomyśleć.

\ldots Mowy Buddhy mogą być święte, ale nigdy nie poszłam go posłuchać,
ponieważ słowa nie pomogą zapełnić pustki w~moim żołądku, myślała
Nand\=a. Jednak być może już nigdy w~życiu nie będę mogła go zobaczyć.
Chociaż mówi się, że nasienie szczęścia do zasadzenia w~ogrodzie mego
życia jest tuż przed moimi oczyma, nie zasadziłam nawet jednego, więc
nie mogę zrobić nic innego, niż tylko pozostać jaką jestem\ldots

Jednak coś, co z~powodu pustego żołądka zaniedbywała aż do tej chwili
pojawiło się z~podstawy istnienia Nandy.

\ldots Nie mogę tak pozostać, myślała Nand\=a. Muszę zrobić ofiarę
Buddzie!\ldots

Chociaż Nand\=a obserwowała każdego mijającego ją z~ofiarami dla Buddhy,
teraz po raz pierwszy wstała i~poszła żebrać od domu do domu.

Kiedy nastał wieczór, głód Nandy był taki jak zwykle, ale ona nawet nie
myślała o~jedzeniu pokarmu, który zebrała.

Kiedy wróciła do Gaju Jeta, ujrzała migotanie wielu lampek danych
w~ofierze Siakjamuniemu Buddzie. Zatrzymała się.

,,Jakie piękne!''

Choć Nand\=a widziała wcześniej lampki wiele razy, nagle bardzo ujęło ją
ich piękno. Pospieszyła do sklepu z~olejkami.

Właściciel spojrzał podejrzliwie na swoją obdartą klientkę, ale Nand\=a
nie wahała się.

\dlg Daj mi proszę tak dużo olejku, ile mogę otrzymać za to~---
powiedziała.

Sklepikarz spojrzał na niewielką ilość pokarmu w~dłoniach Nandy.

\dlg Co zamierzasz zrobić z~tym olejkiem?~--- zapytał podejrzliwie.
Chyba nie zamierzasz sprzedać tej drogocennej żywności, którą powinnaś
użyć do nakarmienia swojego ciała?

\dlg Czy przyjmiesz cokolwiek innego niż żywność?~--- zapytała Nand\=a
z~niepokojem. Czy to nie wystarczy nawet na troszeczkę olejku?

Właściciel był zaskoczony szczerością Nandy.

\dlg No cóż~--- powiedział~--- Sprzedaję olejek, więc sprzedam nawet
trochę, ale to na co chcesz się wymienić nie starczy na wiele\ldots

Odmierzył niewielką ilość olejku.

\dlg Słyszałam, że Buddha przenosi się do innego miasta głosić
Dharmę~--- powiedziała mu Nand\=a~--- więc chciałabym zapalić mu lampkę
w~ofierze, zanim wyruszy.

Sklepikarz był zaskoczony jej słowami. Ponownie otworzył dzban
z~olejkiem i~nalał kolejną miarkę.

\dlg Rozumiem~--- powiedział~--- Jeśli do tego chcesz użyć ten olejek,
to nie musisz mi płacić. Proszę zatrzymaj pokarm dla siebie.

\dlg Nie, nie mogę tego zrobić~--- powiedziała Nand\=a poważnie. Proszę
przyjmij tą zapłatę~--- i~siłą włożyła żywność w~ręce sklepikarza.
 
Nand\=a ostrożnie niosła olejek do Gaju Jeta. Pierwszy raz w~życiu
zapalała lampkę w~ofierze. Jej ręce i~serce trzęsły się nerwowo. Knot
lampy przez chwilę się poruszał, potem płomień wzrastał kiedy się
patrzyła, aż po chwili stał się duży i~stabilny.

Tej nocy silny wiatr zdmuchnął prawie wszystkie lampki w~Gaju Jeta,
tylko lampka ofiarowana przez Nandę ciągle paliła się jasno.

\bigskip
\bigskip
\bigskip

{
\parindent 3em
\par Z \textit{Kengukyo}, Sutry Przyczyny Mądrości i~Głupoty.
\smallskip
\par \scriptsize tłumaczenie: Buny\=u
}


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\newpage
\imageaspage{img/bd4-kropla-miodu.jpg}
\newpage
\section{Kropla miodu}

Buddha Siakjamuni opowiedział pewnego razu następującą historię.

Człowiek zwany K\=ala został uwięziony.

\dlg Dlaczego uwięziono mnie za tak błahe przestępstwo?~--- narzekał.
Wielu ludzi popełniło dużo większe przestępstwa, ale nie zostali
uwięzieni\ldots

K\=ala zdecydował się uciec z~więzienia.

Pewnej nocy obudziło go ciche piszczenie. To była mysz gryząca więzienny mur.
,,To jest to!'', pomyślał podekscytowany K\=ala.

Od tej nocy, K\=ala w~tajemnicy pracował, aby powiększyć dziurę. W~końcu była
wystarczająco duża, aby mógł przez nią przejść i~uciec.

Biegł tak szybko jak tylko potrafił i~w końcu usiadł, aby złapać oddech.
Usłyszał dobiegające z~oddali dudnienie.

\dlg O nie!~--- pomyślał K\=ala. To stado słoni!

Karą za ucieczkę z~więzienia było wówczas w~Indiach stratowanie na
śmierć przez słonie.

K\=ala podskoczył i~zaczął ponownie biec tak szybko jak tylko potrafił.
Niestety znajdował się akurat na dużej, pustej równinie i~nie miał się
gdzie ukryć.

Stado słoni nadciągało. Wówczas K\=ala pomyślał, ,,To już koniec!''

Ale w~chwili, kiedy wiedział, że nie może już polegać na swoich nogach,
nagle poczuł jakby jego ciało leciało w~powietrzu. Dla ratowania życia
chwycił się czegoś co napotkały jego dłonie.

K\=ala wpadł do starej studni i~zaczął wspinać się do winorośli, które
rosły w~połowie drogi w~górę, na ścianach studni. Stado słoni wkrótce
minęło starą studnię wstrząsając ziemią i~wznosząc tuman kurzu.

