\documentclass[a4paper,12pt]{article}
\usepackage[T1]{fontenc}
\usepackage[latin2]{inputenc}
\usepackage{polski}
\usepackage{pslatex}
\usepackage{anysize}
\usepackage{indentfirst}
\marginsize{2.5cm}{2.5cm}{3cm}{3cm}

\widowpenalty	10000
\clubpenalty	10000
\brokenpenalty	10000
\sloppy

\begin{document}
\begin{center}
	{\Huge Komentarz do nauk Mistrza~Samantabhadry Kunzang lama`i szallung}

	\bigskip
	\textit{Nauki udzielone w~Szczecinie 7~lipca 1999~r,
	w Świątyni Buddyjskiej Trzech~Klejnotów}

	\bigskip
	{\Large Lama Jampa Thaye}\\[0.5ex]
	przekład na język polski: {\bf Przemysław Żywiczyński}

	\bigskip
	tekst dostępny w~serwisie {\tt mahajana.net}
\end{center}

\addvspace{4\baselineskip}


Najpierw chciałbym wszystkim krótko przypomnieć, co studiujemy
i~dokąd doszliśmy. Autor tekstu, którym się zajmujemy był znany,
jako Patrul Rinpocze. Żył w~dziewiętnastym wieku w~Tybecie.
Tekst, który ułożył jest komentarzem, to znaczy przewodnikiem do
szczególnego zbioru instrukcji do praktyki medytacyjnej. Ten
szczególny zestaw praktyk medytacyjnych, który on objaśnia jest
zbiorem wstępnych praktyk, które powinniśmy wykonywać przed
otrzymaniem i~praktykowaniem najwyższych nauk Wadżrajany czy nauk
tantrycznych. Ponieważ Patrul Rinpocze należał do tradycji Ningma
najwyższymi ze znanych mu nauk tantrycznych były nauki zwane
dzogczien albo Wielka Doskonałość, i~stąd ta książka jest czymś
w~rodzaju wprowadzenia w~to, co powinniśmy doskonale opanować zanim
będziemy mogli skutecznie praktykować dzogczien, co z~kolei
doprowadzi nas do stanu Buddy w~tym właśnie życiu.


Te wstępne praktyki, których Patrul Rinpocze naucza nas w~tym
tekście, są w~dwóch częściach. Pierwsza, albo moglibyśmy
powiedzieć zewnętrzna część, obejmuje praktyki, które zajmują się
zbudowaniem ufności w~praktykę Dharmy, praktykę duchową,
i~stworzeniem właściwych ram umysłowych dla postępu w~Dharmie.
Dalej znajdują się wewnętrzne praktyki wstępne, szczególnego
rodzaju praktyki tantryczne, lecz mimo to nadal praktyki wstępne.
Obecnie studiujemy nadal tą pierwszą część, te bardzo ogólne
nauki Szlachetnego Buddy, które zmienią nasz umysł, innymi słowy
zmienią nas ludzi świeckich w~ludzi całkowicie oddanych praktyce
duchowej. W~gruncie rzeczy te nauki wstępne są wspólne dla
wszystkich szkół buddyjskich, nie tylko dla czterech szkół
buddyzmu tybetańskiego, ale dla wszystkich tradycji
buddyjskich.


Przestudiowaliśmy już w~tej części pierwszą naukę mówiącą
o~cenności naszego życia ludzkiego, gdyż jest ono podstawą dla
praktyki Dharmy. Przestudiowaliśmy też następną część mówiącą
o~nietrwałości i~śmierci; refleksja nad nimi obdarza nas poczuciem
pilności sprawy, jaką jest praktykowanie Dharmy. Rozpoczęliśmy
też trzecią z~tych nauk, która jest nauką o~cierpieniach, jakie
napotykamy w~samsarze. Samsara, jak zapewne wiecie jest kołem
istnienia obejmującym powtarzające się narodziny i~śmierć. Celem
studiowania tego trzeciego punktu jest utrwalenie w~nas poczucia
wyrzeczenia się, to znaczy porzucenia postawy zakładającej
możliwość znalezienia prawdziwego i~trwałego szczęścia w~ramach
uwarunkowanego istnienia.


Naukę tą Patrul Rinpocze dzieli zgodnie z~sześcioma sferami
samsary. Jak wyjaśniłem poprzednim razem, Budda nauczał nas, iż
możemy wyróżnić sześć różnych form istnienia, jakich doświadczają
istoty w~samsarze, począwszy od najniższych stanów, gdzie istoty
doświadczają straszliwych cierpień piekła, aż po najbardziej
subtelne przyjemne stany niebios czy krain bogów. Znaczy to, iż
to obecne życie, jakiego doświadczamy nie jest jedyną formą
życia, jakiej można doświadczyć, są inne typy istnienia, których
w~rzeczywistości doświadczaliśmy niezliczoną liczbę razy
w~przeszłych żywotach i~możemy doświadczyć w~przyszłości,
w~zależności od czynów, których dopuszczamy się obecnie.


Zrozumienie tego punktu jest sprawą kluczową dla prawidłowego
praktykowania Dharmy, co oznacza, że musimy przyjąć naukę
o~istnieniu tych różnych sfer istnienia i~faktu, że możemy się
w~nich odrodzić, albowiem gdyby w~momencie śmierci była tylko
nicość i~nie byłoby ponownych narodzin, nie byłoby potrzeby
praktykowania Dharmy. Inaczej mówiąc gdyby umysł po prostu znikał
w~nicość w~chwili śmierci wtedy nie było by żadnych konsekwencji
naszych uczynków doznawanych w~przyszłości, i~gdyby tak się
rzeczy miały mieć, to moglibyśmy natychmiast robić, co nam się
żywnie podoba. Podobnie nie byłoby sensu dążyć do wiecznego
spokoju Nirwany, gdyby śmierć była kresem całej świadomości.
I~składanie ślubowań bodhisattwy, to jest ślubowanie osiągnięcia
stanu Buddy dla wyzwolenia wszystkich żywych istot byłoby równie
pozbawione znaczenia. Jakże więc powinni pojąć rozumowo naukę
o~sześciu krainach istnienia.


Są tu dwa punkty. Przede wszystkim musimy zrozumieć, że umysł
stanowi bezforemne kontinuum, nie powstaje z~elementów
materialnych, a~zatem u~kresu fizycznej egzystencji nie kończy
się. Jest to powodem, dla którego są przeszłe i~przyszłe żywoty.
Po drugie, gdy zbadamy teraz nasze umysłowe kontinuum, możemy
ujrzeć, że jest w~nim wiele odciśniętych śladów gniewu, dumy,
pożądania i~tak dalej. Te negatywne ślady w~naszym umysłowym
kontinuum odpowiadają tym sześciu sferom istnienia, w~tym sensie,
że są ich nasionami. Tak więc by dać przykład, jeśli prowadzimy
życie zdominowane przez odciśnięte ślady agresji, wtedy tworzymy
nasiona doznawania stanów piekielnych po śmierci, gdyż piekło
jest wytworem agresji w~umyśle. Piekło nie jest jakimś miejscem,
do którego jesteśmy zsyłani przez jakieś znieważone bóstwo po
naszej śmierci, lecz jest miejscem, które stwarzamy dla samych
siebie w~naszym kontinuum mentalnym. Stąd wielki Siantidewa
w~,,Bodhiczariawatara'' zapytał skąd biorą się demony piekielne
i~skąd bierze się ich oręż, i~sam sobie odpowiedział, że pochodzą
one z~umysłu pozbawionego kontroli. Dlatego tez nie powinniśmy
się wahać przez przyjęciem nauki o~sześciu sferach istnienia,
gdyż zgadza się to z~rozsądkiem.


Oczywiście, jak już wspomniałem poprzednim razem, poszczególne
opisy stanów piekielnych należy traktować z~pewnym dystansem,
jako bardzo indywidualne i~zależne od danej osoby, gdyż
doświadcza się piekła stosownie do indywidualnych szczegółów
biograficznych ze swego kontinuum mentalnego. Podobnie, gdybyśmy
po śmierci doświadczali stanów niebiańskich, sposób ich
doznawania byłby zależny od naszej przeszłości, uwarunkowań
kulturowych itd. Wszystko to sprowadza się do tego kluczowego
punktu, że nasz umysł jest wszechpotężny i~stwarza wszystkie
krainy samsaryczne, i~dlatego jest sprawą zasadniczą by poprzez
praktykę Dharmy kontrolować umysł, gdyż inaczej będziemy bez
końca krążyć po tych krainach. Nauka ta mówi innymi słowy: Patrz
na swoje obecne położenie, jesteś uwięziony w~tym więzieniu
samsary i~pracowicie budujesz sobie jeszcze mocniejsze więzienie
w~samsarze. Gdy słyszymy tą naukę o~innych niż ludzkie krainy
egzystencji, nie powinniśmy myśleć, że nie ma to nic wspólnego
z~nami. Powinniśmy po pierwsze myśleć, że prawdopodobnie sami mamy
w~sobie nasiona, które doprowadzą mnie do tego właśnie stanu
istnienia, o~ile nie będę panował nad swoim umysłem, a~po drugie
odczuwać współczucie dla tych, którzy doświadczają obecnie
takiego stanu. Podejmując watek, na którym zakończyliśmy
poprzednim razem, gdy omawialiśmy radosny temat stanów
doświadczanych w~piekle, teraz nastrój lekko się rozjaśni, lecz
jedynie nieznacznie, gdyż będziemy zajmować się teraz cierpieniem
głodnych duchów.


Powinniśmy oczywiście pamiętać to, czego nauczał Patrul
Rinpocze na początku tekstu, a~mianowicie, że słuchając tego
tekstu powinno się wzbudzić w~sobie bodhiczittę, powinniśmy
powiedzieć sobie, że będziemy przyjmować te nauki by stać się
buddami, i~w ten sposób być w~stanie wyzwolić wszystkie
odczuwające istoty, które były w~przeszłych żywotach naszymi
matkami i~ojcami. O~sobie powinniśmy myśleć jako o~pacjencie
o~cierpiącym na chorobę, jaką jest samsara, o~nauczycielu jako
o~lekarzu, o~naukach jako o~lekarstwie, a~praktykowaniu ich jako
o~kuracji.


Dotarliśmy obecnie do drugiej z~niższych sfer istnienia, jaką
jest kraina pretów (sanskryt) lub yidaków (tybetański), co zwykle
tłumaczy się jako głodne duchy, z~powodów, które staną się jasne
dalej.


Preta jest duchem, który nie posiada fizycznego ciała;
oczywiście posiada ciało mentalne, składające się z~własnych
odciśniętych śladów, lecz nie ma ciała fizycznego i~żyje
w~rodzaju stanu halucynacji. Mimo że nie posiadają one ciała
fizycznego, wygląda na to, że czasami ludzie mają kontakt
z~pretami, i~to jest odzwierciedlane w~różnych historiach
o~spotkaniach ludzi z~duchami, tak więc, prety są najbliższe temu,
co nazywamy duchami.


Dominującym śladem odciśniętym w~umyśle, który prowadzi do
odrodzenia się w~sferze pretów jest chciwość. Rodzaje cierpienia,
o~których mówi tu Patrul Rinpocze wywodzą się z~tej chciwości
albo obsesyjności. Opisywana przez niego obsesyjność, które to
opisy wywodzi on oczywiście z~sutr, związana jest z~chęcią
posiadania obrazowaną przez głód i~pragnienie. Patrul Rinpocze
odnosi chciwość do jedzenia i~picia, lecz powinniśmy rozumieć, że
można ją odnieść do jakiejkolwiek pożądanej rzeczy. Oczywiście
dla większości istot zaspokojenie głodu i~pragnienia jest sprawą
najważniejszą, i~dlatego jest tu użyty obraz istot pozbawionych
jedzenia i~picia. Patrul Rinpocze dla ułatwienia dzieli
cierpienia jidaków czy pretów na trzy kategorie: na te, które
cierpią z~powodu zewnętrznych zaciemnień, czy halucynacji, na te
cierpiące z~powodu wewnętrznych zaciemnień czy halucynacji, oraz
na te cierpiące z~powodu różnych innych rodzajów halucynacji.


Na temat tych z~pierwszej kategorii, to jest tych cierpiących
z~powodu zewnętrznych halucynacji mówi co następuje: ,,Prety tego
rodzaju są dręczone przez wiele wieków przez głód i~pragnienie.
Nie słyszą nawet słowa 'woda' by już nie wspomnieć o~tym by ją
znaleźli. Czasami spostrzegają w~oddali strumień i~z wielkimi
trudnościami udaje się im do niego dostać, lecz gdy docierają do
niego stwierdzają, że zupełnie wysechł. Podobnie cierpią z~głodu
i~czasami udaje im się dostrzec w~oddali drzewo, na którym rosną
owoce, lecz gdy z~wielkim trudem udaje im się do niego dotrzeć,
widzą, iż jest ono strzeżone przez uzbrojonych żołnierzy, i~nie
mogą zjeść tych owoców''. Możemy spostrzec tu pewien wzór~-- gdy
czyjeś ludzkie życie jest całkowicie zdominowane przez chciwą
żądzę przedmiotów, to efektem jest to, że nigdy nie jesteśmy
niczym usatysfakcjonowani, a~po śmierci w~wypełnionym
halucynacjami stanie stwarzamy tą sferę istnienia, w~której nic
nas nie może zaspokoić, ponieważ rozwinęliśmy ją jeszcze za
życia.


Następnie drugim rodzajem halucynacji jest wewnętrzna
halucynacja. Tutaj odciśnięte w~umyśle ślady kształtują
postrzegania ich własnego ciała. Ich ciała są oczywiście ciałami
jak ze snu, z~halucynacji, i~postrzegają je jako posiadające
ogromny brzuch, i~bardzo małą szyję i~usta. Odczuwają ogromną
pustkę w~swoich żołądkach, lecz nie są w~stanie maleńkimi ustami
przełknąć żadnego pożywienia czy wody, które zaspokoiłyby wielki
głód w~ich żołądkach. Można łatwo dostrzec, że jest to rezultat
tamtej obsesyjnej chciwości w~poprzednim życiu. By ukazać jak
potężny jest ten odciśnięty ślad, Patrul Rinpocze mówi: ,,Nawet,
jeśli zdołają przełknąć nieco pożywienia swymi malutkimi ustami
do żołądka, pojawiają się płomienie i~spalają pokarm niszcząc
go''. Oczywiście słuchanie tego powinno wzbudzić w~nas Pytanie:
czy ja sam nie rozwijam w~sobie cech prety? Nie sądzę, by
odpowiedź na to pytanie można uzyskać patrząc na swój brzuch;
powinno się raczej przyjrzeć temu, na ile jest się zadowolonym.
Gdy jest się stale niezadowolonym, to prawdopodobnie rozwija się
w~sobie mentalność prety. Myślę, że osoby wyczulone na sprawy
polityki mogłyby powiedzieć, że istnieje bardzo ścisły związek
pomiędzy eksplozją mentalności preta, czy jidaka a~sukcesem
kapitalizmu. To wielka szkoda, że Karol Marks nie był buddystą,
ale gdyby nim był, to mógłby dodać coś pożytecznego do Manifestu
Komunistycznego.


Trzecim rodzajem cierpienia jidaków, albo trzecią kategorią są
preta cierpiące z~powodu różnych halucynacji. To co Patrul
Rinpocze ma tutaj na myśli, to że oprócz tych dwóch rodzajów,
które opisał, dotyczące głodu i~pragnienia, są też inne liczne
rodzaje przejawiania się chciwości umysłu prety. Daje to
Patrulowi Rinpocze sposobność opowiedzenia pewnej historii.
Dotyczy ona mnicha imieniem Szrona, który raczej często występuje
w~sutrach i~historiach przytaczanych przez Patrula Rinpocze. Nie
pamiętam czy opowiedziałem wam już kiedyś jego historię, lecz
w~którymś momencie Szrona jest inspirowany do praktykowania przez
wizje pięknych panien, które miałyby być jego w~niebie. Jest on
zainspirowany do praktyki, gdy Pan Budda pokazuje mu wszystkie
piękne panny, którymi będzie mógł się radować w~niebie. Ta
historia jest inna, lecz i~tu występuje piękna kobieta.


Kiedyś Szrona podróżował w~krainie pretów, i~przybył do pałacu
w~środku, którego siedziała na tronie bardzo piękna kobieta. Do
każdej z~czterech nóg tronu przywiązany był preta. Piękna kobieta
ofiarowała Szronie coś do jedzenia, lecz powiedziała przy tym:
,,Dam ci coś do zjedzenia, lecz nie wolno ci dać niczego
pretom''. Lecz Szrona nie był w~stanie usłuchać; i~gdy kobieta
ofiarowała mu jedzenie, nie był w~stanie znieść błagań pretów
i~dał im coś do zjedzenia od siebie. Nie był to jednak dobry
pomysł, gdyż natychmiast jedzenie ofiarowane jednemu z~pretów
zamieniło się w~ekskrementy, ofiarowane drugiemu w~jego własne
ciało, trzeciemu w~krew a~czwartemu w~bryłę żelaza. Oczywiście
pierwszy błąd Szrony polegał na tym, że nie słuchał się kobiety.
Nie urzeczywistnił tego, że wszelki spokój pochodzi ze słuchania
się kobiet, zwłaszcza, jeśli to one przygotowują nam
jedzenie.


W~każdym razie kobieta rozgniewała się bardzo na niego
i~powiedziała: ,,Czyż nie zabroniłam ci dawać jedzenia tym pretom?
Czy myślisz, że masz dla nich więcej współczucia niż ja?''. On
zapytał: ,,Jaki jest związek pomiędzy tobą a~tymi czterema
jidakami?'', a~ona odpowiedziała: ,,Ten oto był moim mężem, ten
moim synem, ten moją synową a~tamten moim służącym''. Szrona
zapytał jak to się stało, że znalazła się tutaj. Odpowiedziała:
,,Nigdy byś nie uwierzył''. Ale Szrona nalegał: ,,No spróbuj mimo
wszystko''.


Kobieta wyjaśniła, że w~poprzednim życiu była braminką
i~uczennicą Buddy. Któregoś dnia przygotowała wspaniałe jedzenie by
je ofiarować Buddzie i~jego uczniom. Nadszedł Budda Kaśjapa
i~ofiarowała mu to jedzenie, a~potem pomyślała: ,,Zebrałam tym
uczynkiem tak wiele zasługi, że chciałabym się nią teraz
podzielić z~resztą mojej rodziny''. Opowiedziała o~wszystkim
swemu mężowi myśląc, że on ucieszy z~tego powodu i~w ten sposób
podzieli zasługę. Lecz tak się nie stało; mąż rozgniewał się
i~powiedział: ,,Nie ofiarowałaś niczego braminom a~w zamian dałaś
jedzenie tym łysym mnichom! Niech to jedzenie zamieni się w~ich
ustach w~ekskrementy!''. Opowiedziała o~wszystkim swojemu synowi,
lecz ten też wpadł we wściekłość i~powiedział: ,,Wolałbym zjeść
swoje własne ciało niż dać pożywienie tym buddystom''.
Opowiedziała o~wszystkim swojej synowej, lecz ta uczyniła podobne
uwagi, a~na koniec opowiedziała służącemu, ale i~tu to samo się
wydarzyło. Tych czworo odrodziło się jako prety i~gdy dostawali
jedzenie doznawali halucynacji odpowiadających tym złym
życzeniom, jakie wyrażali w~poprzednim życiu.


Szrona powiedział: ,,No dobrze, ale to nie tłumaczy, dlaczego
ty się tu odrodziłaś, skoro twoja ofiara była bardzo czysta''.
Ona odpowiedziała: ,,Odrodziłam się w~niebiańskiej krainie, ale
kiedyś także rozgniewałam się na swoich krewnych i~wyraziłam
życzenie, że chciałabym widzieć jak cierpią, dlatego odrodziłam
się teraz jako piękna preta i~przyglądam się ich cierpieniom''.
Zawsze trzeba uważać, czego sobie życzymy!


Inna historia, którą opowiedział Patrul Rinpocze dotyczy
wielkiego Siddhy Dżitari. Dżitari podróżował, i~któregoś dnia
napotkał bardzo brzydką żeńską preta z~pięciuset dziećmi pretami.
,,Nie jedliśmy niczego od dwunastu lat, mój mąż dwanaście lat
temu poszedł do Bodhgaja by przynieść jakieś pożywienie i~jeszcze
nie wrócił. Gdy go zobaczysz, czy mógłbyś powiedzieć mu żeby
wrócił do domu?''. Dżitari odparł: ,,Jak miałbym go rozpoznać,
dla mnie wszystkie prety wyglądają tak samo''. Odpowiedziała:
,,Nie mógłbyś go nie poznać; ma wielkie usta, bulwiasty nos, jest
ślepy na jedno oko i~jest niewiarygodnie brzydki''. Gdy Dżitari
dotarł w~końcu do Bodhgaja zobaczył młodego mnicha wyrzucającego
po ceremonii tormy, gdyż tormy mogą być jedzone przez jidaki,
prety, i~zobaczył całą grupę jidaków walczących pomiędzy sobą by
zdobyć te tormy, a~pośród nich był ten, o~którym Dżitari usłyszał
i~któremu miał przekazać wiadomość. Tamten odpowiedział: ,,Nie
mogę jeszcze wrócić do domu, gdyż przez cały ten czas nie udało
mi się jeszcze zdobyć żadnego jedzenia. Jedyny raz, gdy udało mi
się coś zjeść to wtedy, gdy pewien bardzo czysty mnich wydmuchał
nos i~wszyscy walczyliśmy o~jego smarki i~zdołałem zdobyć ich
niewielki kawałek. Ponieważ miał głodną żonę i~pięćset dzieci,
nie mogło to wystarczyć''.


Te dwie historie obrazują trzeci rodzaj halucynacji
doznawanych przez prety, które w~dużym stopniu są zależne od
szczegółów z~ich przeszłości. Patrul Rinpocze mówi: teraz, gdy
usłyszeliśmy opisy cierpień doznawanych przez prety, powinniśmy
w~naszych umysłach wziąć na siebie całe ich cierpienie i~rozmyślać,
jak my bylibyśmy w~stanie znieść takie cierpienia, gdybyśmy
odrodzili się w~takim stanie. Na przykład cierpimy nie jedząc
i~nie pijąc przez pół dnia, to jakże znieślibyśmy odrodzenie się
w~świecie pretów? Pamiętajmy, że podstawową przyczyną odrodzenia
się jako preta jest skąpstwo i~chciwość; wielokrotnie w~naszym
życiu rozwijaliśmy w~sobie taką postawę. Na przykład Siantidewa
w~Bodhiczariawatara mówi, że gdy ma się intencję ofiarowania
czegoś, a~potem zmienia zdanie i~nie daje niczego, jest to
przyczyną odradzania się jako preta. Myślenie: co zostanie dla
mnie jak dam coś innym, jest tą postawą, która wiedzie do stania
się pretą. Również Nagardżuna w~swym ,,Liście do Przyjaciela''
mówi, że nie ma większego szczęścia niż bycie zadowolonym!


Tym, co niszczy to cnotliwe zadowolenie i~szczęście jest owa
nienasycona żądza posiadania więcej. Jest prawdą, że w~gruncie
rzeczy wiele sił w~naszym społeczeństwie działa by rozwijać w~nas
postawę braku zadowolenia, dlatego powinniśmy czynnie walczyć
z~nimi poprzez rozwijanie zadowolenia z~tego, co już mamy.


Taki jest ogólny rodzaj doznań pretów, a~teraz jest jeszcze
jedna kategoria pretów, które poruszają się w~przestrzeni. Zwykle
tej kategorii nie omawia się w~podobnych tekstach, gdyż zawiera
on istoty, które normalnie nazywamy demonami, czy innymi słowy
złośliwe duchy. Patrul Rinpocze przedstawia listę demonów znanych
w~Tybecie. Zawiera ona: \textit{tsen}~-- aroganckie demony,
\textit{gialpo}~-- dosłownie znaczy królewskie duchy; są to duchy
związane z~władzą, niektóre z~nich zostały poskromione przez Guru
Padmasambhawę, tak jak bóg Pehar, który jest obecnie używany jako
wyrocznia dla rządu tybetańskiego; jest on istotą samsaryczną,
ale został ujarzmiony i~nie powinien już być zaliczany do świata
pretów, gdyż obecnie służy Dharmie. Ale nie wszystkie gialpo
zostały poskromione. I~niektóre są czczone z~pobudek świeckich,
tak jak choćby ten, którego kult został ostatnio zakazany przez
Dalaj Lamę. Jest grupa ludzi praktykujących w~szkole gelug, która
czciła pewnego gialpo; wyłamali się oni z~tradycji gelug, co było
przeciw życzeniom Jego Świątobliwości Dalaj Lamy i~wspominam
o~tym, bo jest możliwym, że ten kult dotrze do Polski.


Innym rodzajem są \textit{dziungpo}~-- duchy związane
z~żywiołami, \textit{mamo}~-- groźne bóstwa żeńskie itd. Moglibyśmy
dodać do tej kategorii inne rodzaje złośliwych istot duchowych.
Patrul Rinpocze mówi, że te demony nie myślą o~niczym poza złem,
i~robią, co tylko mogą by sprowadzić na innych krzywdę. Ponieważ
tak właśnie żyją, przepełnione chęcią zaszkodzenia innym, gdy
umierają jako prety wtedy odradzają się w~piekle. Jednym
z~cierpień, jakich doświadczają, to przeżywanie na nowo śmierci
i~cierpień, których zaznali w~poprzednich żywotach. Odpowiada to
historiom związanym z~podobnymi istotami z~wszystkich kultur
ludzkich.


To, co chcą uczynić, to przenieść ból, jakiego same
doświadczyły na innych. Nie są tego nigdy w~stanie uczynić,
i~jedyne co mogą, to sprowadzać na innych krzywdę. Nawet, jeśli
napotykają ludzi, do których były przywiązane w~poprzednich
żywotach, sprowadzają jedynie na nich chorobę i~szaleństwo.
Ponadto te demoniczne prety doznają cierpień ujarzmiania przez
osoby praktykujące tantrę, wykonywane przez nich rytuały
zapanowania nad demonami zadają tym ostatnim cierpienia, tak jak
niegrzeczne dziecko dostaje lanie by się uspokoiło. Powinniśmy
rozmyślać nad cierpieniami takich pretów, tak samo jak robiliśmy
to z~innymi rodzajami, myśląc: obym przyjął na siebie ich
cierpienie, obym wyzwolił je z~ich cierpień, oraz: co jest
w~obecnym strumieniu mojego umysłu, co mogłoby doprowadzić mnie do
odrodzenia się w~takim stanie, a~gdybym tam się odrodził, to jak
mógłbym to znieść?


I~co najważniejsze, Patrul Rinpocze mówi, że powinniśmy
rozwinąć w~sobie miłość i~współczucie wobec tych istot. Gdy na
przykład praktykujemy medytację Czenrezig, powinniśmy zawrzeć
prety w~błogosławieństwie mantry tej praktyki. Podobnie, gdy jako
praktykujący wadżrajanę wykonujemy pudżę tsok~-- rytuał uczty
ofiarnej, resztki ofiarne z~tego rytuału powinniśmy ofiarować
pretom, albowiem bez względu na to jakkolwiek byłyby
zdegenerowane i~bez względu na to jak mogłyby teraz mieć zły
umysł, są one naszymi matkami i~ojcami z~poprzednich żywotów,
i~winni im jesteśmy niespłacalny dług współczucia.


Takie są cierpienia sfery pretów. Teraz trzeci z~niższych
stanów~-- sfera zwierząt. Zwracamy się teraz ku sferze, która ma
podstawę materialną, tak jak ma ją sfera ludzi, a~więc
przynajmniej w~jednym sensie właściwe jej cierpienia powinny być
dla nas bardziej oczywiste, niż w~tych czysto mentalnych sferach
piekieł i~duchów. Łatwo jest przeoczyć ich cierpienie, zwłaszcza,
gdy~-- fałszywie~-- myślimy, że nie ma związku pomiędzy światem
ludzi i~zwierzętami. W~rzeczywistości oczywiście istnieje i~to
dwojaki związek pomiędzy światem zwierząt i~ludzi. Po pierwsze
istnieje bardzo jasny fizyczny związek na gruncie biologii, po
drugie związek karmiczny, który jest taki, że o~ile nie używamy
naszych ludzkich zdolności do rozumowania, zawładnie nami
niewiedza, która jest nasieniem odrodzenia się w~świecie
zwierząt.


By omówić świat zwierząt Patrul Rinpocze dzieli go na dwa
rodzaje zwierząt: te, które żyją w~oceanach i~te, które żyją
porozrzucane tu i~tam. Słuchając tego powinniśmy tak myśleć:
ponieważ moje mentalne kontinuum nie ma końca, mam w~sobie
potencjał odrodzenia się w~świecie zwierząt, i~jeśli spowije mnie
niewiedza to spowoduje to moje odrodzenie się jako zwierzę.


Jeśli chodzi o~cierpienia istot żyjących w~oceanach, Patrul
Rinpocze mówi tak: są niezliczone istoty od najmniejszych rybek
po ogromne potwory morskie, i~duże zjadają małe, podczas gdy małe
żyją z~tych dużych; może być ogromna ilość małych stworzeń
żyjących z~ciała dużej istoty, zarówno w~jej wnętrzu jak i~na
zewnątrz. Wszystkie jednak są głupie i~ogarnięte niewiedzą i
z~tego powodu nie są w~stanie zmienić swego postępowania. Drugim
rodzajem zwierząt są te porozrzucane wokół. Są to zwierzęta,
które są w~mocy istot z~wyższych światów. Cierpią one bezustanne
ze swej głupoty, szczególnie te, które współdzielą nasz ludzki
świat. Muszą żyć w~ciągłym strachu, nie będąc w~stanie zjeść kęsa
jedzenia i~odprężyć się, gdyż muszą mieć się cały czas na
baczności. Jest tak gdyż wszystkie zwierzęta pożerają się
nawzajem, będąc i~agresorami i~ofiarami. Życie zwierząt jest
bezustannym kołem zabijania i~bycia zabijanym. Są następnie
wielkie cierpienia sprowadzane na zwierzęta przez ludzi. Te, na
które polują ludzie myśliwi, te które rodzą się jedynie po to by
zostać zabitymi, czy to ze względu na ich ciało czy futro czy
skórę, te które zostały udomowione przez człowieka i~cierpią
będąc używane czy to jako zwierzęta pociągowe, czy dające pokarm
albo mleko.


Patrul Rinpocze mówi: ,,Zwierzęta doznają niewyobrażalnych
cierpień; kiedykolwiek widzimy cierpiące zwierze powinniśmy
natychmiast wyobrazić sobie, że nim jesteśmy i~wziąć na siebie
jego cierpienie''. Pamiętam, że Kalu Rinpocze nie był w~stanie
spojrzeć na żadne zwierzę nie powiedziawszy: ,,Om mani peme
hum''. Gdy podróżowało się z~nim, czasami wydawało się, że
zasnął, a~naraz zrywał się i~recytował ,,Om mani peme hum'',
i~okazywało się, że gdzieś na polu widać na przykład owce. Kiedyś
odwiedził ZOO w~Toronto gdzie spędził kilka godzin błogosławiąc
każde zwierzę w~całym ogrodzie. Patrul Rinpocze mówi, że jeśli
mamy własne zwierzęta powinniśmy traktować je ze szczególną
miłością i~dobrocią. Nawet najdrobniejsze insekty pragną
szczęścia i~chcą uniknąć cierpienia, więc powinniśmy traktować je
z~miłującą dobrocią i~współczuciem. Oto jest trzeci z~niższych
światów. Patrul Rinpocze mówi: ,,Bez względu na to, w~którym
z~tych trzech niższych światów odradza się dana istota, musi
doznawać wszelkiego rodzaju intensywnego i~długotrwałego bólu
i~cierpienia''.


Gdy odrodziłeś się w~którymś z~tych trzech niższych światów,
z~oczywistych powodów nie możesz rozwinąć praktyki Dharmy. Co
gorsza, ta właśnie forma życia, w~której ktoś się odradza,
stwarza warunki do popełniania jeszcze większej ilości złych
uczynków. Na przykład myślimy czasami o~tym jak piękne są koty,
lecz jedyne, co chcą robić to zabijać~-- i~nie próbują ukrywać,
że lubią to robić~-- dlatego pomimo stosunkowo szczęśliwego
położenia, będąc pieszczochami ludzi, mają wielkie możliwości
czynienia zła. Gdy więc ktoś odrodził się w~jednym z~tych trzech
niższych światów, bardzo trudno jest się stamtąd wydostać. Nawet
w~tym właśnie życiu, nagromadziliśmy wiele przyczyn, które jeśli
nie zostaną zrównoważone przez stosowne środki zaradcze
doprowadzą nas do odrodzenia się w~jednym z~tych niższych światów
w~przyszłości.


Myślę czasami, iż nie widzimy tego jasno gdyż nadal mamy
w~naszych umysłach coś w~rodzaju teistycznego ducha czy przekonań.
Często myślimy tak: uczyniłem wiele samolubnych uczynków
i~przejawiałem wiele złych stanów umysłu, lecz Bóg nie pozwoli mi
pójść do piekła! Ale my jesteśmy buddystami, i~nie mamy
kosmicznego taty, który będzie nas ochraniał, i~podążymy tam,
gdzie nas zaprowadzi nasz stan umysłu. Ten sam fakt, który może
nas doprowadzić do stanu Buddy, a~mianowicie to, że nasz umysł
jest królem wszystkich rzeczy, może nas doprowadzić do
największego cierpienia. Nasza przyszłość jest w~naszych własnych
rękach.


Patrul Rinpocze mówi, ze powinniśmy żałować naszych przeszłych
złych czynów i~podjąć zobowiązanie nie popełniania ich ponownie.
Dalej, powinniśmy myśleć z~wielkim współczuciem o~tych istotach,
które teraz znajdują się w~tych trzech niższych krainach,
i~dedykować im wszelką zasługę zgromadzoną przez studiowanie
Dharmy. Powinno to doprowadzić nas do rozwinięcia bodhiczitty,
poprzez myślenie: obym znalazł sposób dopomożenia wszystkim tym
istotom, które teraz tak cierpią. By pomóc sobie w~tym
postanowieniu, powinniśmy modlić się do naszego lamy i~do Trzech
Klejnotów, by dopomogły nam mieć siłę znaleźć sposób dopomożenia
tym istotom.


Kolejnym etapem omawiania cierpień samsary jest świat ludzi.
Patrul Rinpocze zajmując się światem ludzi, układa swe nauki
w~nieco innym porządku niż to zazwyczaj ma miejsce w~przypadku
tekstów o~czterech rozmyślaniach zwracających umysł ku Dharmie.
Zazwyczaj cały temat cierpienia jest podzielony na trzy punkty:
cierpienie cierpienia, cierpienie zmiany i~cierpienie
uwarunkowania. Lecz Patrul Rinpocze wyjaśnia te trzy po prostu
jako aspekty ludzkiego cierpienia, a~następnie omawia
w~szczegółach wszystkie rodzaje cierpienia w~świecie ludzi, jakie
zwykle można znaleźć w~tekstach. Z~punktu widzenia medytacji nad
omawianym tekstem nie ma to w~rzeczywistości znaczenia,
a~wspominam o~tej różnicy w~podejściu jedynie dlatego, że możecie
spotkać się z~innym ujęciem jak na przykład w~,,Drogocenny skarb
Dharmy, Klejnot wyzwolenia'' Gampopy.


Na początek Patrul Rinpocze mówi: Są trzy rodzaje cierpienia
w~świecie ludzi, cierpienie cierpienia, cierpienie zmiany
i~cierpienie uwarunkowania, a~także cztery wielkie rzeki
cierpienia, narodziny, choroba, starość i~śmierć. Poza tym
istnieją także różne rodzaje emocjonalnego cierpienia, i~ta część
nauk zostanie podzielona na trzy punkty.