K\=ala był przeszczęśliwy, że udało mu się uratować życie.

\dlg Hura! Jestem bezpieczny! Jeszcze nie umrę!

Głos K\=ali odbił się echem w~wąskich murach studni.

Spojrzał na dół i~zobaczył dwie kule w~kolorze złota lśniące na dnie
studni.

\dlg To wygląda ja jakiś skarb!~--- K\=ala pomyślał podekscytowany. Moje
szczęście trwa!

Ale kiedy tak się radował, z~dołu wystrzelił szumiąc czerwony płomień,
który po chwili zniknął. Dzięki światłu od płomienia, K\=ala zauważył
dużego smoka w~głębi studni. Sen smoka został zakłócony i~z szeroko
otwartą paszczą czekał on, aż K\=ala spadnie.

K\=ala zlał się zimnym potem.

\dlg Muszę się stąd wydostać!~--- pomyślał. Słonie są już daleko,
a~strażnicy więzienni podążający moimi śladami nie dotrą tu przed
jutrem. Muszę teraz się stąd wydostać!

K\=ala wspiął się do winorośli.

W połowie drogi widział już czyste niebo przez okrągły otwór.

\dlg Jeszcze troszeczkę!~--- K\=ala dopingował sam siebie.

Wspiął się jeszcze i~zatrzymał się. Ponownie spojrzał w~górę.

Coś poruszało się na brzegu studni. Światło słoneczne było zbyt
oślepiające, żeby dobrze zobaczyć, ale wyglądało na to, że są to dwie
myszy. Przegryzały winorośl po której wspinał się K\=ala.

\dlg O nie!~--- pomyślał K\=ala. Muszę stąd wyjść zanim myszy przegryzą
winorośl!

Prawdopodobnie z~powodu podenerwowania jego uchwyt stał się śliski i~nie
mógł wspinać się tak szybko jakby chciał. Zaniepokojony ponownie
spojrzał w~górę. Wówczas zobaczył cztery węże czekające, aby połknąć
myszy na szczycie studni.

K\=ala przeraźliwie bał się węży. Nie mógł wspinać się ani zejść niżej,
a~w dodatku winorośl na której wisiał, była przegryzana przez dwie
myszy\ldots

\dlg Aaaaa\ldots\ wykrzyknął K\=ala w~desperacji. Jak tylko to zrobił
poczuł w~ustach coś słodkiego.

Był to miód, który wyciekł z~pszczelego ula przy krawędzi studni i~spadł
na jego usta. K\=ala tak był pochłonięty słodyczą miodu, że zapomniał
o~tragicznej sytuacji w~której się znajdował.

Po tym jak Buddha Siakjamuni opowiedział tą historię zapadła chwila
milczenia. Następnie zapytał: ,,Jak myślicie kim jest K\=ala?''.

\bigskip
\bigskip
\bigskip

{
\parindent 3em
\par Z \textit{Shukyosenzohiyu} (Wybór z~Sutr)
\smallskip
\par \scriptsize tłumaczenie: Buny\=u
}


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\newpage
\imageaspage{img/bd7-prawdziwy-zapach.jpg}
\newpage
\section{Prawdziwy zapach}

Nidhi utrzymywał się z~mycia toalet. Z~tego powodu nie tylko jego
ubrania, ale także całe jego ciało było przesiąknięte zapachem
kojarzonym z~ludzkimi odchodami. Dlatego też ludzie unikali Nidhi nie
tylko w~dni jego pracy, ale nawet kiedy miał wolne.

To sprawiło, że był on bardzo samotny. Potrzebował przyjaciół.

\dlg Mam!~-- pomyślał Nidhi~--- Wszystko co muszę zrobić to ubrania,
które nie mają tego zapachu!

Nidhi szybko zszył parę łachmanów i~zrobił z~nich przyodziewek.

\dlg Z tym uda mi się zdobyć przyjaciół!~--- pomyślał.

Pełen dobrych myśli udał się do miasta.

Jednak ludzie krzywili się jak tylko go zobaczyli. Nikt nie uświadomił
sobie, że Nidhi już nie miał tak złego zapachu jak zwykle. Każdy
zakładał, że ,,Nidhi jest związany ze złym zapachem'', ponieważ
w~przeszłości tak zawsze było.

Nidhi stał się jeszcze bardziej samotny.

\dlg Kto odpowiada za to jaki mam zapach?~--- pytał się.

\dlg Jak myślicie, kto sprawia, że możecie sobie codziennie ulżyć!~---
wykrzyknął biegnąc na polu na którym wylewał zbierane codziennie ludzkie
odchody.

Podniósł kamień leżący u~jego stóp i~rzucił go tak daleko jak tylko
potrafił. Potem położył się na ziemi, wyciągnął na bok ramiona i~patrzał
w~niebo.

Leżąc usłyszał głos:

\dlg Co się dzieje Nidhi? Nie jesteś dziś w~najlepszym nastroju\ldots

Nidhi zaskoczony podniósł się i~rozejrzał.

Starszy, raczej zniszczony człowiek szedł w~jego kierunku. Kiedy był już
blisko, Nidhi uświadomił sobie, że jest on niewidomy.

\dlg Przychodzisz tu często opróżniać wiadra z~odchodów, nieprawdaż?~---
powiedział mężczyzna. Żyję tutaj w~towarzystwie jedynie owadów i~ptaków.
Wielu ludzi powiedziałoby, że żyję w~ubóstwie, ale nie czuję aby mi
czegokolwiek brakowało. Ale jest jedna rzecz, którą ty masz, a~której Ci
zazdroszczę.

\dlg Co?! Zazdrościsz mi?

\dlg Zgadza się~--- powiedział starzec. Pracujesz dla dobra innych.

Ach tak\ldots ktoś kto postrzega mnie w~taki sposób\ldots

Samo tylko usłyszenie słów starca zupełnie oczyściło serce i~umysł Nidhi.