Na początku rozważymy trzy rodzaje cierpienia, zaczynając od
cierpienia zmiany. Patrul Rinpocze mówi, ze cierpienie zmiany ma
miejsce wtedy, gdy szczęście nagle przemienia się w~cierpienie.
Przypomina to stwierdzenie Buddy, który powiedział, że każde
szczęście zamienia się w~cierpienie. Na przykład, jak mówi
Rinpocze, zjadamy wspaniały posiłek i~naraz dostajemy bólów
żołądka. W~Anglii np. mówimy, że gdy zjadło się chiński posiłek,
piętnaście minut później chce się następny. Innym przykład to,
gdy ma się bogactwo, a~w następnej minucie jakiś złodziej ograbia
nas ze wszystkiego. Sedno tkwi w~tym, jak mówi Patrul Rinpocze,
że jakikolwiek skrawek szczęścia uda nam się zgromadzić
w~samsarze, nie ma trwałego charakteru, i~szybciej czy wolniej
ustąpi on miejsca cierpieniu. Zatem powinno się kultywować
uczucie niezadowolenia z~takich rzeczy, gdyż są one
nierzeczywiste. Chodzi o~to by uczyć się z~swoich własnych
doświadczeń. Gdy popatrzymy wstecz na swoje życie i~na
przedmioty, które zdobywaliśmy wierząc, że uczynią nas
szczęśliwymi widzimy, że żaden z~nich nie przyniósł nam
szczęścia, a~tymczasowe poczucie przyjemności ustępuje na koniec
cierpieniu. Oto, co ma się na myśli mówiąc o~kontemplowaniu
cierpienia zmiany. Jest to część dorosłej postawy wobec tych
rzeczy. Jak ujął to jeden wielki filozof, jedynymi pewnymi
rzeczami w~życiu są śmierć i~podatki. Ten człowiek z~pewnością
kontemplował cierpienie zmiany.


Kolejnym z~rodzajów cierpienia jest cierpienie cierpienia. Tu
interpretacja Patrul Rinpocze jest bardzo unikalna. Zwykle
cierpienie cierpienia jest używane do określenia cierpienia
doznawanego w~trzech niższych światów, lecz tu Rinpocze ma bardzo
odmienną interpretację, i~mówi, gdy tylko doznaliśmy jakiegoś
cierpienia, na domiar złego przychodzi następne. Cierpienie
przyciąga inne cierpienie, jest niczym magnes. Bardzo dramatyczny
przykład podany przez Rinpocze jest następujący: zarażamy się
trądem, a~gdy tylko zaraziliśmy się trądem dostajemy wrzodów,
a~gdy dostaliśmy wrzodów zaraz zostajemy zranieni. Albo na przykład
umiera nam ojciec, i~zaraz potem umiera nam matka. Sens tego jest
taki, że gdziekolwiek byśmy się nie znajdowali w~samsarze
cierpienie jest nie do uniknięcia, i~zasadniczo cały nas czas
spędzamy przechodząc od jednego cierpienia do drugiego.
Cierpienie zmiany jest cierpieniem zamaskowanym, bo doznajemy
szczęścia, ale cierpienie polega na tym, że nie trwa ono zbyt
długo; wygląda to na szczęście, a~jest w~rzeczywistości
cierpieniem. To zaś cierpienie jest cierpieniem jako
cierpieniem.


Trzeci podstawowy rodzaj cierpienia jest zwany cierpieniem
uwarunkowania. Tak naprawdę trudno jest to przetłumaczyć
z~tybetańskiego; w~oryginale brzmi to \textit{dudzieidzi, dunlao}.
Dunlao znaczy cierpienie ludzi i~znaczy sposób w~jaki wszystko
zależy od formacji albo warunków, nazywam to cierpieniem
uwarunkowania. Jest to bardziej subtelny rodzaj cierpienia, i~jak
mówi Patrul Rinpocze wszystko, co czynimy, w~taki czy inny sposób
przyczynia się do cierpienia. Jest to najbardziej subtelny rodzaj
cierpienia i~w niektórych tekstach mówi się, że za wyjątkiem osób
urzeczywistnionych duchowo jest on niedostrzegalny. Powiedzmy
w~ten sposób: tak długo jak jesteśmy przywiązani do ego, bez
względu na to jak subtelne jest to przywiązanie, są to ramy
prowadzące do czynów przynoszących cierpienie. Możesz myśleć, ze
wszystko idzie bardzo dobrze, lecz pod powierzchnią tego
wszystkiego jesteś schwytany w~sieć przyczyn cierpienia.
Wszystko, co sprawia nam przyjemność, czy to jedzenie, czy stroje
czy dom, w~taki czy inny sposób zależy od negatywnych uczynków,
a~negatywne czyny oczywiście powodują cierpienie~-- to jest
podstawowe równanie samsary.


Dla zobrazowania tego Patrul Rinpocze daje dwa bardzo
tybetańskie przykłady. Objaśnię je najpierw pokrótce, lecz potem
powinniśmy pomyśleć o~przykładach z~naszego własnego życia,
z~naszej własnej sytuacji, które obrazowałyby ten sam aspekt. Używa
przykładu importu herbaty do Tybetu w~dziewiętnastym wieku.
Tybetańczycy wymieniali z~Chińczykami skóry jagniąt za herbatę.
Na początku, po stronie chińskiej herbata musiała być załadowana
na juczne zwierzęta, co powodowało wiele cierpień tych zwierząt,
gdy musiały dźwigać tą herbatę. Po stronie tybetańskiej, trzeba
było wyhodować jagnięta, potem oddzielić je od matek, których
ciała były wycieńczone od karmienia jagniąt własnym mlekiem,
a~następnie zabić. Tyle cierpień zwierząt związane było z~importem
herbaty. Picie herbaty, które wydaje się być niewinnym zajęciem,
w~rzeczywistości powodowało wiele cierpienia, i~ci z~nas, którzy
byli za nie odpowiedzialni, dopuszczali się negatywnych
uczynków.


Drugim podanym przez niego przykładem jest tsampa, która jest
podstawowym pożywieniem Tybetańczyków z~prażonego jęczmienia.
Tsampa wydaje się być pokarmem produkowanym bez żadnych ujemnych
konsekwencji, lecz tak w~rzeczywistości nie jest. By otrzymać
jęczmień, rolnicy muszą po wyhodowaniu zżąć go, a~podczas żniw
bez względu na to jakby nie byli uważni spowodują śmierć tysięcy
czy milionów owadów. Jedząc tsampę powinniśmy wyobrażać sobie, że
jemy coś na kształt chleba zrobionego z~ciał tych owadów zabitych
w~trakcie robienia tego jedzenia. To są dwa tybetańskie
przykłady, i~teraz oczywiście powinniśmy pomyśleć o~naszych
własnych przykładach z~naszego własnego życia i~społeczeństwa ze
świata zachodniego, gdyż nie jest możliwe by żyć w~sposób, który
by nie opierał się na powodowaniu cierpienia.


Cierpienie tego, co uwarunkowane. Źródłem tego jest nasze
przywiązanie do pięciu skandh, do naszego ciała i~umysłu a
w~konsekwencji do naszej jaźni, co w~konsekwencji prowadzi do
nadawania sobie samemu uprzywilejowanej pozycji w~stosunku do
innych. Oto, dlaczego w~wielu tekstach to cierpienie
uwarunkowania tłumaczone jest dokładnie jako lgnięcie do pięciu
skandh jako konstytuujących prawdziwą jaźń. Patrul Rinpocze
kończy to mówiąc: cokolwiek czynimy myśląc, że przyczynia się to
do naszego szczęścia, w~rzeczywistości przyczynia się do naszego
cierpienia.


To są te trzy podstawowe rodzaje cierpienia: cierpienie
zmiany, cierpienie cierpienia i~cierpienie uwarunkowania; teraz
przejdziemy do drugiej części tego rozdziału. Kolejne cztery
odmiany cierpienia nazwane są czterema rzekami, gdyż stanowią
cztery główne rzeki, jakie musimy przejść. Są one najbardziej
oczywistymi przejawami cierpienia w~naszym życiu. Gdyby
kiedykolwiek zaistniało niebezpieczeństwo popadnięcia w~duchową
zarozumiałość, co do naszej wielkości jako wielkich medytujących
czy uczonych, Nagardżuna zaleca by pamiętać o~tych czterech
rzekach cierpienia i~zapytać samych siebie, czy naprawdę
przekroczyliśmy poza nie?


Pierwszą z~nich jest cierpienie narodzin. W~buddyjskim
rozumieniu, dotyczy to cierpienia od momentu poczęcia aż do
wyjścia z~łona. Istnieją różne rodzaje narodzin, lecz w~świecie
ludzkim mamy narodziny z~łona. Patrul Rinpocze teraz opisze
cierpienia doświadczane podczas tego okresu od poczęcia do
narodzin. Najpierw świadomość istoty bardo, bardo oznacza, że Po
śmierci kontinuum mentalne wkracza w~stan pośredni, zwany stanem
bardo; pod koniec okresu bardo świadomość gnana wiatrami karmy
poszukuje ponownego wcielenia się. Uzyskuje je poprzez zmieszanie
się ze spermą ojca i~komórką jajową matki; w~rzeczywistości użyty
tu jest tybetański wyraz~\textit{trag} oznaczający krew, gdyż
Tybetańczycy nie znali komórek jajowych i~wierzyli, że sperma
miesza się tu z~kroplą krwi. Początek życiu daje połączenie tych
trzech elementów: świadomości istoty bardo, spermy i~komórki
jajowej (lub kropli krwi jako analogii). Jest to potwierdzone
przez Szlachetnego Buddę w~sutrach i~Winaji, gdzie objaśnia on
proces odradzania się, jak również jest to potwierdzone
w~tantrach, zarówno nowego jak i~starożytnego przekazu.


Możemy być tego absolutnie pewni: w~Dharmie poczęcie życia to
połączenie świadomości, spermy i~jaja. Jest to sprawa zasadnicza
z~wielu powodów. Przykładowo, z~buddyjskiego punktu widzenia nie
ma wątpliwości, co do tego, kiedy zaczyna się życie, co ma
konsekwencje dla naszych etycznych uczynków. I~tak zgodnie
z~poglądem mojego lamy, w~buddyzmie antykoncepcja jest moralnie
neutralna, gdyż zapobiega zejściu się razem tych trzech
elementów. Można by spytać: a~co sam Szlachetny Budda powiedział
na temat antykoncepcji; odpowiedź brzmi: nic nie powiedział, gdyż
praktyka ta nie była znana w~starożytnych Indiach. Gdy jednakże
świadomość, sperma i~jajo już się zjednoczą, jest to żywa istota,
i~gdy odbierzemy jej życie to będzie to niecnotliwy uczynek. Jest
to potwierdzone przez Szlachetnego Buddę w~Winaji, gdzie wyjaśnia
on, że gdy mnich asystuje przy aborcji, dopuszcza się pogwałcenia
reguł pierwszej kategorii, co skutkuje natychmiastowym wydaleniem
go z~zakonu. W~Wadżrajanie wyjaśnia się, że gdy ktoś dokonuje
tego czynu, albo mówi, że Budda dopuszcza taki uczynek, pomimo
tego, co Budda powiedział naprawdę, stanowi to upadek u~samej
podstawy.


Omawiam to by wyjaśnić różnice pomiędzy antykoncepcją
i~aborcją, oraz przedstawić jasno, jaki jest tradycyjny pogląd
w~ramach Dharmy na te sprawy. Jest to oczywiście bardzo ważne dla
wszystkich odczuwających istot, gdyż wszyscy będziemy się
odradzać tak żebyśmy mogli stać się Buddami, a~gdy staniemy się
Buddami będziemy emanować niezliczone ciała dla odczuwających
istot, i~jest to też ważne dla was tutaj w~Polsce, byście jasno
mogli odróżnić nauki Dharmy od nauk chrześcijańskich
i~katolickich na te sprawy. Ponieważ jest wiele pomieszania w~tych
zagadnieniach potraktowałem to jako okazję by powiedzieć coś
w~tej sprawie, a~słowa Patrula Rinpocze są odpowiednią okazją by
wyjaśnić, jaki jest pogląd na poczęcie z~punktu widzenia
Dharmy.


\bigskip
{\it Pytanie: Czy w~związku z~tym spirala antykoncepcyjna jest
środkiem antykoncepcyjnym czy aborcyjnym?}
\smallskip


Odpowiedź: Oczywiście Szlachetny Budda nie wspominał o~spirali
w~swoich naukach, lecz z~moich informacji wynika, że jest to
środek aborcyjny. Byłoby rozsądne by poszukać danych na temat
tego jak to dokładnie działa, lecz zgodnie z~tym co wiem, że jej
działanie polega na uniemożliwieniu zapłodnionemu jaju osadzenia
się w~macicy, a~w takim przypadku jest to czynnik aborcyjny.
Jasne myślenie i~bezwzględna precyzja są ogólnie bardzo ważne
przy definiowaniu rzeczy w~Dharmie, a~tu jest to ważne
szczególnie, zwłaszcza rozróżnienie pomiędzy antykoncepcją
a~aborcją, ponieważ nasz pogląd w~tej sprawie nie jest taki sam jak
w~chrześcijaństwie. Jak podejrzewam w~przeważającym stopniu na
Zachodzie te działania są podejmowane w~całkowitej niewiedzy na
temat tego, co się robi, i~karmiczne skutki takich czynów są
oczywiście nie tak złe jak w~przypadku czynów motywowanych
pożądaniem czy nienawiścią; ponieważ niewiedza jest najmniej
skalaną z~tych trzech motywacji. Jeśli więc jako kobieta czy
mężczyzna w~przeszłości z~niewiedzy dopuściliśmy się takiego
czynu, powinniśmy teraz odmówić modlitwę za te istoty i~podjąć
postanowienie sprawować się lepiej w~przyszłości; nie powinniśmy
poddać się poczuciu winy, lecz powinniśmy wyrazić skruchę i~iść
dalej.


Patrul Rinpocze dalej opisuje cierpienia w~łonie. Opisuje przy
pomocy tybetańskich terminów medycznych rozwój istoty od fazy
embrionalnej aż do momentu narodzin. Mówi, kiedy dziecko już na
tyle wyrośnie, że rozwiną mu się kończyny, wtedy odczuwa, że jest
w~więzieniu. To co próbuje czynić Rinpocze to zaproszenie byśmy
poczuli się jak dziecko, podobnie jak zapraszał byśmy wczuli się
w~położenie zwierzęcia, czy istoty piekielnej, tak by
utożsamiając się w~naszej wyobraźni z~dzieckiem znajdującym się
w~łonie, patrząc na świat jego oczyma, byśmy poczuli determinację
by nie znaleźć się ponownie w~więzieniu łona. Można powiedzieć,
że obraz dziecka w~łonie jakie rysuje nam Patrul Rinpocze, który
można znaleźć we wszystkich tradycyjnych tekstach Dharmy, jest
bardzo różny od freudowskiego przytulnego obrazu łona jako raju;
w~Dharmie jest ono niczym plugawe więzienie.


Przykładowo Patrul Rinpocze mówi, gdy matka zje coś ostrego,
wtedy dziecko odczuwa jakby było palone; pomyślmy, co się dzieje
gdy matka lubi ostre chili. Gdy matka kładzie się, dziecko czuje
jakby miażdżyła je góra. Przy końcu ciąży dziecku musi zostać
przepchnięte przez kanał miednicowy, co miażdży główkę dziecka.
Guru Rinpocze powiedział o~narodzinach, że w~ich czasie i~matka
i~dziecko są w~połowie drogi do krainy śmierci. Gdy dziecko
wydobywa się z~łona, odczuwa jakby wpadało do jamy pełnej kolców.
Gdy jest wycierane z~płynów i~śluzu, odczuwa jakby było żywcem
obdzierane ze skóry. Z~pewnością łatwo zauważyć, że dzieci
w~momencie narodzin nie śmieją się i~nie opowiadają dowcipów. To
jest cierpienie narodzin, a~ostatecznym cierpieniem narodzin jest
to, jak mówi Patrul Rinpocze, że jest to początek procesu
śmierci, gdyż od poczęcia w~łonie z~każdą chwila przybliżamy się
ku śmierci. Jak pamiętamy z~nauk o~nietrwałości, niektórzy
umierają w~łonie, niektórzy umierają, gdy się narodzą, niektórzy
umierają za młodu, niektórzy umierają staro, wszyscy od początku
życia posuwają się ku śmierci.


Wszystko to prowadzi nas do równie radosnego tematu cierpienia
starości. Jak mówi Patrul Rinpocze, gdy zajmujemy się nigdy
niekończącymi się zadaniami, życie zmierza ku kresowi. Stopniowo
ciało nasze traci swoją siłę. Nie możemy tak jak dawniej już
cieszyć się naszym pożywieniem. Nasze oczy tracą swa moc. Nasz
słuch traci swa ostrość. Nasz język traci swą moc smaku. Zaczyna
odchodzić nasza pamięć. Upada nasza fizyczna siła i~już nie
możemy nosić ciężkich rzeczy. Choć wciąż chcemy rozkoszy, nie
mamy na nią energii. Ciekawe by pamiętać, że dla Tybetańczyków
starość zaczyna się po czterdziestce. Wiatry i~kanały w~naszym
subtelnym ciele zaczynają się degenerować i~stajemy się
podatniejsi na irytację. Jest tak dlatego, że wiatry~--
wewnętrzne strumienie energii w~naszym ciele niosą umysł,
poruszają się one razem, i~gdy te wiatry stają się bardziej
wzburzone, wtedy też stany umysłu stają się bardziej wzburzone.
Patrul Rinpocze tego nie wspomina, lecz wynika z~tego, że im
więcej praktykujemy medytację, i~utrzymujemy nasze wiatry
i~kanały w~zdrowym i~rozluźnionym stanie poprzez medytację, tym
stajemy się mniej podatni na irytację na starość~-- jak ma to
miejsce w~przypadku tak wielu starych ludzi.