\dlg Nie masz tak złego zapachu jak zwykle~--- kontynuował starzec. Czy
coś się stało?

Rumieniąc się Nidhi odparł:

\dlg No cóż, nie\ldots właściwie, tak\ldots Dziękuję Ci bardzo.

Szczęśliwy Nidhi powrócił następnego dnia do swojej pracy. Każdy
ponownie odwracał wzrok mijając go, jednak już go to nie martwiło.

W tym czasie Buddha Siakjamuni przybył głosić Dharmę w~tym mieście.
Wszyscy poszli go posłuchać.

Nidhi też chciał pójść, ale pomyślał, że zapach, który przylgnął do jego
ciała mógłby sprawić kłopot innym, więc nie poszedł.

Pewnego dnia gdy Nidhi niósł swój zwykły bagaż ludzkich odchodów, rząd
mnichów praktykujących żebranie pojawił się na wprost niego.

Nidhi natychmiast zauważył, że jednym z~mnichów był Siakjamuni Buddha.

\dlg Co za szlachetna postawa~--- pomyślał Nidhi, ale natychmiast się
zreflektował i~przeszedł na drugą stronę ulicy.

Radując się nabożnie możliwością zobaczenia twarzy Buddhy, Nidhi
kontynuował swój marsz drugą stroną ulicy. Wówczas ponownie zobaczył
rząd mnichów z~Buddhą pośród nich, idących w~jego kierunku.

Kiedy ponownie zmieniał stronę ulicy aby uniknąć grupy, stało się to
samo~--- zawsze szli w~jego kierunku. Spiesząc się aby zejść z~drogi,
Nidhi w~końcu poślizgnął się i~upuścił wiadra, które niósł, a~ich
zawartość wylała się.

Co mam teraz zrobić!? Droga, którą idzie Buddha została zabrudzona\ldots!

Rozpaczając jak straszną rzecz zrobił, Nidhi poczuł dłoń na swoim
ramieniu. To był Siakjamuni Buddha.

\dlg Nie próbuj mnie unikać Nidhi~--- powiedział Buddha. Nosisz ten sam
rodzaj szat, które my nosimy. I~pilnie wykonujesz pracę, której inni
unikają. To jest twój prawdziwy zapach!

Kiedy Nidhi złożył swoje dłonie razem w~radości i~wdzięczności, postać
Buddhy Siakjamuniego stała się jednym z~postacią starca, którego spotkał
na polu.

\bigskip
\bigskip
\bigskip

{
\parindent 3em
\par Z \textit{Daishogonkyoron} (Komentarza do \textit{Mahalanka-sutra})
\smallskip
\par \scriptsize tłumaczenie: Buny\=u
}


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\newpage
\imageaspage{img/bd6-bialy-ptak.jpg}
\newpage
\section{Biały ptaszek}

Pomarańczowe kwiaty zdobiły drzewa asoki podczas gdy pąki jambu ciągle
jeszcze kryły się między liśćmi. Obydwa drzewa były duże, ale drzewo
bodhi dawało jeszcze większy cień niż one.

Wiele dzieci bawiło się pod drzewami. Białe kwiaty jaśminu rosnące
pobliżu roztaczały najpiękniejszy zapach. Małe dziewczynki zrywały je
i~dekorowały nimi swoje włosy. Spowite zapachem kwiatów zajmowały się
robieniem wianków.

Wiewiórki i~małpy, które skakały z~gałęzi na gałąź zeszły z~drzew na dół
i~przyłączyły się do bawiących się dzieci. Czas upływał na
przyjemnościach.

Wtedy rozległa się piękna piosenka śpiewana przez ptaka. Dzieci
przerwały swoje zajęcia i~słuchały z~przejęciem. Szczebiotanie było
czyste i~można je było usłyszeć z~dużej odległości. ,,Ciekawe cóż to za
ptak?'', powiedziała jedna z~dziewczynek wytężając słuch aby jeszcze
lepiej usłyszeć piękną melodię.

Ale szczebiotanie ustało tak samo nagle jak się pojawiło.

Kiedy dziewczynki obróciły się, ujrzały chłopców szperających w~krzakach.

\dlg Co się stało?

Dziewczynki przestały pleść wianki i~wstały zaciekawione.

\dlg To ja go znalazłem!

Młody chłopiec biegł w~ich kierunku trzymając w~rękach coś białego.

Zaraz za nim biegł następny chłopiec, który krzyczał:

\dlg Zaczekaj! To moje! Ukradłeś to\ldots

Pierwszy chłopiec trzymał w~dłoniach małego białego ptaszka. Jego
skrzydełka były zabarwione krwią. Chłopiec, który gonił pierwszego
chłopca sapał i~powtarzał:

\dlg To moje! Oddaj mi to!

Chłopiec z~ptaszkiem zesztywniał i~odwrócił się plecami do drugiego chłopca.

\dlg Oddaj mi go! Oddaj go!

Dziewczynka, która była trochę starsza od chłopców powiedziała:

\dlg Zaczekajcie. Czy powiecie mi o~co tutaj chodzi?

Drugi chłopiec wydął usta. Obrócił się do chłopców, którzy biegli za nim
i~powiedział:

\dlg Ten ptaszek jest mój! To ja rzuciłem kamień, który go uderzył
i~spowodował, że spadł.

\dlg To prawda!
\dlg To on rzucił!

Jeden z~chłopców nie zgadzał się.

\dlg To nie tak! --- powiedział. Ten ptaszek należy do osoby, która go
znalazła. Przecież spadł w~miejsce gdzie trudno było go znaleźć\ldots\
Prawda?

\dlg No tak\ldots\ Szukaliśmy go długo\ldots

Chłopcy kłócili się pomiędzy sobą o~to, kto ma prawa do ptaszka~--- ten,
który go zaatakował czy ten, który go znalazł.

\dlg Jeśli czegoś nie zrobimy, ten ptaszek umrze!~--- krzyknął chłopiec,
który do tej pory milczał i~ostrożnie osłonił małego ptaszka.

Wszystkie dzieci milczały przez kilka chwil, ale w~końcu zaczęły
stanowczo zapewniać się o~tym, kto ma prawa do ptaszka.

\dlg Zaczekajcie chwilę!

Dziewczynka z~kwiatem jaśminu we włosach krzyknęła i~pobiegła do lasu.
Wyłoniła się z~niego trzymając za rękę starego mężczyznę. Widać było
tylko jego oczy. Cała reszta jego twarzy była ukryta za białymi włosami
i~brodą,

\dlg Opowiedziałam mu o~naszym problemie. Posłuchajmy co on o~tym
myśli~--- powiedziała dziewczynka.

Dzieci były pod wrażeniem czułych oczu i~pełnego godności głosu starca.
Uspokoiły się i~zgodziły posłuchać.

\dlg Do kogo należy życie żywej istoty? --- zapytał starzec. Z~pewnością
nie należy do osoby, która próbuje tę istotę zranić. Raczej do osoby,
która próbuje to życie ochronić. Należy do osoby, która temu życiu
współczuje. Taka jest osoba, do której należy życie\ldots

Oczy dzieci stały się współczujące, zupełnie jak oczy starca, którego
otaczały.

\bigskip
\bigskip
\bigskip

{
\parindent 3em
\par Z~Opowieści \textit{Dżataka}
\smallskip
\par \scriptsize tłumaczenie: Marta~B.
}


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\newpage
\imageaspage{img/bd10-bracia-panthaka.jpg}
\newpage
\section{Bracia Panthaka}

W Starożytnych Indiach w~mieście Rajagaha żyli kiedyś dwaj bracia.
Nazywali się Maha i~Chula Panthaka.

Ich dziadek często zabierał starszego z~braci, Mahę, aby posłuchał tego
co mówi Siakjamuni Buddha.

Nadszedł czas gdy Maha postanowił zostać uczniem Buddhy. Dziadka
ucieszyła ta nowina i~natychmiast udzielił wnukowi swojego pozwolenia.

Starszy brat był niezwykle mądry i~ponadto bardzo pracowity. Od razu
rozpoznano w~nim znakomitego ucznia.

Pewnego dnia starszy brat pomyślał o~swoim młodszym bracie, Chuli,
i~zadecydował, że przyprowadzi go także do buddyjskiego klasztoru.
Dziadek był rozradowany.

\dlg Z~zaniepokojeniem oczekiwałem dnia, w~którym przyjdziesz po swojego
brata~--- powiedział dziadek.

\dlg Jestem bezpośrednim uczniem Siakjamuniego Buddhy, ale Dziadek
o~wiele bardziej niż ja ucieleśnia jego nauki. Zawsze troszczył się
bardziej o~szczęście swoich wnuków niż o~swoje własne starsze ciało~---
pomyślał Maha.

Maha przyprowadził młodszego brata przed oblicze Siakjamuniego Buddhy.

Młodszy brat miał bardzo łagodną osobowość i~pracował z~innymi uczniami
niestrudzenie aby wesprzeć Sanghę. Była jednak jedna rzecz, która
przysparzała młodszemu bratu sporo troski. Trudnością było dla niego
zapamiętywanie różnych rzeczy.

Chula próbował zapamiętać krótkie wiersze, których wszyscy uczniowie
uczyli się w~krótkim czasie.

Po skoncentrowaniu się najbardziej jak mógł, był zdolny zapamiętać
pierwszą linijkę, ale kiedy koncentrował się nad drugą, nie mógł
przypomnieć sobie pierwszej.

Cztery miesiące minęły odkąd młodszy brat stał się uczniem Siakjamuniego
Buddhy.

Starszy brat z~początku współczuł swojemu młodszemu bratu z~powodu jego
trudności z~zapamiętywaniem linijek wierszy. Jednak po jakimś czasie
kiedy młodszy brat nadal zapominał to czego się nauczył, starszy powoli
zaczął czuć się oburzony.

Inni uczniowie nie patrzyli na młodszego brata z~góry, ani też nie
śmiali się ze starszego, że posiada tak głupiego brata. Ale Maha nie
mógł czuć się spokojnie, ponieważ jego brat tak wolno uczył wierszy,
które wszyscy zapamiętywali bardzo łatwo.

\dlg Oni mogą się śmiać za naszymi plecami. Gdybym wiedział, że tak się
stanie, nigdy nie przyprowadziłbym mojego młodszego brata do świątyni
Buddhy~--- myślał starszy brat.

W czasie kiedy takie myśli pojawiały się w~sercu starszego brata,
miejski doktor zaprosił Siakjamuniego Buddhę i~jego uczniów na obiad.

Starszy brat miał obowiązek poinformować doktora ilu uczniów się pojawi.
Podał liczbę, która była mniejsza o~jedną osobę - młodszego brata.
Zawołał go wtedy i~poinformował cicho, że powinien wrócić do domu.

Młodszy brat był bardzo smutny z~tego powodu i~zaczął płakać. To prawda,
że miał kłopoty z~zapamiętywaniem rzeczy, ale cześć jaką oddawał Buddzie
była tak wielka jak żadnego z~uczniów i~nie chciał odchodzić.

Kiedy Siakjamuni Buddha zobaczył samotnie idącego płaczącego młodszego
brata, zapytał go w~czym tkwi problem. Ocierając łzy z~twarzy, młodszy
brat wyjaśnił sytuację.

\dlg Nie płacz Chula Panthaka~--- powiedział Buddha. Każdy ma coś z~czym
gorzej sobie radzi. Ale też każdy ma coś z~czym radzi sobie dobrze. Co
jest Twoją mocną stroną?

Młodszy brat był nieco pocieszony. Zastanawiał się nad pytaniem Buddhy.

\dlg Więc~--- powiedział w~końcu żywszym głosem~--- jestem dobry
w~sprzątaniu!

Siakjamuni Buddha wręczył młodszemu bratu kawałek tkaniny.