Patrul Rinpocze kontynuuje z~opisami upadku ciała i~umysłu,
jakie związane są ze starością. W~rzeczywistości tak bardzo
nienawidzimy cierpienia starości, że z~jednej strony pragniemy
umrzeć, a~z drugiej jeszcze bardziej się ich boimy. W~związku
z~tym można by powiedzieć, że nie ma tak wielkiej różnicy pomiędzy
cierpieniami starości a~cierpieniami w~niższych krainach;
oczywiście przesadza, ale rzecz jest dobrze ujęta, tak jakby było
się w~niższej krainie, choć technicznie nadal byłoby się istotą
ludzką. Gdy pamiętamy o~opisie dotyczącym wiatrów i~kanałów,
można by zapytać, czy to okropne cierpienie jest nieuchronne,
i~odpowiedź na to musi być następująca: upadek ciała fizycznego
jest do pewnego stopnia nieuchronny, nawet Szlachetny Budda to
ukazał pod koniec swego życia, lecz oczywiście stan umysłowy,
z~jakim doświadczamy tych rzeczy zależy od tego czy praktykujemy
Dharmę czy nie; jeśli praktykujemy, nasz umysł jest szczęśliwy
podczas przechodzenia przez te zmiany fizyczne. Jeśli
kontemplowaliśmy wiele nad tymi cierpieniami wtedy gubimy nasze
przywiązanie do samsary, poprzez zaakceptowanie nieuchronności
starości, nie czepiamy się kurczowo młodości i~mocy, ponieważ
wiemy, że są one nietrwałe i~w związku z~tym nasz umysł, gdy
wchodzimy w~starość pozostaje spokojny i~rozluźniony dokładnie
z~tego powodu, że kontemplowaliśmy cierpienia starości. To jakby
Budda, ten bardzo wprawny lekarz mówił nam: popatrz, te sprawy są
nieuchronne, kiedy już ma się ciało fizyczne nie można pozostać
młodym i~silnym przez całe życie, dlatego nie lgnij do nich,
niech nie staną się one przedmiotem twojej obsesji, zaakceptuj
zmianę, zaakceptuj starość, i~w ten sposób będziesz żył
szczęśliwie.


Niektórzy mogliby powiedzieć: o, to bardzo negatywny i~ponury
obraz życia, jaki rysuje nam Patrul Rinpocze mówiąc o~cierpieniu
starości i~tak dalej, lecz w~rzeczywistości tak nie jest. Jest to
najwyższa dobroć ukazać nam to, byśmy stanęli z~tym twarzą
w~twarz, byśmy spostrzegli rzeczywistość, tak byśmy mogli odnaleźć
to, co prawdziwie nas może uszczęśliwić, przekraczając poza
narodziny i~śmierć, a~mianowicie sam nieśmiertelny umysł. Jeśli
żyjemy negując starość, jakże możemy ją zanegować, ile możemy
zrobić sobie liftingów?


Zeszłego roku, gdy odwiedziliśmy Bodanath, tam gdzie jest
klasztor Rinpocze, przywiózł on film video z~Kanady, z~tamtejszej
telewizji edukacyjnej, by pokazać je mniszkom w~swoim klasztorze,
i~był to najbardziej potworny film jaki kiedykolwiek widziałem.
Był to godzinny dokument o~liftingach~-- operacjach plastycznych
twarzy. Film pokazywał prawdziwe operacje. Przecina się skórę
i~naciąga wszystko. Mniszki prawie mdlały i~nie chciały uwierzyć,
że to prawda. Jeśli to miałaby być alternatywa dla starości,
myślę, że nie jest to żadna alternatywa. Kobieta ukazana w~filmie
przyznała, że będzie potrzebować kolejnej operacji za cztery,
pięć lat. Przed operacją w~rzeczywistości była przystojniejsza;
jej twarz była starsza, ale nie była tak naciągnięta. To kolejne
cierpienie, cierpienie liftingów.


Trzecią z~czterech rzek jest cierpienie choroby. I~znów jak
w~przypadku cierpienia narodzin i~cierpienia starości, to co Patrul
Rinpocze nam daje jest rodzajem podróży po tym, co
w~rzeczywistości dzieje się podczas choroby. Moglibyśmy powiedzieć,
ze wiemy to wszystko, i~w pewnym stopniu rzeczywiście tak jest,
lecz słuchanie tego, co mówi Patrul Rinpocze i~czytanie tekstu
wielokrotnie na koniec sprawi, że przekaz dotrze do nas,
i~spowoduje w~nas emocjonalne poruszenie. Te nauki na temat
cierpienia związanego z~życiem ludzkim, mają na celu sprowadzić
nas z~powrotem do naszego ciała, tam gdzie jesteśmy; co to
oznacza być naprawdę żywym, jakie jest nasze rzeczywiste
położenie? Jakże często, gdy myślimy o~Dharmie, próbujemy myśleć
o~bardzo abstrakcyjnych, bardzo wzniosłych rzeczach, takich jak
pustka, świetlistość i~tym podobne, i~jeśli nie jesteśmy
ostrożni, może to być jeszcze jedną intelektualną fascynacją,
która sprawia, że uciekamy stąd, gdzie naprawdę jesteśmy.


To czego chce Budda, to byśmy zaczęli tutaj, od naszego
ludzkiego doświadczenia. Czytanie o~cierpieniach tego czy
tamtego, choroby czy starości, przywodzi nas ku temu, czym jest
bycie istotą ludzką tutaj, w~środku samsary. Sam fakt, że Patrul
Rinpocze był tak wielkim mistrzem dzogczien, najwyższych nauk
wadżrajany, a~jednocześnie dostrzegał potrzebę udzielania tych
nauk na temat tych bardzo podstawowych faktów ludzkiej
egzystencji, jest bardzo znamienny, a~mianowicie, że Patrul
Rinpocze dostrzegał, że nie możemy docenić czy praktykować tych
niezwykle ezoterycznych i~głębokich nauk o~ile nie ugruntuje się
w~nas ta zasadnicza przemiana w~naszym umyśle, pochodząca
z~praktykowania tych podstawowych nauk. O~ile te nauki nie staną
się podstawą całej naszej praktyki, to bez względu na to ile lat
studiowaliśmy Dharmę, to wyższe praktyki będą jedynie igraszkami,
które w~rzeczywistości wzmocnią nasze ego i~uczynią je
potężniejszym niż poprzednio. O~chorobie Patrul Rinpocze mówi, co
następuje:

\begin{quote}
  Choroba zjawia się, kiedy zaburzone zostają w~naszym ciele
  cztery żywioły. Są trzy główne rodzaje chorób: te powodowane
  przez wiatr, które związane są ze skalaniem nienawiści, te
  powodowane przez żółć, które związane są ze skalaniem pożądania
  i~te powodowane przez flegmę, które związane są ze skalaniem
  niewiedzy. Gdy jeden z~tych trzech humorów przeważa, daje to
  początek poszczególnemu rodzajowi choroby. Gdy zaburzony jest
  element wiatru, powoduje to choroby serca. Gdy zaburzony jest
  element żółci, powoduje to choroby krwi i~wątroby. Gdy
  zaburzony jest element flegmy, powoduje to choroby układu
  oddechowego. Gdy tylko uderza w~nas choroba, bez względu na to
  ile mamy lat i~jak silni byliśmy wcześniej, tracimy natychmiast
  naszą moc.
\end{quote}


Patrul Rinpocze przyrównuje nas do małego ptaka, który
ugodzony kamieniem spada natychmiast na ziemię. Następnie daje
taki filmowy opis cierpienia. Opadamy w~głąb naszego łóżka,
próbujemy na prawym boku, lecz jest to niewygodne, próbujemy na
lewym boku, lecz to jest niewygodne, próbujemy na plecach, ale to
jest niewygodnie. Gdy jest gorąco, oczywiście krąży wokół kilka
komarów. Nie możemy więc zasnąć, i~rano nie mamy apetytu na
jedzenie i~picie. Noc wydaje się nie mieć końca i~tęsknimy za
dniem, ale potem dzień wydaje się nie mieć końca i~tęsknimy za
nocą. Potem musimy znosić szorstkie traktowanie ze strony lekarzy
i~wstrętne lekarstwa. Choroba może być tak ciężka, że zaczynamy
mieć halucynacje. Czasami ludzie chorzy są tak wzburzeni, że
zabijają się. Choć prawdopodobnie damy sobie radę, stajemy się
bardzo humorzaści i~trudni do zniesienia dla innych ludzi. Nie
wiem czy to prawda, ale z~opowieści pielęgniarek wynika, że
niektórzy pacjenci nadal zachowują określony rodzaj sił, o~czym
można sądzić z~niezwykłych zaproszeń kierowanych pod adresem
pielęgniarek. Przypuszczam, że jest to hołdowanie męskiej sile
lub pobożne życzenia. To jest cierpienie choroby.


Ostatnią z~czterech rzek jest cierpienie śmierci. Patrul
Rinpocze kontynuuje bezpośrednio. Jesteś w~łóżku, nie masz już
sił by wstać. Nawet, jeśli jest w~pobliżu jedzenie i~picie nie
chcesz już ich tykać. Tracisz całą pewność siebie i~przeraża cię
nadchodząca śmierć. Zaczynają pojawiać ci się halucynacje. Nawet,
jeśli zgromadziła się wokół twoja rodzina, nie są oni w~stanie
ochronić cię. Sam przejdziesz przez doświadczenie śmierci.
Oczywiście nie ma niczego, co mógłbyś wziąć ze sobą ze swoich
dóbr czy rzeczy, które zdobyłeś. Przypominasz sobie wszystkie
negatywne uczynki popełnione w~swoim życiu, i~przeraża cię to, co
będzie ich skutkiem. A~potem nagle przychodzi śmierć.


Patrul Rinpocze mówi, że jeśli umiera ktoś zły, kto żył
w~sposób samolubny, tak kurczowo chwyta się za swoje piersi, że aż
pozostawia na nich ślady paznokci. Przepełniają go wyrzuty
sumienia z~powodu tego, co uczynił w~swoim życiu i~tego, czego
nie zrobił~-- jeśli chodzi o~praktykę Dharmy i~dobre czyny. Jest
takie powiedzenie, że umierająca zła osoba jest dla nas niczym
nauczyciel ukazujący nam karmę. Powinniśmy myśleć o~tym, że
śmierć może przyjść do nas właśnie dzisiaj, ot tak. Prowadzi to
nas do kontemplacji nad śmiercią podobnie jak nad innymi
aspektami cierpienia. Na pytanie czy nic nie można z~tym uczynić
by przezwyciężyć to cierpienie, odpowiedź brzmi tak~--
praktykować za życia Dharmę. I~ponieważ jak to zostało wcześniej
wykazane, śmierć jest pewna, choć jej czas jest niepewny, nigdy
nie powinniśmy odkładać na później praktykowania Dharmy; jak mówi
Patrul Rinpocze, nawet w~łonie matki zwróć swój umysł ku Dharmie.
Jest to oczywiście przesadne stwierdzenie, ale dobre. To kończy
czwartą z~wielkich rzek~-- cierpienie śmierci.


Intelektualnie nie są to jakieś bardzo trudne nauki, lecz by
wziąć je do serca, musimy pracować nad tym przez całe życie. Jest
tak łatwo nam zapomnieć o~praktykowaniu Dharmy z~głębi serca,
wyobrażając sobie, że ją praktykujemy tylko poprzez właściwe
zewnętrzne rzeczy~-- siedzenie w~medytacji, odmawianie modlitw
czy coś takiego. Możemy nie zdając sobie z~tego sprawy skończyć
będąc osobami oddanymi Dharmie jedynie zewnętrznie, bez oddania
Dharmie naszego serca. By temu zapobiec, bez względu na to ile
razy już je słyszeliśmy musimy powracać do takich nauk.


\bigskip
{\it Pytanie: Usłyszeliśmy bardzo klarowny wykład na
temat aborcji. Chciałbym dowiedzieć się czegoś na temat
eutanazji. Chodzi o~sytuację, gdy ktoś bardzo cierpi i~pragnie
skrócenia swoich cierpień, oraz o~sytuację, gdy pragniemy
skrócenia cierpień innych istot, na przykład zwierząt, które są
w~agonii itp.}
\smallskip


Odpowiedź: Po pierwsze w~Winaji, która została ułożona dla
wyświęconych mnichów, ale ma implikacje moralne także dla nas,
Szlachetny Budda zawarł następującą regułę, którą powinniśmy
przywołać w~przypadku eutanazji: gdy mnich mówi komuś, kto
cierpi, lepiej żebyś nie cierpiał i~oto sposób w~jaki możesz
zakończyć swe życie, mnich ten jest winien odebrania życia, co
jest pierwszym wykroczeniem skutkującym wydaleniem ze wspólnoty
mnichów. W~tantrach jest specjalna praktyka zwana phoła~--
przeniesienie świadomości. Praktyka ta pozwala ci wysłać swoją
świadomość poza ciało w~momencie śmierci, do czystej krainy. Lecz
jest powiedziane, że jeśli praktykuje się ją przed właściwym
momentem śmierci, zanim pojawiły się wszystkie zewnętrzne oznaki
śmierci, wtedy jest się winnym usiłowania zabicia stu buddów jacy
znajdują się w~naszym ciele. Innymi słowy nie wolno użyć phoła
jako metody samobójstwa.


Z~pism jasno więc wynika, że z~punktu widzenia Dharmy zarówno
samobójstwo jak i~dopomożenie komuś w~samobójstwie są
niecnotliwymi czynami. Ale ktoś mógłby zapytać: czyż nie ma
przykładów wielkich bodhisattwów, którzy oddali swoje ciało by
uratować innych? Są, na przykład Szlachetny Budda w~swym
poprzednim żywocie oddał swoje ciało by nakarmić ciężarną
tygrysicę, lecz z~pism dotyczących doskonałości dawania jasno
wynika, ze praktyka ta jest zabroniona wszystkim tym, którzy nie
osiągnęli jeszcze pierwszego bhumi bodhisattwy, ponieważ oni
czyniliby ją ze skalanym umysłem. Niechęć do swoich cierpień, bez
względu na to jak by nie były dotkliwe, jest oznaką skalanego
umysłu, który doprowadzi do odrodzenia się w~nieszczęśliwych
warunkach. Nie można dokładnie przewidzieć, jakie to będą
warunki, ponieważ będzie to zależeć od wielu indywidualnych cech,
ale dopuszczenie się samobójstwa doprowadzi do braku szczęścia.
Nie jest to więc żadne rozwiązanie dla czyichś problemów.
Ponieważ całe cierpienie pochodzi z~czynów karmicznych, jeśli nie
pozwolić dojrzeć jakiemuś cierpieniu w~tym życiu, dojrzeje ono
w~przyszłym życiu, a~ponadto powstaną dodatkowe problemy związane
z~aktem samobójstwa.


Samobójstwo jest niecnotliwym czynem, podobnie pomaganie
w~samobójstwie, to czym jest eutanazja powinno zostać odrzucone.
Lecz tak jak w~przypadku aborcji, powinniśmy bardzo klarownie ją
definiować, gdyż tak jak w~przypadku przemysłu aborcyjnego, ci,
którym zależy na propagowaniu jej, nie chcą jej jasno definiować.
Gdy więc rozważymy taki przypadek: ktoś jest bardzo poważnie
chory, lekarze wypróbowali wszystkie dostępne środki, lecz nie
przynosi to już skutku; co powinno się teraz stać? Jeśli leczenie
medyczne przestało już działać, należy go zaprzestać. Decyzję
taką należy podjąć w~możliwie najwyższej klarowności, bez żadnych
samolubnych motywacji. Nie jest to sprowadzeniem na kogoś
śmierci; jest to pozwoleniem komuś dożyć naturalnego kresu
czyjegoś życia dostarczając nadal wody i~pożywienia tak długo jak
są one przyjmowane, aż życie danej osoby naturalnie się nie
zakończy. Wspominam tu o~wodzie i~pożywieniu, gdyż w~niektórych
krajach europejskich wyznacza to kierunek legalizacji eutanazji
poprzez klasyfikowanie jedzenia i~picia jako części terapii
medycznej, co ma pozwolić zaprzestać podawania ich w~przypadku
osób znajdujących się na skraju śmierci, co sprowadzi ich śmierć
bardzo szybko lecz będzie oczywiście zabiciem ich.


By ująć to bardzo przejrzyście~-- nie rzecz w~tym by
niepotrzebnie przedłużać życie dla samego przedłużania życia;
powinniśmy próbować dopomagać istotom dożyć tak długo, jak
zostało to wyznaczone przez ich karmę, a~gdy są już bezbronne
dostarczać im pożywienia i~napojów dopóki nie umrą. Eutanazja
wygląda na czyn motywowany współczuciem, gdyż ktoś mówi: nie mogę
już znieść cierpień tej osoby. Gdy jednak przeanalizować to
dokładnie, to troszczymy się o~nasze własne doznania, ,,ja nie
mogę już znieść tego cierpienia'', i~jest to czyn egoistyczny.
Drogą buddyjską jest pomaganie istotom by dożyły kresu swojego
życia w~sposób naturalny. To jest prawdziwe współczucie, gdyż
skoro wierzymy w~przyszłe żywoty, to skracając obecne życie
spowodujemy więcej cierpień w~przyszłości. Jeśli ktoś jest
materialistą, to może praktykować eutanazję, gdyż uważa, że nasze
czyny nie przynoszą konsekwencji w~przyszłych żywotach.


Jakkolwiek zaskakujące może się to wydawać dla zachodnich
umysłów, te same zasady mają zastosowanie w~przypadku zwierząt.
W~tradycji chrześcijańskiej człowiekowi przypisuje się nadrzędność
nad zwierzętami, lecz Szlachetny Budda nie stwierdził niczego
takiego. Jako ludzie nie jesteśmy właścicielami zwierząt, możemy
się z~nimi zaprzyjaźnić, lecz ich życie nie jest naszą
własnością. W~tej chwili wiele zwierząt umiera na całym świecie,
w~dżungli afrykańskiej umierają słonie i~tygrysy, lecz czyż
pozwala nam to jechać tam i~strzelać do nich? Praktykowanie
pomagania zwierzętom jest niezwykle ważną i~starodawną tradycją;
w~,,Liście do przyjaciela'' Nagardżuna opisuje to i~radzi
królowi, by ten budował szpitale dla zwierząt, i~nie ma tam ani
słowa o~eutanazji. Muszę podkreślić, że jest to mój wywód oparty
o~zawartość tekstów buddyjskich dotykających sprawy samobójstwa;
Szlachetny Budda nie wskazywał bezpośrednio na eutanazję, gdyż
nie była ona praktykowana w~starożytnych Indiach. Uznałem, że
myśląc o~eutanazji należało odwołać się do wypowiedzi Buddy
związanych z~samobójstwem i~ułatwianiem samobójstwa, lecz
wypowiedzi owe nie odnoszą się wprost do tej sprawy.


Wiele osób na zachodzie zaledwie powierzchownie dotknęło
Dharmy i~uznają nauki Buddy za coś w~rodzaju poglądów liberalnych
z~dwudziestego wieku, co oczywiście jest bardzo dalekie od
prawdy. To, co człowiek żyjący w~dwudziestym wieku i~mocno
osadzony w~kulturze zachodniej uznawałby za wyraz współczucia
mogłoby wcale nie być czymś, co Szlachetny Budda uznawałby za
takie. Powinniśmy zawsze zapytywać, czy nasze opinie są
prawdziwie buddyjskie, czy są tylko nieuświadomionymi do końca
zachodnimi założeniami. Potem powinniśmy odnaleźć, co sam Budda
powiedział na dany temat, a~następnie próbować zrozumieć,
dlaczego tak stwierdził; nie przyjmować jego stwierdzeń na ślepą
wiarę, lecz próbować zrozumieć, jaki był powód takiego ujęcia
sprawy. Uważam, że gdy tak będziemy postępować, spostrzeżemy, że
Szlachetny Budda miał całkowicie rację.


Wszyscy jesteśmy ofiarami naszego pochodzenia, jeśli chodzi
o~te sprawy, na przykład, kiedy stałem się osobą poważnie
zaangażowaną w~Dharmę, był to rok~1972, tuż po wybuchu ruchu
hippisów na Zachodzie (osobiście wolę myśleć o~sobie jako
o~beatniku), automatycznie założyłem, że Szlachetny Budda był po
prostu kimś w~rodzaju najmądrzejszego hippisa jaki żył, i~dopiero
stopniowo pod okiem mojego nauczyciela zacząłem sobie zdawać
sprawę z~tego, że tak nie było. Musimy odrzucić ten rodzaj
ciężkiego kompletu opinii i~założeń, jakie posiadamy, byśmy ich
nie projektowali na nauki Dharmy. Dharma jest daleko bardziej
radykalna, niż to sobie wyobrażamy z~początku. Jednym z~wielkich
punktów zwrotnych był dla mnie program w~brytyjskiej telewizji
pod koniec lat dziewięćdziesiątych poświęcony monarchii, podczas
którego wielu hippisom zadawano pytanie, co sądzą na temat
monarchii, na co ja odpowiedziałem: ,,Człowieku, to iluzja''. Gdy
spotkałem Rinpocze i~zacząłem go poznawać, zaczęła do mnie
docierać szokująca prawda, iż Rinpocze w~rzeczywistości lubił
monarchię; był on moim wielkim tybetańskim lamą, i~uważał, że
królowie i~królowe byli wspaniali. Stanowiło to dla mnie wielką
przemianę, i~po trochu zacząłem bardziej zważać na Dharmę, niż na
moje własne koncepcje na jej temat.


\bigskip
{\it Pytanie: Jak ocenić reanimację; czy jeśli akcja
serca danej osoby zatrzymała się, to czy są jakieś
przeciwwskazania do reanimacji czy nie?}
\smallskip


Odpowiedź: Myślę, że nie możemy podjąć jakiejś absolutnej
decyzji w~tej sprawie. W~każdym przypadku trudno jest ocenić, czy
ten zabieg ma szansę powodzenia czy nie. Jeśli lekarze myślą
o~tym, co jest najlepsze dla danej osoby, będą musieli zgadnąć:
tak, to może pomóc, lub nie, zatrzymajmy się już. I~jeśli uczynią
to w~dobrej wierze, myśląc tylko o~dobru pacjenta, to będzie to
cnotliwy uczynek.


\bigskip
{\it Pytanie: A~czy można tu zastosować takie jasne
kryterium: jeśli pacjent jest osobą młodą dwudziestoletnią to
reanimowanie go ma sens, natomiast, jeśli jest osobą w~bardzo
podeszłym wieku, stuletnim starcem, to reanimowanie go nie ma
zbyt wielkiego sensu.}
\smallskip


Odpowiedź: Powinniśmy tu być bardzo ostrożni, bo są
dwudziestolatkowie, którzy z~powodów karmicznych niebawem umrą.
Nie sądzę, by możliwe tu były jakieś absolutne rozstrzygnięcia,
lecz oczywiście w~przypadku osoby stuletniej pozwolenie jej
odejść w~sposób naturalny wydaje się bardziej prawdopodobne, nie
będzie to skracaniem życia takiej osoby, lecz pozwoleniem jej
odejść naturalnie. Trzeba też uważać, bo ogólnie mówiąc mogą tu
też być przytaczane argumenty natury ekonomicznej, na przykład
nie ratujmy już siedemdziesięciolatków; z~mojego punktu widzenia
 ~-- kogoś, kto ma czterdzieści sześć lat, to nie taki stary wiek,
dla osoby dwudziestoletniej to może wydawać się bardzo podeszłym
wiekiem~-- staruszkowie, pozwólmy im odejść. W~przypadku osób
starszych trzeba uwzględnić możliwość, że próby reanimacji mogą
zaburzyć proces czyjegoś umierania, co trzeba wziąć pod uwagę
i~ocenić. Najlepszym przewodnikiem powinno być tu nie mieszanie się
do procesów życia i~śmierci, a~pozwolenie sprawom biec w~sposób
naturalny.


\bigskip
{\it Pytanie: A~czy sztuczne podtrzymywanie życia poprzez
podawanie pokarmów i~płynów nie koliduje z~takim naturalnym
biegiem rzeczy?}
\smallskip


Odpowiedź: Powinno się dostarczać wody i~pokarmu. Z~tymi
urządzeniami do podtrzymywania procesów życiowych to sprawa jest
skomplikowana i~trudna. Znany jest przypadek, że osoba odzyskała
przytomność po siedmiu latach takiego podtrzymywania życia. Są
też jednak inni, którzy nigdy jej nie odzyskali, nie da się
wiedzieć, jaki sposób podejścia jest najlepszy. Są też ludzie,
którzy nie mogą się poruszyć, lecz zachowują pełną świadomość,
i~po powrocie do stanu normalnego potrafią przytoczyć wszystkie
szczegóły tego, co się z~nimi działo.


Mój pogląd na to~-- gdyż Szlachetny Budda nie nauczał
bezpośrednio na ten temat~-- jest taki, że stan zupełnej
bezradności takich osób jest dla nas okazją praktykowania
współczucia wobec nich, jako jednostki i~jako społeczeństwo. Nie
wiemy, czy w~tym życiu powrócą do świadomości czy nie, lecz są
całkowicie bezradni, i~dlatego jest to wielka okazja byśmy
praktykowali współczucie wobec nich. Jest tu obraz zależności,
a~Szlachetny Budda uczył, że wszyscy jesteśmy zależni, każda istota
jest zależna, że na tym świecie nie ma nikogo, kto byłby
niezależny od innych, te istoty, gdy znajdują się w~stanie
bezradności, są niczym widzialna metafora stanu, w~jakim my sami
się znajdujemy, wobec czego powinniśmy praktykować wobec nich
współczucie. Jest tu niebezpieczeństwo, że mogą wziąć górę
czynniki ekonomiczne; marnuje się łóżko szpitalne, to kosztuje
zbyt wiele, przetnijmy to, pozwólmy mu/jej umrzeć~-- wtedy jest
to forma zadania śmierci z~powodów ekonomicznych. Nasza postawa
powinna skłaniać się w~stronę opiekowania się takimi osobami,
raczej niż patrzenia na nie jako na ciężar, w~związku, z~którym
trzeba odłączyć urządzenie.


%\bigskip
\newpage
{\it Pytanie: Czy nie ma niebezpieczeństwa, że nie
pozwolimy tym ludziom umrzeć naturalnie, zgodnie z~ich karmicznym
potencjałem, lecz będziemy ich utrzymywać przy życiu wbrew ich
karmie?}
\smallskip


Odpowiedź: Tak może być, lecz problem w~tym, że to można by
zastosować do całej medycyny. Gdy mój brat był bardzo poważnie
chory na guza mózgu w~zeszłym roku, był podłączony do urządzeń
podtrzymujących funkcje życiowe; obecnie jest zdrów, tak jak
mówiłem jest to trudne do oceny. Powinniśmy się skłaniać ku
troszczeniu się o~takie osoby, lecz nie może tu być żadnej
absolutnie poprawnej odpowiedzi.


\bigskip
{\it Pytanie: Czy w~przypadku osób lub zwierząt
nieuleczalnie chorych powinno się podawać środki przeciwbólowe;
jest to w~pewnym sensie odcinanie cierpienia.}
\smallskip


Odpowiedź: Powinniśmy to robić. Szlachetny Budda przejawił się
jako Budda Medycyny Sandzie Menla, i~nauczał medycznych tantr,
a~zatem cała medycyna winna być widziana jako część aktywności
bodhisattwy i~buddy, i~powinniśmy ją stosować. Lecz oczywiście
żadne lekarstwo nie powstrzyma śmierci na zawsze, choć może nam
pomóc przezwyciężyć problemy za życia. Gdy więc na przykład jakaś
osoba czy zwierzę umiera w~bólu, a~mamy możliwość i~potrafimy
uśmierzyć ich ból, to powinniśmy im pomóc; nie zablokować ich
świadomość, lecz pomóc.


\bigskip
{\it Pytanie: Jeżeli doświadczamy bólu, cierpienia
fizycznego, co byłoby najlepsze, najbardziej stosowne, jeżeli
chodzi o~mentalne nastawienie; czy powinniśmy podchodzić do tego
jako do wyniku naszych poprzednich negatywnych uczynków?}
\smallskip


Odpowiedź: To część postawy, jaką powinniśmy rozwinąć; jest to
znane jako koło ostrego oręża: jakiekolwiek cierpienie, fizyczne
czy inne spotyka mnie teraz, jest to koło ostrego oręża moich
przeszłych negatywnych czynów; lecz jest to tylko część właściwej
postawy. W~ten sposób nie winimy innych za nasze cierpienie. Lecz
powinniśmy iść dalej i~próbować następującego podejścia: doznaję
teraz tego szczególnego rodzaju bólu, lecz wiele istot na świecie
doznaje w~tej samej chwili takiej samej choroby; oby wszystkie
ich choroby weszły w~moją chorobę, tak by mogli uwolnić się od
swego cierpienia. Jest to uczynieniem z~cierpienia praktyki
bodhisattwy. Gdy ktoś myśli: ale moje własne cierpienie jest nie
do zniesienia, więc jakże mogę wziąć na siebie jeszcze czyjeś
cierpienie, to nie jest tak; gdyż w~rzeczywistości poprzez takie
podejście zmniejsza się przygnębienie wywołane naszą własną
chorobą. Pozwólcie mi wyjaśnić, dlaczego: zazwyczaj, gdy ktoś
cierpi, ten ktoś bardzo sam siebie żałuje i~trochę skupia się sam
na sobie, tak że obok choroby fizycznej pojawia się również ból
mentalny. Lecz gdy zamiast tego myślimy: oby ból głowy wszystkich
istot wszedł w~mój ból i~odszedł od nich, wtedy przestajemy
użalać się nad sobą i~w rzeczywistości rozwijamy bardzo mocny
umysł przepełniony współczuciem, co sprawia, że czujemy się
lepiej. Współbrzmi to z~tym, co mówi Siantidewa: wszelkie
cierpienie pochodzi z~myślenia o~sobie samym, wszelkie szczęście,
nawet w~samsarze, bierze się z~myślenia o~innych. Jako wynik
praktykowania takiej postawy czuje się wtedy lżejszym,
szczęśliwszym i~mocniejszym.


\bigskip
{\it Pytanie: Cierpienie staje się łatwiejsze do
zniesienia, ale nie znika; moim pytaniem jest czy istnieje jakaś
forma przekształcania bólu, bezpośrednia praca z~doświadczaniem
bólu?}
\smallskip


Odpowiedź: Zależy to od tego, jaka jest jakość naszej praktyki
medytacji. Gdy jest się kimś, kto dobrze opanował medytację
mahamudry albo dzogczien, wtedy, gdy nadchodzi ból, powinniśmy
pytać siebie: jaki jest kolor tego bólu? Gdzie jest ten ból? Skąd
on powstaje? I~gdy zadajesz sobie te pytanie urzeczywistniasz, że
ból jest zupełnie pozbawiony jakiejś swoistej natury i~ból znika,
lecz twoja medytacja musi być bardzo mocna. W~starożytnej
tradycji Maczig Labdryn, wielkiej kobiety praktykującej czöd,
jest takie powiedzenie: Choroba~-- rozkosz, śmierć~-- szczęście,
gdy w~stopniu mistrzowskim opanowywały tą praktykę.


\bigskip
{\it Pytanie: Czy wszystkie istoty mają taką samą ilość
cierpienia do doznania na drodze do oświecenia, czy tego nie
wiadomo?}
\smallskip


Odpowiedź: Z~tego powodu, że praktykujemy Dharmę, nie mamy
jakiejś większej ilości cierpienia do doznania, lecz rzecz w~tym,
że cierpienie nie ma początku, w~przeszłości doznaliśmy
niezliczonej ilości cierpienia; gdyby każdy z~nas prawdziwie i
w~pełni praktykował Dharmę w~tej chwili, każdy zostałby wyzwolony
od cierpienia, mogłoby ono skończyć się teraz. Dlatego mówi się:
samsara nie ma początku, lecz ma swój koniec, i~ten koniec jest
teraz.


Dalej studiujemy nauki o~cierpieniu doznawanym w~samsarze, co
było pierwszą z~czterech szlachetnych prawd ogłoszonych przez
Szlachetnego Buddę. I~tak jak Szlachetny Budda udzielił tej nauki
w~pierwszym kazaniu skierowanym do swoich uczniów by pobudzić
w~ich pragnienie osiągnięcia wyzwolenia, tak gdy słyszymy teraz
dalszy ciąg tych nauk, powinniśmy wytworzyć w~sobie poczucie
zdystansowania się od samsary, i~palącą potrzebę osiągnięcia
trwałej wolności oświecenia. Patrul Rinpocze nie mówi, że
cierpienie jest czymś przynależnym nam w~sposób naturalny; mówi
taka jest nasza sytuacja teraz, obecnie, lecz można cos z~tym
uczynić; gdy praktykujemy Dharmę z~całego serca, wtedy możemy
osiągnąć wyzwolenie od tego cierpienia. Nauka ta nie jest dawana
by nas przygnębić, lecz by ponaglić nas do poszukiwania wolności.
W~ten sposób Patrul Rinpocze, tak jak zresztą sam Budda,
dostarczają nam potężnego lekarstwa, antidotum dla uleczenia
naszej choroby, która polega na tym, że poszukujemy szczęścia nie
tam gdzie trzeba, i~im bardziej go poszukujemy, tym bardziej
jesteśmy uwięzieni w~cierpieniu. Do tej pory omówiliśmy
cierpienia trzech niższych krain istnienia, i~jesteśmy w~trakcie
omawiania cierpienia w~świecie ludzkim. Teraz usłyszymy
o~czterech kolejnych rodzajach cierpienia doznawanych w~ludzkim
życiu, które można by nazwać jako cierpienia doznawane poprzez
nasze emocje, to jest tych, które nas dotykają z~powodu naszego
dualistycznego umysłu, który zawsze poszukuje przyjemności
a~jednocześnie usiłuje uniknąć cierpienia. Postrzegając świat
z~naszej skupionej na sobie perspektywy, dzielimy go na rzeczy,
które pragniemy, i~na rzeczy, które odrzucamy. Nie zdajemy sobie
sprawy z~tego, że w~rzeczywistości nakładamy na świat te
definicje rzeczy pożądanych i~niepożądanych. W~ten sposób
zaczynamy doświadczać świata w~ten podzielony sposób; część
z~niego pożądamy, gdyż myślimy, iż zapewni nam bezpieczeństwo,
części z~niego lękamy się, gdyż myślimy, iż zniszczy ona nasze
bezpieczeństwo~-- to jest nasze ego. Wywołuje to nasze cierpienie,
gdyż kategorie, jakie nakładamy na świat, sposób w~jaki dzielimy
świat, nie maja żadnego wpływu na to, jaki świat jest naprawdę.
Możemy chcieć posiadać takie to a~takie rzeczy gdyż miałyby nam
dać bezpieczeństwo, a~unikać innych rzeczy, ponieważ zagrażałyby
naszemu bezpieczeństwu, lecz nie możemy kierować światem, gdyż
jest on poza naszym wpływem. To tak, jakbyśmy wyobrażali sobie,
że świat jest niczym piękny dom, w~który możemy wstawić tylko te
meble, które chcemy i~tylko tych ludzi, których chcemy. Lecz nie
posiadamy świata, i~nie mamy wpływu na to, kto się w~nim
znajduje. Cierpimy, ponieważ stale doznajemy różnicy pomiędzy
tym, czym chcielibyśmy by świat był, a~tym, czym on naprawdę
jest.


Patrul Rinpocze opisuje cztery rodzaje takiego cierpienia.
Pierwszym jest lęk przed spotkaniem znienawidzonych
nieprzyjaciół. Czy przykładowo ci z~nas, którzy są po
czterdziestce, dopuściliby taką muzykę, jaką słyszymy teraz za
oknem, gdyby mieli wpływ na świat? Raczej wątpię w~to. Możemy
całe nasze życie pilnować naszych bogactw i~dóbr, dzień i~noc,
lecz w~każdej chwili mogą one być nam skradzione lub zostać
utracone. Im więcej mamy bogactw i~majątku, tym większe jest
ryzyko utracenia ich i~doznania cierpienia. Bogactwo nie
ogranicza się tu do pieniędzy; przykładowo ktoś mógłby uznawać
pozycję czy status za formę bogactwa, czy nawet swoje związki
z~ludźmi lub wpływ na nich. Wszystko to jest formą bogactwa, gdyż
sprawia, iż czujemy się bezpieczni i~pełni mocy. Nagardżuna mówi,
że zbieranie majątku, potem strzeżenie go i~powiększanie jedynie
wyczerpuje, i~tak gromadzenie bogactw przynosi niekończące się
cierpienia. Podobnie Dzietsyn Mila mówi: na początku bogactwo
czyni cię szczęśliwym i~sprawia, że ludzie ci zazdroszczą, lecz
ile byś nie miał, nigdy nie wydaje się wystarczająco dużo. Gdy
jesteś biednym, myślisz o~pewnych rzeczach, które uważasz, że
musisz posiadać; lecz gdy się wzbogacasz, pojawia się całe
mnóstwo nowych rzeczy, które teraz musisz posiadać~-- a~więc nadal
jesteś biedny. Nasze cierpienia są w~związku z~naszym bogactwem;
im więcej mamy, tym więcej pragniemy mieć i~tym więcej cierpimy.
Patrul Rinpocze używa tu tybetańskiego przykładu: gdy masz konia,
musisz martwić się, że może zostać ukradziony przez jakiegoś
złodzieja, by miał dość trawy do jedzenia, i~masz zmartwienie
wielkości jednego konia. Gdy masz owcę, masz zmartwienie wartości
jednej owcy. Gdy masz worek herbaty, masz zmartwienie wielkości
jednego worka herbaty. Ci, którzy posiadają mieszkanie czy dom,
znają odpowiadające temu zmartwienia. Zanim posiadamy taką rzecz
myślimy, iż gdy ją będziemy mieć, to będzie to niczym nirwana,
lecz gdy już to mamy wtedy dopiero zaczynają się kłopoty. Patrul
Rinpocze kończy tą część mówiąc, ze powinniśmy być zadowoleni
i~pamiętać o~starym porzekadle: gdy nie masz bogactw, nie masz
wrogów.