\dlg Więc użyj tego aby wyczyścić tę ścianę~--- powiedział Buddha. I
kiedy będziesz to robił, powtarzaj: ,,Precz z~kurzem! Precz z~kurzem!''.
Po prostu powtarzaj ciągle to zdanie.

Młodszy brat natychmiast zaczął czyścić ściany w~swoim pokoju.

Następnego dnia, Siakjamuni Buddha i~jego uczniowie pojawili się na
przyjęciu wydanym przez doktora.

\dlg Wydaje mi się, że brakuje jednego ucznia\ldots~--- powiedział Buddha.

\dlg Mój młodszy brat jest taki słaby w~zapamiętywaniu, że wrócił do
domu~--- odpowiedział starszy brat.

\dlg Ciekawi mnie czy któryś z~moich uczniów nie ma słabego punktu~---
powiedział Siakjamuni Buddha. Ale ważniejsze\ldots\ czy nauki Buddhy są
potrzebne osobie, która nie ma słabego punktu? Proszę, przyprowadź tu
Chulę Panthaka.

Starszy brat zdał sobie sprawę z~tego jaki błąd popełnił i~poszedł po
młodszego brata. Kiedy otworzył drzwi do jego pokoju, usłyszał
rozbrzmiewający się głos.

\dlg Precz z~kurzem! Precz z~kurzem!\ldots

Był to głos jego młodszego brata. Ale nie był to nieśmiały i~nerwowy
głos, który słyszał jeszcze wczoraj.

Starszy brat widział pewnego siebie młodszego brata z~promieniejącą
twarzą, żarliwie czyszczącego ścianę. Nie mógł powstrzymać się przed
złożeniem swych rąk w~geście modlitwy i~uwielbianiem Chuli.

\bigskip
\bigskip
\bigskip

{
\parindent 3em
\par Z~\textit{Hokkukyo Chushaku} (Komentarz do \textit{Dhammapady})
\smallskip
\par \scriptsize tłumaczenie: Marta~B.
}


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\newpage
\imageaspage{img/bd3-dar.jpg}
\newpage
\section{Dar}

W mieście S\=avatthi żył kiedyś bardzo bogaty człowiek. Z~jakiegoś powodu
żywił głęboką niechęć do Buddhy Siakjamuniego.

Pewnego dnia ten bogaty człowiek zebrał wszystkich swoich
współpracowników i~pracowników razem.

\dlg Nienawidzę Gotamy (poprzednie imię Siakjamuniego Buddhy)!~---
powiedział. Żyje z~żebractwa, ale każdy w~mieście chwali go mówiąc
,,O,~Siakjamuni Buddha, Siakjamuni Buddha\ldots!'. Nie lubię tego!
Od tej pory, tym którzy dla mnie pracują, kupcom z~którymi robię
interesy i~nawet moim klientom, nie wolno mieć z~nim nic wspólnego,
przestańcie składać mu ofiary! Zakazuję wam słuchać jego mów. Jeśli
przyłapię kogoś na słuchaniu go, ukarzę tę osobę grzywną! Rozumiecie?

Słowa te wprawiły słuchających go ludzi w~zakłopotanie, ale nic nie
mogli zrobić.

Następnego dnia Siakjamuni Buddha i~jego uczeń Ananda poszli jak zawsze
praktykować żebranie. Nawet jedna osoba nie wyszła aby ich pozdrowić.
Kiedy Buddha miał już opuszczać miasto z~pustą miseczką na datki, bardzo
biedny mężczyzna wyszedł przed swój dom i~pozdrowił go.

\dlg Cóż za jasne oblicze!~--- powiedział starzec po kilku chwilach
milczenia i~wpatrywania się w~Buddhę. Wtedy coś nagle rozjaśniło umysł
i~serce starego człowieka. To było jak błysk pioruna.

Starzec pospiesznie wrócił do domu i~przyniósł ofiarę z~jedzenia.
Pomimo, że jedzenie było bardzo pospolite, twarz starego mężczyzny
jaśniała zupełnie jak twarz Buddhy.

Siakjamuni Buddha uśmiechnął się.

\dlg Czy stało się coś wyjątkowego?\~--- zapytał Ananda.

\dlg Ten stary człowiek zrozumiał prawdziwe znaczenie słowa
,,dawać''~--- odpowiedział Buddha Siakjamuni. Pewnego dnia, bez
wątpienia dostąpi Oświecenia!

Patrzył na to Bramin.

\dlg To niestosowne!~--- powiedział Bramin. Myśleć, że osoba, która
w~przeszłości była królem (Siakjamuni Buddha) będzie wdzięczna za tak
pospolite jedzenie. I~myśleć, że ten starzec osiągnie stan Oświecenia
w~wyniku tak ubogiego datku!

Ananda zmarszczył brwi. Ale Siakjamuni Buddha odwrócił się do Bramina
bez mrugnięcia okiem.

\dlg Czy kiedykolwiek widziałeś coś niezwykłego?~--- zapytał Buddha.

\dlg Cóż~--- zastanawiał się Bramin~--- raz kiedy byłem w~podróży,
widziałem olbrzymie drzewo figowe. Było tak wielkie, że około pięćset
osób odpoczywało w~jego cieniu. I~ciągle było jeszcze dość miejsca dla
innych.

\dlg Rozumiem~--- powiedział Siakjamuni Buddha. Czy widziałeś kiedyś
nasionko tego drzewa?

\dlg Oczywiście, że widziałem~--- odparł Bramin. Jest bardzo malutkie.
Jest tak małe jak połowa ziarna gorczycy.

\dlg Czy ludzie uwierzyliby, że tak duże drzewo może wyrosnąć z~tak
małego nasiona? Czy nie pomyśleliby, że kłamiesz?

\dlg Ale to nie jest kłamstwo! Widziałem to na własne oczy! Zarówno
nasionko jak i~drzewo!

\dlg To co ja mówię także jest prawdą~--- powiedział Buddha Siakjamuni.
Dar tego starego człowieka może być mały i~nic nieznaczący jak ziarno
gorczycy, ale był ofiarowany z~czystego serca. Nawet małe ziarno może
wyrosnąć na wielkie drzewo figowe. Dlaczego to dziwne, że nawet drobna
szczerość w~ludzkim sercu może stać się przyczyną jego wielkiego
szczęścia?