Drugi rodzaj cierpienia emocjonalnego opisywanego przez Patrul
Rinpocze to lęk przed utratą osób, które kochamy, do których
jesteśmy przywiązani. Każdy, kto żyje w~samsarze, odczuwa
przywiązanie do niektórych istot i~wstręt do innych. Tak jak
powiedziałem wcześniej, dzielimy świat na dwie kategorie, tego,
co pragniemy i~tego, czego się boimy. W~stosunku do tych ludzi,
których widzimy w~kategorii tego, co pożądane, naszych krewnych,
naszych przyjaciół itd., Patrul Rinpocze mówi, że jesteśmy gotowi
doświadczyć wszelkiego rodzaju trudności by ich zdobyć
i~utrzymać, gdyż wyobrażamy sobie, iż posiadanie ich zagwarantuje
nam wieczne szczęście. Lecz nie mogą oni zagwarantować nam
wiecznego szczęścia, gdyż nikt z~nich nie żyje wiecznie i~prędzej
czy później musimy się z~nimi rozdzielić. Nawet, jeśli nie
rozdzieli nas śmierć, to rozdzielą nas inne rzeczy, jak na
przykład konieczność wyjazdu. Jednym z~przejawów przywiązania do
innych opisywanego przez Patrul Rinpocze jest przywiązanie
rodziców do swoich dzieci, i~rysuje nam ten związek w~negatywnym
świetle, by uwolnić nas od myślenia, że nasze dzieci zagwarantują
nam szczęście. Nie znaczy to oczywiście, iż związek, jaki
istnieje pomiędzy rodzicami a~dzieckiem nie jest czymś dobrym;
w~tradycji Mahajany obrazuje on sposób, w~jaki możemy naprawdę
rozwinąć w~sobie współczucie, lecz tu Patrul Rinpocze przedstawia
go w~negatywny sposób by uwolnić nas od przywiązania do naszych
dzieci. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo wyjęcia nauk Dharmy
z~ich kontekstu, powinniśmy szeroko rozumieć Dharmę by prawidłowo
przyjąć czyjeś nauki Dharmy. Muszę tu wspomnieć, że sam Patrul
Rinpocze opiekował się swoja leciwą matką aż do jej śmierci;
opuścił swój klasztor i~stał się czymś w~rodzaju wędrownego
mnicha praktykującego Dharmę, lecz wszędzie zabierał ze sobą
swoją matkę, prawdziwie praktykował wielką miłość do swojej matki
i~nie powinniśmy opacznie rozumieć jego nauk.


Pamiętając o~tym ostrzeżeniu omówimy teraz to, co mówi Patrul
Rinpocze. Jesteś tak bardzo przywiązany do swoich przyjaciół
i~krewnych, lecz czy oni naprawdę ci pomagają? Na przykład pomyśl
o~swoich rodzicach; czy naprawdę pomagają ci przez to, że wychowują
cię, uczą jak prowadzić interesy i~zarabiać pieniądze, potem chcą
twojego małżeństwa a~wszystkie te rzeczy jedynie zaciskają wokół
ciebie węzeł samsary. Uczą stawiania rodziny na pierwszym miejscu
i~postrzegania zewnętrznego świata jako nieprzyjaciół.
W~rzeczywistości zachęcają cię do czynów, które doprowadzą cię do
cierpienia. A~gdy patrzysz z~przywiązaniem na swoje dzieci,
z~następujących powodów to także jest pomyłka. Jak mówi Patrul
Rinpocze, na początku swego życia, dzieci wysysają z~naszych ciał
soki, zwłaszcza z~ciał matek, w~połowie życia odbierają nam
jedzenie z~ust, na koniec zabierają wszystkie nasze dobra; jakież
to prawdziwe! Na sam koniec powstają przeciwko nam. Dajemy im
cały majątek zgromadzony podczas naszego życia, majątek często
zdobyty poprzez niewłaściwe uczynki, lecz one nie wykazują wobec
nas żadnej wdzięczności. Synowie uważają, że cokolwiek należy do
ich ojców należy też do nich. Jeśli chodzi o~córki, również
pochłaniają nasze pieniądze bez żadnej wdzięczności. Im więcej im
dajemy, tym więcej chcą. Jeśli chodzi o~naszych krewnych
i~znajomych, to gdy jesteśmy zamożni wszyscy chcą nas znać, lecz
jak mówi stary blues: nikt nie chce cię znać, gdy jesteś gdzieś
na dnie. Zatem Patrul Rinpocze mówi, ze nie ma niczego wartego
przywiązania, jeśli chodzi o~naszych krewnych i~przyjaciół. Wiele
podobnych odczuć zawartych jest w~pieśniach Dzietsyna Milarepy.
Gdy na przykład jego patroni mówią mu: o, wspaniale praktykujesz,
jesteś dobrym joginem, potrzebujesz żony, potrzebujesz dzieci,
wtedy Dzietsyn Milarepa wyjaśnia, dlaczego nie chce żadnej z~tych
rzeczy. Mówi w~jednej z~pieśni: na początku twoja córka jest
niczym uśmiechnięta bogini, po środku otwarcie cię okrada, a~na
koniec jest demonem o~czerwonej twarzy. Sedno tego, co mówią nam
ci wielcy nauczyciele tkwi w~tym, by nie szukać schronienia
w~naszych krewnych, nie myśleć, iż można zostać uchronionym od
cierpienia przez jakąkolwiek drugą osobę, ponieważ ci, co sami
tkwią w~samsarze, nie mogą wyprowadzić cię na wolność od
samsary.


I~znów trzeba pamiętać, że podobnie jak Patrul Rinpocze, tak
Dzietsyn Milarepa, po tym jak opuścił Marpę by udać się na
odosobnienie, pierwszą rzeczą, jaką zrobił to udał się do domu
swojej matki, a~gdy dowiedział się, że umarła, szlochał nad jej
kośćmi i~ofiarował jej pudżę; nie myślmy więc, że Dzietsyn
Milarepa uczy nas by nienawidzić czy odrzucać naszych rodziców.
Nie wiem jak w~Polsce, ale na pewno w~Anglii nauk tych trzeba
słuchać w~specjalny sposób; gdy słuchają ich Tybetańczycy,
słuchają je w~ramach kultury, która naucza wielkiej miłości
i~szacunku na przykład do swoich rodziców, to, co z~niej otrzymują
to wskazanie by porzucić przywiązanie, lecz nie by porzucić
miłość i~współczucie wobec swoich rodziców. Jednak my na
Zachodzie~-- może jest to inaczej w~Polsce~-- lecz z~pewnością na
Zachodzie ludzie znajdują się w~wielkim pomieszaniu, co do
związków w~rodzinie, i~nie mają tej właściwej i~zdrowej miłości
i~szacunku do rodziców, jakie powinniśmy mieć, jakich nauczał nas
Szlachetny Budda. Winniśmy być ostrożni z~tymi naukami, i~nie
pomylić ich z~agresją wobec swoich rodziców czy brakiem szacunku
do nich, czy też z~odrzucaniem swoich dzieci czy czymś podobnym;
wspominam o~tym tylko po to, by dobrze objaśnić ten punkt. Gdy
mamy tą zdrową postawę miłości i~szacunku wobec naszych rodziców,
oczywiście będziemy cierpieć, gdy umrze nasza matka czy nasz
ojciec, i~Patrul Rinpocze mówi do ludzi przejawiających taką
zdrowa postawę, i~mówi im będziecie cierpieć w~takim stopniu,
w~jakim jesteście przywiązani do tych istot, lecz jeśli na
Zachodzie po prostu odrzucamy naszych rodziców, i~-- nie cierpiąc,
gdy umrą~-- myślimy, że jesteśmy w~związku z~tym oświeceni, to
w~rzeczywistości upadamy poniżej poziomu zwykłego przywiązania do
swoich rodziców. Gdy Tybetańczycy słyszą tę naukę o~cierpieniu
utraty swoich ukochanych, płaczą, lecz gdy jesteśmy obojętni na
naszych rodziców, myśląc, że jest to ten dystans, o~jaki chodzi,
jest to zupełna pomyłka.


Trzeci rodzaj cierpienia emocjonalnego, o~jakim mówi Patrul
Rinpocze, jest cierpienie nie osiągania tego, co się pragnie. Nie
ma na świecie nikogo, kto nie chciałby być szczęśliwym, lecz nikt
nie dostaje tego, co pragnie. Nawet, gdy wygląda na to, ze
otrzymujemy to, czego pragniemy, albo nas to nie zaspakaja, albo
nie można na tym polegać. Na przykład nasza rodzina buduje dom,
lecz on się zawala i~zabija ich; biorąc pod uwagę to, jak buduje
się teraz domy w~Anglii, nie byłoby to zaskakujące. Albo ktoś
zjada coś by zaspokoić głód, i~ulega zatruciu. Bez względu na to,
jak usilnie staramy się osiągnąć szczęście, o~ile nasza przeszła
karma nie będzie odpowiednia, nigdy się to nam nie uda. Dlatego,
mówi, jedna iskierka zasługi jest więcej warta niż cała góra
wysiłków. To co Patrul Rinpocze usiłuje tu osiągnąć, to sprawić
byśmy porzucili bezużyteczne starania zdobycia iluzorycznego
szczęścia. Jesteśmy w~tym niczym zwierzę pochwycone w~sieć, które
im bardziej się szamoce by się z~niej wydostać, tym bardziej się
w~nią zaplątuje. Gorączkowo uganiając się za przedmiotami, które
mają nas uszczęśliwić, zaplątujemy się w~sieć, a~potem biegając
za jeszcze większą ilością przedmiotów, zaplątujemy się jeszcze
bardziej. Cała ta gonitwa za samsarycznymi przedmiotami nigdy się
nie zakończy o~ile nie zdecydujemy się sami położyć temu kres raz
na zawsze, gdyż wszystkie przedmioty, jakie postrzegamy na
zewnątrz nas samych jako obietnice szczęścia nie są
w~rzeczywistości w~stanie jej dostarczyć i~ta pogoń może trwać bez
końca. Gdy pomyślimy o~całym wysiłku, jaki wykonaliśmy w~obecnym
życiu aż do chwili obecnej by osiągnąć szczęście poprzez
zewnętrzne przedmioty, a~potem będziemy pamiętać, że cykle
odradzania się nie mają początku, to okaże się, że ilość starań,
jakie były naszym udziałem celem osiągnięcia szczęścia jest
niewyobrażalnie wielka, a~mimo to nie osiągnęliśmy go. Ten
szczególny aspekt nauki ma sprawić, byśmy poczuli się znużeni tą
gonitwą, byśmy poczuli, że już dosyć tych bezużytecznych działań.
Jakby Budda, mądry lekarz, mówił nam: nic dziwnego, że czujesz
się tak zmęczony i~wyczerpany i~nieszczęśliwy, skoro marnowałeś
cały swój czas od niemającej początku samsary, na niewłaściwe
wysiłki w~poszukiwaniu szczęścia. Naprawdę spróbowaliśmy już
wszystkiego, co jest, co samsara ma do zaoferowania dla
osiągnięcia szczęścia, i~gdyby którakolwiek z~tych rzeczy
zadziałała, nie bylibyśmy w~takim położeniu, w~jakim jesteśmy
teraz. Patrul Rinpocze mówi, jeśli pomyślisz o~całym tym
przeszłym wysiłku, i~gdybyś tylko wysiłek z~jednego żywota
skierował na praktykowanie Dharmy, już byłbyś Buddą. Zatem mówi
byśmy przestali marnować swoją energię na te samsaryczne
przedsięwzięcia i~zaczęli praktykować prawdziwą Dharmę.


To było trzecie cierpienie, cierpienie niemożności zdobycia
tego, czego pragniemy. Czwartym i~ostatnim rodzajem emocjonalnego
cierpienia jest spotykanie tego, czego nie chcemy. Jak mówi
Patrul Rinpocze, nie ma na świecie nikogo, kto chciałby doznawać
któregokolwiek z~cierpień istniejących w~samsarze, a~jednak są
one tym, czego doświadczamy cały czas. Jest to rozbieżność
pomiędzy naszymi pragnieniami a~światem; z~jednej strony
chcielibyśmy samych przyjemności, lecz jak właśnie usłyszeliśmy
nie możemy ich mieć, a~z drugiej strony chcielibyśmy uniknąć
wszelkich nieprzyjemności, lecz stale ich doznajemy. Patrul
Rinpocze daje przykłady spotykania się z~niepożądanymi rzeczami.
Ludzie chcą być niezależni, lecz z~powodu swojej przeszłej karmy
wielu staje się poddanymi innych ludzi; tracą swoją wolność
i~stają się całkowicie zależni od woli swojego pana, i~nie mają
w~żadnym stopniu wpływu na swoje życie. Przykładowo, w~tym stuleciu
Anglia dwukrotnie zwyciężała Niemców w~wojnach, lecz to Niemcy
będą decydować o~przyszłości Anglii w~ramach Unii Europejskiej;
mamy bardzo ciekawa karmę jako naród. Nawet ich samochody
sprzedawane w~Anglii kosztują średnio pięć tysięcy dolarów więcej
niż w~Niemczech; jedna z~moich uczennic w~Niemczech pracuje dla
BMW, i~zupełnie serio powiedziała mi, że powód jest taki, że
ludzie w~Anglii lubią płacić więcej niż w~Niemczech. Powiedziała,
że przeprowadzono badania, które to wykazały.


Krótko mówiąc Patrul Rinpocze naucza, że zawsze napotykamy
rzeczy, których nie chcemy spotykać. W~rzeczywistości, unikanie
nieprzyjemnych rzeczy i~zdobywanie przyjemnych rzeczy, nawet
czasowe posiadanie dobrych rzeczy, jest zupełnie poza naszym
wpływem, gdyż zależy od naszej przeszłej karmy. Mówi nam:
przestań marnować czas już teraz na poszukiwanie tych doczesnych
rzeczy; jeśli w~przeszłości dokonałeś dobrych czynów, to teraz
posiadasz majętności, to i~tamto, lecz nie jesteś w~stanie wiele
zrobić w~tej sprawie w~tym życiu, a~lepiej spędź je na
praktykowaniu Dharmy. Zamożność, popularność, zdrowie~-- wszystko
to przyjdzie do ciebie bez wysiłku, jeśli praktykowałeś właściwe
rzeczy w~przeszłych żywotach, więc teraz, gdy napotkałeś Dharmę
powinieneś ją praktykować pozostawiając tamte rzeczy zadowalając
się tym, co już masz. W~przeciwnym razie, jeśli nie wzbudzisz
w~sobie zadowolenia, z~jakim będziesz praktykować Dharmę, twoje
przyziemne ambicje zatrują twoją praktykę Dharmy. Oto dlaczego
możemy obecnie widzieć tak wiele nadużyć w~kręgach Dharmy, gdyż
ludzie tak naprawdę nie odpuścili swoich świeckich ambicji, bycia
znanym, bogatym, wpływowym itd. Nawet gdy rozpoczynają praktykę
Dharmy z~ogólnie dobrymi zamiarami, z~powodu tych przyziemnych
ambicji później ulega ona zatruciu. Jest to czwarty rodzaj
cierpienia doznawanie tego, czego nie chcemy.


Przez te opisy czterech szczególnych rodzajów cierpienia,
Patrul Rinpocze chce wzbudzić w~nas impuls do oddzielenia się od
świeckich przedmiotów i~jednocześnie sprawić, byśmy z~teraz żyli
pełni zadowolenia. Jakichkolwiek trudności byśmy doświadczali
w~życiu, jakichkolwiek przejawów braku spełnienia naszych pragnień
byśmy doświadczali w~życiu będziemy wtedy zadowoleni, ponieważ
zrozumiemy, że te rzeczy są poza naszą kontrolą, że pochodzą one
z~naszych przeszłych karmicznych czynów, i~nie będziemy
rozczarowani i~wzburzeni. By dać przykład: dla nas ludzi
z~Zachodu, ogólnie jest zdumiewającym, jak bardzo Tybetańczycy
okazali się generalnie odporni na przeciwności losu w~okresie
wielkiego cierpienia w~czasie ostatnich czterdziestu lat, lecz
wytłumaczeniem tego może być tylko to, że uzewnętrznili te nauki
Szlachetnego Buddy. To kończy nauki o~cierpieniu w~świecie
ludzkim.


Przechodzimy teraz do następnego obszaru istnienia, świata
asiurów. Świat asiurów jest krainą nie-fizyczną; mają oni ciała
mentalne, podobnie jak istoty w~piekłach i~głodne duchy oraz
bogowie. Jest to wyższy świat, gdyż jak mówi Patrul Rinpocze,
doznają oni przyjemności i~bogactwa podobnych do tych będących
udziałem bogów, czyli dewów. Mają jednakże w~swym kontinuum
mentalnym ślad skłonności do kłótni i~zazdrości. Skutek tego
śladu jest taki, że gdy tylko się odrodzą w~tej krainie,
natychmiast zaczynają doznawać silnego uczucia zazdrości.
Należałoby zapytać, jakiego rodzaju doświadczenia są udziałem
asiurów, i~jakie nasze czyny mogą doprowadzić nas do odrodzenia
w~krainie asiurów. Mówiąc, że jest to wyższy świat, ma się na myśli
to, że jest to subtelny obszar istnienia, gdzie doznania są
wyrafinowane, ale również, że odrodzenie w~tym świecie jest
częściowo spowodowane pełną cnoty praktyką duchową, choć praktyka
ta nie jest związana z~rozpuszczeniem jaźni.