Bramin mógł tylko kiwnąć twierdząco głową.

Siakjamuni Buddha prostymi słowami nauczył Bramina, który go znieważył,
jaka jest rzeczywistość i~jak ludzie powinni żyć.

Następnego dnia Bramin przyprowadził sporą grupę swoich przyjaciół aby
posłuchali tego co mówi Siakjamuni Buddha. Byli pomiędzy nimi podwładni
i~współpracownicy bogatego człowieka, który nie lubił Buddhy.

W prawych dłoniach trzymali dary dla Buddhy, a~w lewych pieniądze na
zapłatę grzywny swojemu pracodawcy i~współpracownikowi.

\bigskip
\bigskip
\bigskip

{
\parindent 3em
\par Z~\textit{Daichi-Doron} (Komentarz do \textit{Mahaprajnaparamita-sutra})
\smallskip
\par \scriptsize tłumaczenie: Marta~B.
}


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\newpage
\imageaspage{img/bd5-kwiat.jpg}
\newpage
\section{Kwiat}

W mieście S\=avatthi żył kiedyś człowiek, który dostarczał kwiaty do
zamku Króla Pasenadi. Pewnego ranka, jak zawsze, kwiaciarz wybierał
kwiaty którymi miał udekorować zamek. Pogrążony w~swojej pracy, nagle
zamarł.

\dlg Jaki piękny kwiat!~--- powiedział do siebie. Zajmuję się roślinami
od wielu lat, ale to jest najpiękniejszy kwiat jaki kiedykolwiek
widziałem! To brak szacunku dla króla, ale myślę że zarobię dzięki niemu
dodatkowe pieniądze!

Kwiaciarz odłożył na bok swoją pracę w~zamku i~wyruszył do miasta ze
szczególnie pięknym kwiatem.

Kwiat był tak duży, że wypełniał sobą całe miejsce w~koszyku kwiaciarza.
Jego olśniewający kolor i~zapach powodowały, że każdy człowiek  którego
kwiaciarz mijał, zatrzymywał się i~podziwiał zdumiony.

\dlg Cóż za piękny kwiat! Jestem pewien, że przyniesie dobre pieniądze!
Jestem ciekaw kto zapłaciłby za kwiat taki jak ten!

Wielu ludzi zadawało sobie to pytanie kiedy otoczyli kwiaciarza i~jego
kwiat.

Kiedy kwiaciarz doszedł do głównej ulicy, wyglądający na majętnego gruby
kupiec zobaczył kwiat i~podbiegł do kwiaciarza.

\dlg Proszę sprzedaj mi ten kwiat~--- kupiec wykrzyczał. Nie jest ważne
ile za niego zażądasz, muszę go mieć!

\dlg Czy mogę kupić ten kwiat?~--- zapytała kolejna osoba zanim gruby
kupiec dokończył swoją prośbę. Nie dbam o~cenę\ldots

Był to bardzo bogaty kupiec imieniem Sudatta.

\dlg Tak, tak~--- odpowiedział kwiaciarz. Nie stanowi dla mnie różnicy
komu sprzedam kwiat. Dostanie go ten, kto zapłaci najwięcej.

Dwaj kupcy oferowali więcej i~więcej za kwiat.

Gruby kupiec pragnął go tak bardzo, że przebił najwyższą cenę jaką
oferował Sudatta.

Sudatta czekał cierpliwie z~uśmiechem na twarzy aż gruby kupiec podda
się w~staraniach o~kwiat.

Kwiaciarz pomyślał wtedy: ,,Zastanawiam się dlaczego ci dwaj są skłonni
zapłacić tyle za jeden kwiat?''.

Gruby kupiec otarł pot z~czoła.

\dlg To oczywiste. Planuję ofiarować go bogowi kupców i~zarobić jeszcze
więcej pieniędzy!

\dlg Ja planuję go ofiarować Buddzie Siakjamuni~--- powiedział Sudatta
jak zwykle uśmiechając się.

\dlg Kim jest Buddha Siakjamuni?~--- zapytał kwiaciarz. Czy jest
w~stanie sprawić, że zarobisz więcej pieniędzy niż dałby ci bóg kupców?

Sudatta milczał przez chwilę zanim odpowiedział.

\dlg Nie\ldots~--- Sudatta odparł~--- to coś więcej niż pieniądze,
Siakjamuni pokazuje nam jak żyć pełniej.

Kwiaciarz był poruszony jego jasnymi oczami i~sposobem w~jaki mówił.
Podjął szybko decyzję.

\dlg Przepraszam~--- powiedział. Wybaczcie mi proszę, ale zdecydowałem
się nie sprzedawać tej rośliny.

Skruszony kwiaciarz mówił cicho, ale stanowczo.

Gruby kupiec sposępniał, ale zachowywał się tak jak gdyby nie miał już
więcej czasu na zajmowanie się tą sprawą.

\dlg Zabierzesz mnie do tego Buddhy Siakjamuniego?~--- zapytał kwiaciarz
Sudattę.

\dlg Będę zaszczycony mogąc to uczynić~--- odparł Sudatta i~pokazał
drogę. Kwiaciarz i~otaczający go tłum podążyli za kupcem.

Kwiaciarz, który do tej chwili trzymał kosz z~kwiatem pod ramieniem,
zmienił jego pozycję i~trzymał go teraz pełen czci wypinając pierś.

Kwiat nadal wydzielał najpiękniejszy zapach.

\bigskip
\bigskip
\bigskip

{
\parindent 3em
\par Z~\textit{Senjubyakuen-gyo} (Wybór ze ,,Stu Historii'')
\smallskip
\par \scriptsize tłumaczenie: Marta~B.
}


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\newpage
\imageaspage{img/bd2-obietnica.jpg}
\newpage
\section{Obietnica}

Był kiedyś król, który czcił Buddhę Siakjamuniego. Pracował niezmordowanie aby
zapewnić swoim poddanym pomyślność.

\begin{quote}
	Król powinien odpocząć od czasu do czasu, w~przeciwnym razie może
	popaść w~chorobę\ldots
\end{quote}

Gdy prośby poddanych doszły do niego, postanowił:

\dlg Z~przyjemnością udam się na wycieczkę do lasu.

Królewska procesja kierowała się do wyjścia. Kiedy kareta króla mijała
bramę, podbiegł do niej mężczyzna.

\dlg Oh, królu~--- powiedział mężczyzna~--- Proszę pomóż mi! Słyszałem,
że jesteś najbardziej współczującym władcą, więc przyszedłem prosić cię
o~przysługę.

Królewskie straże próbowały zignorować mężczyznę, ale król powstrzymał
ich.

\dlg Rozumiem~--- powiedział król~--- Ale teraz opuszczam zamek; może
wrócisz tutaj dzisiaj wieczorem?

Procesja dotarła do lasu, w~środku którego znajdowała się duża łąka.
Rosły tam piękne kwiaty  w~rozmaitych kolorach. Delikatny wietrzyk
unosił ich woń. Słychać było szczebiotanie ptaków. Pięknie tańczące
dziewczęta ubrane we wspaniałe kostiumy wirowały zabawiając króla.

Po zjedzeniu pierwszego od dłuższego czasu wykwintnego posiłku,
zadowolony fizycznie oraz psychicznie król zdrzemnął się.

Nagle olbrzymi ptak sfrunął na dół i~porwał króla.

W całym kraju zapanował zgiełk. Królewscy doradcy spotkali się aby
przedyskutować jak pomóc władcy. Każdy obywatel modlił się
o~bezpieczeństwo króla.

Olbrzymi ptak zaniósł króla w~miejsce, które znajdowało się daleko
w~Himalajach. Zaskakujące, król rozumiał słowa ptaka!

\dlg Jestem głodny~--- powiedział ptak do króla~--- Szczęśliwie dla
mnie, ale nieszczęśliwie dla Ciebie, że spostrzegłem bardzo smacznie
wyglądającą ludzką istotę. Proszę wybacz mi to, że Cię zjem.

Król zaczął mocno płakać. Gdy uklęknął, śnieg wokół niego zaczął topnieć.

\dlg Tak bardzo boisz się umrzeć?~--- zapytał ptak.

\dlg Nie, to wcale nie o~to chodzi~--- odparł król~--- Wiem, że kiedyś
i~tak umrę. Dlatego starałem się żyć tak aby niczego nie żałować, bez
względu na to, że kiedyś odejdę. Ale jest jedna rzecz, której żałuję.
Dzisiaj rano przyszedł do mnie człowiek i~obiecałem mu, że wieczorem
odpowiem na jego prośbę. Teraz jednak wiem, że nie będę w~stanie
dotrzymać obietnicy. Dlatego właśnie jestem smutny. Tego żałuję\ldots

Ciepłe łzy spłynęły po twarzy króla.

Ptak ponownie chwycił króla i~pofrunął w~górę do nieba.

\dlg Daję Ci siedem dni~--- powiedział ptak królowi. Wrócę po Ciebie do
zamku w~siódmą noc. Zgadzasz się?

Wszyscy w~kraju radowali się z~powrotu łaskawego władcy.

Władca natychmiast spotkał się z~mężczyzną, który zaczepił go rano
i~znalazł dla niego pracę, wypełniając w~ten sposób obietnicę.

Wtedy, ze zdwojoną mocą i~szybkością, rozwiązał kilka problemów,
z~którymi miał zamiar się uporać.

Kiedy król rozwiązywał problemy, jego doradcy zapytali go o~olbrzymiego
ptaka.

\dlg Nie martwcie się tym, później to wyjaśnię~--- odparł król
i~kontynuował pracę aż do późnej nocy.

Rankiem siódmego dnia, król ogłosił, że przekazuje panowanie nad
królestwem swojemu synowi.

\dlg Wydawać się może, że to za wcześnie abym się wycofał~--- powiedział
do swoich doradców~--- ale jak nauczał nas Buddha Siakjamuni, wszyscy
musimy kiedyś umrzeć. Dlatego właśnie musimy być pracowici i~staranni
w~tym co nam powierzono. Jest wiele innych rzeczy, które chciałbym
zrobić, ale uczyniłem już wszystko co było w~mojej mocy. Jestem jednak
dumny z~jednej rzeczy. Dotrzymałem obietnicy. Mogłem to uczynić
wyłącznie dzięki olbrzymiemu ptakowi, który mnie przetrzymywał. Ten ptak
czekał siedem dni abym mógł wypełnić dane słowo. Nie próbujcie zranić
tego ptaka. Rozumiecie? To jest rozkaz! I~życzę wam także abyście
wszyscy wypełniali pilnie swoje obowiązki.

Tego wieczora, wielki ptak wirując bezszelestnie przyfrunął do zamku.

\dlg Obserwowałem Cię przez ostatnie siedem dni~--- powiedział ptak do
króla. I~przybyłem aby zabrać Cię znowu, jak obiecałem; jakkolwiek
zrezygnowałem z~myśli o~zjedzeniu Cię. Czy zostaniesz moim
przyjacielem, chociaż na kilka dni?

Ptak posadził króla na swoich plecach i~wzbił się do nieba.

\bigskip
\bigskip
\bigskip

{
\parindent 3em
\par Z~\textit{Diachi-Doron} (Komentarz do \textit{Mahaprajnaparamita-sutra})
\smallskip
\par \scriptsize tłumaczenie: Marta~B.
}


%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
\newpage
\imageaspage{img/bd8-ziarno-pocieszenia.jpg}
\newpage
\section{Ziarno pocieszenia}

W mieście S\=avatth\={\i} żyła kiedyś młoda matka imieniem
K\={\i}sagotam\={\i}.

Jej małe dziecko zachorowało i~umarło. Płaczący krewni rozpoczęli
przygotowania do pogrzebu dziecka, ale matka nie chciała wypuścić
maleństwa ze swych ramion.