Asiurowie bardzo mocno doznają poczucia jaźni, i~tak tez musi
oczywiście być z~tymi, którzy teraz gromadzą przyczyny odrodzenia
w~tym świecie. W~szczególności, to silne poczucie jaźni stwarza
zazdrość, albo zawiść, to jest nieustanne obsesyjne porównywanie
swojej własnej mocy z~mocą innych. Można więc powiedzieć
z~przybliżeniem, że osobowość zbliżona do świata asiurów to ktoś
praktykujący techniki duchowe i~osiągający pewną moc koncentracji
itp., lecz jednocześnie przemożny bodziec wewnętrzny sprawia, że
zdobywają tą moc poprzez porównywanie się do innych
praktykujących osób. Możemy powiedzieć, że jeśli rozwijamy
w~sobie bardzo silne poczucie współzawodniczenia z~innymi w~związku
z~naszą praktyką duchową, to kultywujemy w~sobie przyczyny dla
odrodzenia się w~krainie asiurów. Osoba z~każdej tradycji
kulturowej, która w~miejscu praktykowania wszelkiego rodzaju
dyscypliny duchowej, najczęściej koncentracji, przejawia ten
współzawodniczący umysł, może odrodzić się w~krainie asiurów. Jak
więc opisuje Patrul Rinpocze, ta zawiść, przez którą są
zdominowani asiurowie, skutkuje tym, że są oni nieustannie
wplątani w~nieprzerwane bitwy, nieustanne potyczki. W~pierwszym
rzędzie walczą pomiędzy sobą nawzajem o~dominację, o~władzę, ale
po drugie, co ważniejsze, ścierają się z~bogami, dewami. Sferę
bogów omówimy w~następnej kolejności, jak również to, jak się tam
odrodzić, a~na teraz jedynie stwierdzamy, że asiurowie potykają
się z~bogami, co jest wyrazem ich cierpienia. To tak, jakby
pomiędzy asiurami a~dewami nieustannie toczyła się bitwa;
zasadniczo toczy się ona tylko w~umysłach asiurów, ale tylko to
się liczy, oni doświadczają jej jakby była rzeczywista. Asiurowie
wyobrażają sobie, ze istnieje drzewo szczęścia; korzenie tego
drzewa znajdują się w~ich świecie, lecz~-- co ich zdaniem jest
wysoce niesprawiedliwe~-- wszystkie owoce z~tego drzewa spadają
w~krainie bogów. W~rezultacie decydują się na bitwę z~bogami by
zdobyć owoce z~drzewa szczęścia. Ale oczywiście bogowie tego nie
kupują, i~gdy tylko na polu bitwy zjawia się armia asiurów
nadchodzą bogowie by z~nimi walczyć. Przywódcą bogów jest Indra,
i~siedzi on na środkowej głowie słonia o~trzydziestu trzech
głowach, podczas gdy na pozostałych trzydziestu dwóch siedzą jego
ministrowie. Bogów można zabić tylko poprzez odcięcie im głowy,
co jest raczej trudne do osiągnięcia dla asiurów, zaś asiurowie
giną od rany zadanej w~dowolną część ich ciała, a~bogowie
posiadają wszelkiego rodzaju magiczne bronie, jak wadżry, dyski,
koła itd. Nie jest więc trudno przewidzieć wynik takiej bitwy,
trwa to krócej niż siedemdziesięciodniowe naloty bombowe NATO.
Jest to zupełna katastrofa dla asiurów, ale oczywiście tak długo
jak się pozostaje w~sferze asiurów to wszystko powtarza się.
Można tę bitwę postrzegać jako metaforę cierpienia wytwarzanego
przez umysłowość asiura z~powodu jego zawiści. Dlatego Patrul
Rinpocze mówi, powinniśmy myśleć o~cierpieniu, jakie wytwarza
sfera asiurów, i~wzbudzać w~sobie silne postanowienie nie
odrodzenia się tam, jak również współczucia dla asiurów i~ich
cierpień.


Tyle o~krainie asiurów, pozostaje do rozważenia sfera bogów.
Dochodzimy do szóstego i~ostatniego świata, który będziemy teraz
omawiać, w~tekście Patrula Rinpocze. Podobnie jak w~krainie,
w~świecie asiurów, ciało, które posiadają dewowie jest stworzone
przez umysł. Zgodnie z~tym, czego uczył Szlachetny Budda, świat
bogów może być podzielony na trzy poziomy, w~zależności od tego,
jak subtelne jest doświadczenie tych istot. Jeżeli chodzi o~to,
co mamy do dyspozycji w~samsarze, są to doświadczenia
najsubtelniejsze. Niemniej musimy pamiętać~-- i~Patrul Rinpocze
przypomni nam o~tym~-- że mimo, iż te doświadczenia są subtelne.
Jest to świat cierpienia, choć cierpienie jest tam ukryte i~nie
jest może jawne. Powodem odradzania się w~świecie bogów jest
praktykowanie cnotliwych działań i~różnych duchowych technik.
Ale, podobnie jak w~świecie asiurów, te duchowe praktyki nie
spowodowały rozpuszczenia się ich ,,ja''. Dlatego też, mimo że
udało im się wysubtelnić doświadczenia przyjemności i~radości,
niemniej postrzegają to wszystko poprzez filtr swojego ego
i~poprzez strukturę ego, której nie udało im się rozpuścić,
a~główny ślad, który pozostaje w~ich umyśle, to duma. Możemy
powiedzieć, że sposób, w~jaki dana istota będzie doświadczać
świata bogów, lub też konstruować, tworzyć swoje doświadczenie
w~świecie bogów, w~pewnej mierze zależy od kulturowego
doświadczenia w~świecie ludzi, w~którym ta istota żyje wcześniej.
Na przykład ci, którzy są po stronie teistycznej i~dualistycznej
koncepcji świata, mogą doświadczać swojego pobytu w~świecie
bogów, jako wizję Boga, czy doświadczenie przebywania w~obecności
Boga, natomiast ci, którzy są po nie-dualistycznej stronie
filozofii, tacy jak wedantyści na przykład, mogą doświadczać, że
sami stają się Bogiem.


W~Abidharmie i~w naukach są opisane trzy poziomy coraz
bardziej zwiększającej się subtelności w~świecie bogów, trzy
poziomy świata bogów. Ci, którzy zamieszkują w~najniższym,
a~zatem najmniej subtelnym z~tych trzech poziomów zwą się dewami
świata pragnień. Odrodzenie w~tym świecie następuje wówczas, gdy
medytacyjne doświadczenie osoby, która tam się odradza nie
pozwala jej przekroczyć swojego doświadczenia opartego na
zmysłach, ale poprzez medytację i~praktykowanie cnoty udało się
takiej osobie wysubtelnić i~wyrafinować swoje zmysły. Istnieje
parę klas, albo kategorii bogów, które należą do tego pierwszego
poziomu znajdującego się w~świecie pragnień. Ponad tym znajdują
się różne klasy bogów na drugim poziomie istnienia, tak zwanym
Rupadhatu, czyli świecie formy. Te istoty doświadczają
przyjemności nie poprzez zmysły, ale poprzez czyste pojmowanie,
czy przyjmowanie kształtu i~koloru. Medytacja i~cnotliwe
działania tych istot w~ich poprzednich żywotach były znacznie
bardziej subtelne, niż tych, którzy odrodzili się w~świecie
pragnień w~świecie bogów. Najwyższy poziom bogów są to istoty,
które zamieszkują Arupadhatu, czyli świat bez formy. Te istoty
doświadczają przyjemności pozostając w~nieograniczonej
przestrzeni i~nieograniczonej świadomości. Mówi się, że przyczyną
odrodzenia się w~świecie bogów jest medytacja, której nie
towarzyszy rozwijanie mądrości, ponieważ mądrość jest w~stanie
uchwycić brak jaźni i~tym samym powoduje wyzwolenie z~samsary. Na
przykład ktoś, kto jest buddystą i~praktykuje medytację siamathy,
spokojnego pozostawania, w~zależności od tego, jak subtelna jest
jego medytacja, może w~momencie śmierci odrodzić się w~świecie
formy, lub też w~świecie bez formy. Oczywiście ludzie medytujący
w~systemach innych niż buddyzm, również mogą odrodzić się
w~świecie formy, lub w~świecie bez formy, jeżeli system medytacji,
jaki praktykują kładzie nacisk na rozwój koncentracji.
Oczywiście, z~buddyjskiego punktu widzenia, odrodzenie w~świecie
bogów jest tylko stratą czasu i~rozproszeniem, więc medytację
siamathy praktykuje się nie po to, aby odrodzić się w~świecie
bogów, bo nie jest to celem, ale po to, aby móc rozwinąć na tyle
w~sobie koncentrację, aby móc przejść do dalszej medytacji, która
jest zwana wipassaną i~która pozwala rozwinąć uchwycenie pustki,
która z~kolei powoduje uwolnienie się od ,,ja''. Wyjaśniłem to,
co wyjaśniłem zanim przejdę do opisu tekstu Patrula Rinpocze,
abyście mieli pojęcie o~przyczynach, które powodują odrodzenie
się w~świecie bogów i~by mieć jasność, co do tego, jaki mamy
z~tym związek, aby nie myśleć, ze jest to coś, co nas nie dotyczy.
Mimo, że jest to coś mitologicznego, mimo, że opis tego świata
jest w~swoim rodzaju poetycki, nie oznacza to wcale, że jest to
świat, w~którym nie można się odrodzić. Bogowie cieszą się
doskonałym zdrowiem i~całe życie doświadczają bogactwa
i~szczęścia. Spędzają całe życie na zabawach i~doświadczaniu
przyjemności i~myśl praktyki dharmy nigdy nie pojawia się w~ich
umysłach. Nawet, jeżeli żyją w~świecie bogów przez cały eon,
w~końcu muszą jednak umrzeć i~umierają wtedy bez żadnej praktyki
dharmy.


Tak więc, innymi słowy, cierpienie świata bogów powoduje
nieuważność~-- brak uwagi, którą należałoby poświęcić praktyce
dharmy. Powoduje je również to, że w~momencie śmierci bogowie
muszą przenieść się do niższych krain~-- nie mogą pójść nigdzie
indziej. Przyczyna tego jest taka, że ich życie w~świecie, który
jest oparty na przyczynach i~warunkach kończy się, gdy przyczyny
i~warunki ich pobytu zostaną wyczerpane. Na początku Patrul
Rinpocze opisuje jak bogowie z~niższych poziomów, czyli z~świata
pragnień, doświadczają śmierci i~odrodzenia w~innych krainach.
Pamiętajmy, że bogowie w~świecie pragnień mają ciała wyposażone
w~super-zmysły, które mogą odbierać wszystko z~bardzo dużą
dokładnością, zatem śmierć, której doświadczają jest niezwykle
poniżająca i~trudna. Nie pozwólcie, żeby zmyliło was to, że
sposób, w~jaki jest to opisane, jest na wyprowadzony z~kultury
indyjskiej, że jest to jakby opis śmierci króla. Dla tego typu
bogów jest pięć znaków, które pojawiają się w~momencie gdy
nadchodzi śmierć. Po pierwsze, jasność, która zwykle otacza boga
na średnicę kilku kilometrów, maleje i~ciemnieje. Miejsce,
w~którym siedzi staje się niewygodne. Girlandy kwiatów, którymi
jest on otoczony~-- tu widzimy znowu indyjski wpływ kulturowy~--
więdną. Jego ubrania stają się brudne, a~jego ciało zaczyna się
pocić. Te znaki mówią mu, że niedługo nastąpi śmierć i~powoduje
to jego duże wzburzenie. Jego przyjaciele i~przyjaciółki
opuszczają go, a~z bezpiecznej odległości mówią mu: ,,Jak już
umrzesz, to proszę praktykuj znowu cnotę, żebyś mógł się tu
szybko odrodzić''. Aby uczynić jego cierpienia jeszcze gorszymi,
pomimo tych znaków jest wciąż wyposażony w~boską wizję, która
pozwala mu widzieć miejsce jego przyszłego odrodzenia. Patrul
Rinpocze mówi, że doświadczenie utraty tej najwspanialszej
przyjemności, jaka jest w~dostępna w~samsarze i~wizja tego, że
zostanie się odrodzonym w~niższych krainach jest gorsze samo
w~sobie, niż niższe krainy.


Kiedy ktoś odradza się w~świecie bogów, ma wrażenie, że
ostatecznie dostąpiło się wiecznego szczęścia i~doświadczenie
tego, że jednak w~końcu to się traci jest niezwykle bolesne.
Nawet my, w~świecie ludzi, cierpimy bardzo, kiedy w~końcu uda nam
się zdobyć jakąś małą materialną rzecz i~okazuje się, że nie jest
to, tym, co myśleliśmy~-- że nie daje nam tego, co myśleliśmy, że
nam da.


Teraz kolej na cierpienia dwóch wyższych poziomów, to jest
poziomu dewów w~świecie formy i~w świecie bez formy. Mieszkańcy
tych sfer nie doświadczają śmierci w~taki sposób, ponieważ nie
mają tego rodzaju ciał, jakie mają bogowie w~świecie pragnień.
Dla nich upadek do niższych stanów jest nagły, w~sposób podobny
do obudzenia się ze snu. Jak mówi Nagardżuna, nawet sam Brahma
będzie musiał doświadczyć odrodzenia się w~najniższym z~piekieł.
Tak naprawdę jest dwóch Brahmów, jeden w~świecie formy, a~drugi
w~świecie bez formy. Brahma jest zawsze pierwszą istotą, która
odradza się w~takim świecie i~kiedy w~tym świecie odradzają się
następni bogowie, zaczyna mu się wydawać, że to on jest twórcą
tych istot i~jest to bardzo poważna iluzja i~bardzo poważny błąd
i~ktoś, kto cierpi na taką iluzję, potrzebuje naszego
współczucia. Być może, jako praktykujący Dharmę powinniśmy
standardowo wykonywać śpiewy, czy kierować modlitwy dla takich
istot jak Brahma. Nie zawsze oczywiście mają one takie samo imię,
mogą mieć różne imiona. To są cierpienia bogów tych wyższych
krain, a~teraz Patrul Rinpocze chce zrobić parę uwag ogólnych
dotyczących cierpienia. Powinniśmy wiedzieć, że w~którejkolwiek
z~sześciu krain samsary odrodzimy się, wszystkie one wypełnione są
cierpieniem. Cierpienie stanowi napęd koła samsary i~nigdzie nie
można znaleźć w~nim prawdziwego spokoju. Sutra o~podstawach
uważności mówi, że istoty w~piekle cierpią od palącego ognia,
głodne duchy cierpią cierpienie i~głód, zwierzęta cierpią
pożerając się nawzajem, ludzie cierpią z~powodu krótkiego życia,
asiurowie cierpią z~powodu kłótni i~walk, a~bogowie cierpią
z~powodu nieuważności, nieostrożności. W~samsarze nie ma szczęścia
nawet tyle, żeby zmieściło się na czubku igły. Im więcej, jak
mówi Patrul Rinpocze, zastanawiasz się nad tymi naukami, z~tym
większą jasnością będziesz widzieć, że gdziekolwiek jesteś, czy
w~najniższym świecie piekieł, czy w~świecie bogów, jeżeli jesteś
w~samsarze, to nie znajdziesz tutaj trwałego, niezniszczalnego
szczęścia. Musimy kontemplować tę naukę, aby nie mieć pragnień do
przebywania w~samsarze i~by pozbyć się przekonania, że można tu
znaleźć szczęście. Nie wystarczy intelektualne zrozumienie tych
nauk, musimy przyjąć je do siebie i~wchłonąć, wziąć je do serca,
tak aby stało się ono częścią nas, aby rozwinęło się w~nas
głębokie przekonanie, co do słuszności tego i~aby było to tym, co
rzeczywiście czujemy, tak abyśmy byli wypełnieni obrzydzeniem
samsarą.


Bardzo łatwo jest zostać buddystą, siedzieć w~medytacji,
otrzymywać nauki, otrzymywać inicjacje i~tak dalej~-- wszystko to
bardzo łatwo zrobić, ale dopóki nie rozwiniemy w~sobie głębokiego
przekonania, że samsara jest niczym innym, jak tylko cierpieniem,
tak naprawdę nie ma to sensu. Możemy robić te wszystkie rzeczy,
ale w~głębi serca być przekonani, że być może w~samsarze można
znaleźć szczęście, a~tymczasem to nie jest tak. Dopóki nie
rozwiniemy absolutnej pewności i~przekonania, co do tego, że
samsara nie jest niczym innym, jak tylko cierpieniem, nie
wychodzimy ponad to, co zwie się w~naukach niską, małą motywacja.
Osoba z~niską, małą motywacją to taka, która pragnie uzyskać
lepsze odrodzenie w~wyniku praktyki Dharmy. Tutaj nie ma zupełnie
nawet mowy o~praktyce Mahajany, ponieważ nawet ci, którzy są
w~pojeździe śrawaków~-- Śrawakajanie, praktykują z~motywacją, aby
wyzwolić się z~samsary. Nie możemy nigdy mówić sobie: ,,O, już
dość słyszałem tych nauk na temat cierpień samsary, wszystko jest
mi to dobrze znane''. Dopóki nie rozwiniemy w~sobie absolutnego
przekonania, co do tego, że samsara nie jest niczym innym, jak
tylko cierpieniem i~nie rozwiniemy w~sobie obrzydzenia samsarą
musimy nieustannie słuchać tych nauk, aby to przekonanie mogło
się w~nas rzeczywiście rozwinąć.


Jeśli chodzi o~buddyzm ogólnie, to ta nauka może służyć do
oddzielenia tego, co jest nieautentycznym buddyzmem na Zachodzie
i~prawdziwą, autentyczną nauką. Wszyscy ci, którzy usiłują
zrównać buddyzm z~psychoterapią, użyć go w~polityce, czy do
polepszania stosunków z~innymi i~tym podobne, nie przekazują
prawdziwej nauki Dharmy, a~jest to jedynie używanie jej, aby
polepszyć swoje życie. Ostatnio widziałem w~Ameryce poradnik pod
tytułem ,,Buddyjskie rady na dobrą randkę'', opublikowano też
książkę, który mówi, że najwyższą formą buddyzmu, jaka
kiedykolwiek powstała jest amerykańska demokracja, organizuje się
też konferencje, poświęcone zagadnieniom takim jak ,,Co Ameryka
może zaoferować buddyzmowi?'', zamiast raczej zająć się tym, co
buddyzm może zaofiarować Ameryce. Mówię o~tych rzeczach, ponieważ
będą się tu pojawiać. Jako praktykujący Dharmę, musimy
nieustannie porównywać nauki, które otrzymujemy z~naukami na
temat cierpień samsary, aby sprawdzić, czy są one autentyczne.
Jeżeli chcemy zachować autentyczność przekazu z~Azji, musimy
nieustannie porównywać je do nauk o~cierpieniach samsary.