\dlg Proszę poczekajcie!~--- płakała. Znajdę lekarstwo, które przywróci
go do życia!

Zanim ktokolwiek zdążył ją powstrzymać, K\={\i}sagotam\={\i} wybiegła
z~domu z~małym ciałem w~objęciach.

Pobiegła do domu starej kobiety, która mieszkała na peryferiach miasta.
Miała ona opinię osoby, która wie wiele rzeczy.

\dlg Moje dziecko jest na granicy śmierci!~--- krzyczała
K\={\i}sagotam\={\i} do starej kobiety. Proszę powiedz mi gdzie mogę
zdobyć lekarstwo, które je wyleczy. Proszę! Błagam Cię!

Stara kobieta spojrzała na dziecko trzymane kurczowo przez matkę.

\dlg Przykro mi~--- powiedziała~--- ale Twoje dziecko nie żyje. Byłoby
cudownie gdyby istniało lekarstwo zdolne przywrócić je do życia\ldots\
ale nie ma takiego. Sama też straciłam dziecko\ldots

Ale K\={\i}sagotam\={\i} nie chciała słuchać tego co mówiła staruszka.
Pobiegła do domu wielce szanowanego doktora.

\dlg Doktorze~--- błagała K\={\i}sagotam\={\i}~---? proszę pomóc mojemu
biednemu dziecku!

\dlg Przykro mi~--- odparł lekarz~--- ale rzecz, o~którą prosisz jest
poza zasięgiem i~mocą każdego\ldots

\dlg Proszę tak nie mówić~--- płakała K\={\i}sagotam\={\i}~--- proszę
pomóc mojemu dziecku, proszę\ldots

Doktor pogładził delikatnie ramię kobiety.

\dlg Jeśli będzie to lekarstwem dla Ciebie~--- powiedział~--- być może
uda się coś osiągnąć. Dlaczego nie zapytać o~to Siakjamuniego Buddhy,
który przebywa teraz w~Gaju Jeta.

Na dźwięk słowa ,,lekarstwo'' K\={\i}sagotam\={\i} zebrała wszystkie
swoje siły i~pospieszyła do Gaju Jeta.

\dlg Rozumiem~--- odpowiedział Buddha Siakjamuni po wysłuchaniu jej
historii. Uzdrowię Twoje dziecko. Musisz mi jednak przynieść ziarno
gorczycy z~domu, który nigdy nie zaznał żałoby.

Na słowa Siakjamuniego Buddhy oczy K\={\i}sagotam\={\i} do tej pory
pełne łez, napełniły się nadzieją.

\dlg Niedługo dam Ci lekarstwo~--- powiedziała do swego martwego synka.
Proszę, zaczekaj jeszcze trochę.

K\={\i}sagotam\={\i} natychmiast wróciła do miasta.

\dlg Czy możesz dać mi ziarna gorczycy jako lekarstwo dla tego dziecka,
proszę?~--- zapytała osobę, która otworzyła drzwi pierwszego domu.

Żona gospodarza natychmiast przyniosła ziarna.

\dlg Czy kiedykolwiek obchodziłaś żałobę po członku swojej rodziny?~---
zapytała K\={\i}sagotam\={\i} zaniepokojona.

\dlg Tak~--- odparła kobieta~--- mój mąż odszedł w~minionym roku, a~rok
przed tym straciłam rodziców\ldots ale dlaczego o~to pytasz?\ldots

Po wysłuchaniu historii K\={\i}sagotam\={\i}, wdowa ledwie powstrzymała
łzy.

\dlg Tak mi przykro~--- powiedziała. Gdyby to miało być zwyczajne ziarno
gorczycy, które jest w~każdym domu, jestem pewna że dostałabyś ich nawet
kilka. Ale dom, w~którym nigdy nie było żałoby\ldots Byłoby cudownie gdyby
znalazł się choć jeden\ldots

K\={\i}sagotam\={\i} poszła do następnego domu, w~którym mieszkało wiele
dzieci.  Matka, która wyszła jako ostatnia, powiedziała że niedawno
zmarła jej młodsza siostra, i~że opiekuje się jej dziećmi tak jak
własnymi.

W następnym domu, młoda żona powiedziała, że jej dziecko urodziło się
martwe.

Stary mężczyzna w~kolejnym domu zaśmiał się kiedy zapytano go czy
kiedykolwiek obchodził żałobę po członku swojej rodziny.

\dlg Mieszkam tu razem z~żoną, która podobnie jak ja jest wiekową
osobą~--- odparł. Mamy dwóch synów, ale moi rodzice, rodzice mojej żony,
rodzice mojego ojca i~rodzice mojej matki i~tak samo ze strony
żony\ldots Oni wszyscy już nie żyją. Zobaczmy\ldots\ ile to
wychodzi?\ldots\ Jeden, dwa, trzy\ldots\ Niewiele brakuje i~my także
wybierzemy się na tamten świat\ldots\ Ha, ha, ha\ldots

Podczas gdy K\={\i}sagotam\={\i} słuchała tego co mówiły jej napotkane
osoby, poczuła jak gorzka i~gorąca bryła w~jej piersiach stopniowo się
rozpuszcza.

\dlg Proszę, wybacz mi mój synu~--- powiedziała do ciała dziecka. Nie
jestem zdolna znaleźć dla Ciebie lekarstwa. Powinnam wrócić
i~podziękować Siakjamuniemu Buddzie. Ale dziękuję też Tobie, mój synku,
za najważniejszą lekcję w~moim życiu\ldots

Łzy nadal płynęły strumieniami po policzkach K\={\i}sagotam\={\i}, ale
ból w~jej sercu, które było jak pocięte nożem, nareszcie zniknął.

\bigskip
\bigskip
\bigskip

{
\parindent 3em
\par Z~\textit{Hokkukyo Chushaku} (Komentarz do \textit{Dhammapady})
\smallskip
\par \scriptsize tłumaczenie: Marta~B.
}

\end{document}