Następnie Patrul Rinpocze opowie nam instruktażową historię na
temat samsary. Jeden z~uczniów Szlachetnego Buddy zwał się Nanda.
Mimo, iż Nanda przyjął śluby mnisze, miał duże kłopoty
z~koncentracją, ponieważ był wciąż przywiązany do swojej
poprzedniej żony. Był już bardzo blisko porzucenia życie
mniszego, ale Budda swoim nieograniczonym okiem zobaczył, co się
dzieje i~w sposób cudowny przeniósł Nandę na szczyt góry. Na
szczycie góry była bardzo brzydka samica małpy posiadająca tylko
jedno oko. Budda zapytał Nandę: ,,Kto jest piękniejszy: twoja
była żona czy ta obrzydliwa małpa?''. Nanda odpowiedział:
,,Oczywiście, że moja była żona'' Budda odparł: ,,Dobrze,
przejdźmy się gdzieś indziej'', a~następnie przeniósł go do
jednego ze światów bogów, gdzie były cztery piękne boginie, które
właśnie malowały się i~ubierały w~piękne stroje. Budda powiedział
Nandzie: ,,Zapytaj, co one robią''. Boginie odpowiedziały:
,,Czekamy na kogoś, kto zwie się Nanda, jest on mnichem,
praktykuje cnotę i~niedługo tu się odrodzi. Właśnie
przygotowujemy się i~czekamy na niego''. Następnie Budda zapytał
Nandę: ,,Powiedz mi, kto jest piękniejszy~-- twoja była żona, czy
te cztery boginie''. Nanda odpowiedział: ,,W porównaniu z~tymi
czterema boginiami, moja żona jest tak obrzydliwa, jak ta
małpa''. Następnie Budda przeniósł Nandę z~powrotem na ziemię
gdzie powrócił on do swoich praktyk mniszych. Budda wezwał do
siebie Anandę, który był kuzynem Nandy i~powiedział mu, żeby
przekazał wspólnocie mniszej, aby wszyscy pozostawili Nandzie
samemu i~w ogóle z~nim nie rozmawiali, ponieważ praktykuje on dla
niewłaściwego powodu. Po pewnym czasie Nanda zauważył, że żaden
z~mnichów nie chce z~nim rozmawiać i~zaczęło go to poważnie
irytować, udał się więc w~końcu do Buddy i~zapytał go
o~przyczynę. Budda powiedział: ,,Ponieważ wszyscy oni wiedzą, że
praktykujesz medytację z~niskich pobudek''. Następnie zabrał go
do piekieł, gdzie trafili w~miejsce, w~którym cztery demony
przygotowywały różne instrumenty tortur. Budda poprosił Nandę,
żeby zapytał ich, co one robią. Demony odpowiedziały: ,,Czekamy
na kogoś o~imieniu Nanda~-- teraz odrodzi się on w~niebie, ale
później przyjdzie tutaj, my zaś już przygotowujemy się na jego
przybycie''. Następnie Nanda udał się z~Buddą z~powrotem na
ziemię i~poświęcił się praktyce dla właściwego powodu, ponieważ
rozwinął w~sobie chęć porzucenia samsary. Powinniśmy myśleć
o~Nandzie~-- wydaje mi się, że jest trochę tak jak my. Wyobraźmy
sobie, że jesteśmy Nandą. Patrul Rinpocze mówi, że jeżeli
jesteśmy dostatecznie wrażliwi to nie jest konieczne, abyśmy się
udawali do piekieł. Wystarczy, że usłyszymy o~tym, albo zobaczymy
jego obraz. Z~tego też powodu Budda powiedział, że obraz
przedstawiający koło samsary, które jest podzielone na pięć (lub
też sześć) obszarów, powinien być zawsze malowany na drzwiach
prowadzących do klasztoru. Pewien Rinpocze powiedział, że
właściwie obrazy piekieł powinno się malować w~ubikacjach, ale
jeżeli zobaczycie tybetańskie ubikacje, to właściwie nic tam nie
trzeba malować~-- one same wyglądają jak piekło.


Patrul Rinpocze mówi: ,,Zastanów się nad różnymi cierpieniami
w~samsarze, spróbuj rozwinąć w~sobie pragnienie porzucenia
przywiązania do osiągania światowych celów, ponieważ jeżeli tak
nie uczynisz, to jakąkolwiek praktykę Dharmy byś nie wykonywał,
nigdy nie będzie ona prawdziwą Dharmą, ponieważ Dharma, która nie
jest praktykowana jako prawdziwa Dharma prowadzi tylko do
cierpienia''. Wszystkie nasze zwykłe sprawy i~interesy powodują
tylko cierpienie, powinniśmy więc odciąć nasze przywiązania do
tego. Powinniśmy polegać na autentycznym nauczycielu, który może
udzielić nam rady, jak osiągnąć oświecenie. Powinniśmy zostawić
za sobą wszystkie kłopoty tego życia, nasze zajęcia w~tym życiu
i~porzucić nasze ambicje, a~całkowicie poświęcić się Dharmie. To są
ogólne pouczenia, które zamykają rozdział z~naukami
o~niedoskonałościach samsary.


\bigskip
{\it Pytanie: [pytanie nieczytelne]}
\smallskip


Odpowiedź: W~pierwszej kolejności musimy pamiętać, że dewowie,
czy też bogowie jak ich inaczej nazywamy, odrodzili się w~świecie
dewów, ponieważ takie były przyczyny zasiane w~ich umyśle i
z~tego powodu odrodzili się w~świecie niebios i~doświadczali życia
w~takiej formie. Niemniej wciąż w~ich świadomości, w~ich umyśle
były zapisane ślady przyczyn innych, które nie są związane
z~życiem w~niebiosach, ponieważ to również nie tylko przyczyna, ale
i~warunki spowodowały, które się zeszły, że odrodzili się
w~niebiosach i~w momencie, kiedy one się wyczerpią, to wówczas
muszą dojrzeć skutki również tych innych przyczyn, które nie są
związane z~życiem w~wyższych światach. I~na przykład, jeśli po
tym okresie przebywania w~niebiosach dojrzeją w~nich nasiona
takie, które są związane z~ich wcześniejszymi działaniami
i~czynami, takimi jak gniew, czy też przemoc i~agresja, to wówczas
mogą bezpośrednio~-- jeśli one dojrzeją rzeczywiście~-- to
bezpośrednio nawet z~tego świata bogów mogą spaść do piekieł
natomiast, jeśli nie będą to aż tak bardzo negatywne przyczyny,
które dojrzeją to mogą się odrodzić w~świecie jak najbardziej
ludzkim. Ale ponieważ bogowie~-- tutaj możemy uczynić taką uwagę~--
ponieważ bogowie doświadczają, są odurzeni taka przyjemnością,
którą doświadczają w~ciągu swojego życia w~światach bogów, to nie
odczuwają potrzeby, żeby oczyścić jakby kontinuum swojej
świadomości, nie potrzebują jakby wewnętrznego oczyszczenia
i~zaprzestają nie mają jakby skłonności do duchowej praktyki, tego
by oczyścić swoje nasiona, nasiona przyczyn, które są zasiane
w~ich umyśle z~tego też powodu istnieje zawsze to
niebezpieczeństwo, że jeśli te negatywne nasiona dojrzeją, to po
prostu upadną do miejsc bardzo niskich. W~szczególnych wypadkach
bogowie również mają przyciąganie i~mają jakiś związek z~Dharmą
i~nie byłoby właściwym powiedzenie, że w~ogóle nie mają żadnej
szansy, by praktykować Dharmę Buddy, na przykład wtedy, kiedy
Budda osiągnął oświecenie, to dwóch dewów pojawiło się ze świata
bogów Brahmasaphati i~Indra i~błagali Buddę o~to, by obrócił
kołem Dharmy, by nauczał Dharmy, możemy powiedzieć, że również
istnieje jakiś związek przyczynowy nawet dla bogów do
praktykowania Dharmy, czy też do słuchania nauk Dharmy. I~również
w~naukach mówi się, że Budda wyemanował taki przedmiot, który
jest wielkim bębnem, który znajduje się w~świecie bogów i~ten
bęben wydaje z~siebie dźwięk, tak jakby był uderzany i~ten dźwięk
ma przypominać bogom o~przemijalności, tak by wytrącić ich z~tego
stanu nieuważności, z~tego stanu barku ostrożności, co do swojej
przyszłości czy też stanu lekceważenia.


Teraz powiem o~tej drugiej części pytania dotyczących niebios
Tusita. Zgodnie z~wyższymi naukami Mahajany i~ze wszystkimi
naukami tantr Szlachetny Budda był całkowicie oświecony na wiele
eonów zanim pojawił się na ziemi, pośród ludzi i~ponieważ już był
oświecony to pokazał ludziom poprzez upaja, czyli tak zwane po
polsku zręczne środki dwanaście wielkich czynów, które miały
wskazać drogę urzeczywistnienia duchowego wyzwolenia. Pierwszym
z~tych dwunastu sposobów było zejście z~niebios Tusita.
O~niebiosach Tusita nie możemy mówić w~taki negatywny sposób jak
tutaj została opisana cała egzystencja w~samsarze, ale niebiosa
Tusita to jest takie specjalne miejsce gdzie Szlachetny Budda
emanuje w~postaci Nirmanakai swoją obecność, swoje ciało, aż do
momentu, kiedy nastąpią właściwe warunki, by mógł zejść na ziemię
i~nauczać Dharmy. Chociaż to królestwo posiada nazwę niebios
Tusita, to w~rzeczywistości jest to czysta kraina, czyste miejsce
i~w tej chwili w~niebiosach Tusita przebywa regent i~następca
Siakjamuniego Buddy, którego znamy jako Maitreję Buddę i~oczekuje
on czasu, kiedy Dharma Siakjamuniego Buddy zupełnie zniknie
z~ziemi i~wówczas on zamanifestuje ten pierwszy z~dwunastu czynów,
to znaczy zstąpi z~niebios Tusita na ziemię.


\bigskip
{\it Pytanie: W~sutrach pojawiają się często istoty~--
szczególnie w~sutrach Mahajany~-- istoty, które znajdowały się
pośród zgromadzenia wielu tysięcy buddów i~bodhisattwów i~te
istoty były nazywane ,,nagowie'', ,,mahoragi'', ,,garudy'',
,,jaksze'' i~inne~-- było ich sześć rodzajów istot. Do jakiego ze
światów należy przypisać te istoty?}
\smallskip


Odpowiedź: Myślę, że jaksze, ponieważ mówi się o~nich, że to
są demony, należą w~rzeczywistości do świata asurów, ale
prawdopodobnie~-- w~niektórych tekstach mówi się, że ich armiami
są prety, czyli te ze świata głodnych duchów, ponieważ istnieje
związek przyczynowy pomiędzy przywódcami, liderami właśnie takimi
jak asury i~jaksze, a~pretami~-- ale nie jest to dokładnie, nie
wiem sam dokładnie jak to jest z~tymi istotami, ponieważ one
stanowią taką samą w~sobie, jakby odrębną klasę. Musiałbym się
jeszcze spytać mojego nauczyciela dokładnie jak to jest z~tymi
istotami, ponieważ one reprezentują jakby takie zmiksowane,
pomieszane ze sobą nawzajem cechy i~często cechy te wskazują na
to, że pochodzą one ze świata asiurów, z~kolei na przykład
w~przypadku nagów Patrul Rinpocze najwyraźniej jakby mówi o~tym, że
nagowie pochodzą ze świata zwierząt, ale, z~drugiej strony, ta
część ich ciała jak głowa i~ramiona, tors mają najwyraźniej
znamiona boskie, niebiańskie, więc to jest w~sumie naprawdę
interesujące pytanie~-- gdzie te istoty zamieszkują, skąd one
pochodzą. To pytanie właściwe muszę postawić mojemu
nauczycielowi. Na przykład, w~czasach, kiedy żył Szlachetny
Budda, pojawił się ten żeński pręta Haiti i~Budda ustanowił dla
niej specjalny sposób, szczególnie dla niej, żeby mnisi odbywali
swoją szczególną praktykę i~to ma właśnie taki interesujący
aspekt w~sobie, z~drugiej strony, jeżeli chodzi o~nagłów to
w~wandali Hewadżry, Hewadżra Tantrze opisuje się czterech nagów,
którzy żyją w~podziemnym świecie, które są tak istotami
dominującymi w~tym podziemnym świecie, w~boskim świecie i
w~świecie ziemi, jak również czterech dewów, którzy żyją w~świecie
niebios i~wszystkie te istoty niezależnie od kategorii w~której
są w~jakimś sensie są boskimi istotami to jest trudno nie jest
tak jasno, jak nagów należałoby sklasyfikować.


\bigskip
{\it Pytanie: Jak jest relacja między nagami i~smokami?
Czy to są te same istoty?}
\smallskip


Odpowiedź: Sam nie wiem, jak to powiedzieć. Tybetańczycy mówią
o~smokach jako o~istotach latających na niebie, a~nagach jako
istotach mieszkających w~wodnych miejscach i~strażnikach skarbów,
ale z~kolei niektóre smoki również pilnują skarbów, więc trudno
powiedzieć jak to jest, sam nie wiem, ale mój nauczyciel widział
raz podróżującego po niebie smoka.


\bigskip
{\it Pytanie: W~Sutrze Surangama są opisane różne stany
samadhi i~ich przeciwieństwa, które są stanami demonicznymi.
Jeśli taka istota popada w~stan demoniczny, to z~pewnością nie
jest ona głodnym duchem, nie jest również dewą, a~trudno ją
nazwać praktykującym Dharmę. Jak taką istotę można by
zaklasyfikować?}
\smallskip


Odpowiedź: Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że niektóre
takie istoty mogłyby odrodzić się jako prety, ponieważ Patrul
Rinpocze mówi o~królach duchów, gialpo, które odradzają się, jako
prety. Są to istoty, które posiadają wielką moc i~niektóre z~nich
praktykowały różne techniki duchowe, mimo że odradzają się
w~krainie pretów. Istnieje również możliwość, że istota taka
odrodzi się jako asiura. Tak jak pokazaliśmy poprzednio, może
istnieć związek między asiurami a~pretami, na zasadzie
przewodnika, czy przywódcy i~jego drużyny, tych, którzy za nim
podążają, jego sług. Podobnie w~taki sam sposób pomiędzy światami
pretów i~światami asiurów, które nie są światami materialnymi,
może istnieć pewna subtelna gradacja i~możliwość przechodzenia
z~jednego w~drugi. Nie są one osobnymi, oddzielonymi od siebie
miejscami. Podobna gradacja istnieje pomiędzy światem asiurów
a~światem bogów.


\bigskip
{\it Pytanie: Chciałbym się dowiedzieć, jakie
postępowanie w~tym życiu może spowodować, że ponownie odrodzimy
się w~świecie ludzi.}
\smallskip


Odpowiedź: Praktyka moralnej dyscypliny jako człowiek świecki
lub jako mnich. To jest bezpośrednia przyczyna odrodzenia jako
istota ludzka.


\bigskip
{\it Pytanie: Praktykując dyscyplinę można też się
odrodzić w~świecie bogów\ldots}
\smallskip


Odpowiedź: To prawda, że niektóre szczególnie trudne praktyki
mogą prowadzić do takiego odrodzenia, na przykład praktyka
głodowania w~czasie nowiu i~pełni, czy tego typu podobne
praktyki, bardzo czyste i~mocne praktyki mogą spowodować takie
odrodzenie.


\bigskip
{\it Pytanie: Gdybym chciała otrzymać jedną specyficzną
praktykę od nauczyciela~-- czy możliwe jest, żeby ta jedna
praktyka doprowadziła mnie do oświecenia?}
\smallskip


Odpowiedź: Tak jest, oczywiście. W~jednej sutrze jest takie
pytanie, czy istnieje Dharma, czy istnieje nauka, która, jeżeli
miałoby się ją we wnętrzu dłoni, posiadałaby wszystkie
właściwości nauki Buddy i~odpowiedź brzmi tak, jest taka nauka~--
jest to współczucie. Również Patrul Rinpocze w~,,Kunzang lama'i
szallung'' mówi, że podstawową i~główną praktyką jest bodhiczitta
i~rozwijanie bodhiczitty, a~wszystkie inne praktyki powinny być
widziane jako praktyki posiłkowe, czy praktyki wspierające tę
praktykę. Jeżeli ktoś praktykuje bodhiczittę i~usiłuje ją
rozwinąć, to już samo w~sobie to wystarczy.


\bigskip
{\it Pytanie: A~czy to nie spowoduje spadania do niższych
światów czy to już jest na najwyższym stopniu oświecenie, czy są
jeszcze jakieś stopnie?}
\smallskip


Odpowiedź: Jak długo czas nam zabierze i~czy będzie to
rzeczywiście stopniowa praktyka czy nie zależy od wielu warunków
i~od tego jak utrzymujemy ta praktykę, natomiast tak długo jak
trzymamy tę praktykę rzeczywiście i~nie puszczamy jej w~żaden
sposób, nie odstawiamy jej, nie zapominamy o~niej w~żaden sposób
to nie możemy spaść do niższych światów. Odpowiedzią na to jest,
że jeśli rzeczywiście mamy to wielkie współczucie w~naszych
sercach, to nie może się pojawić nic takiego jak egoizm, jak
takie egoistyczne podejście. Ponieważ nie możemy myśleć o~dobru
innych, a~jednocześnie tylko o~swoim własnym, egoistycznym dobru.
Nie można spaść do niższych światów, jeśli nie posiadamy
egoistycznej postawy, w~związku z~czym, tak długo, jak
utrzymujemy współczucie to jest niemożliwe, żeby tak się stało,
ponieważ to egoistyczna postawa jest przyczyna upadku do niższych
światów.


Pierwszą myślą jaką, powinniśmy mieć po obudzeniu się, na
samym początku dnia, to jest myśl o~innych istotach~-- rozwinąć
współczucie wobec innych istot i~składać takie życzenie
i~ślubowanie, że pragniemy zostać Buddą, czyli osiągnąć oświecenie
właśnie dla dobra tych innych istot i~tak często, jak to możliwe
powinniśmy w~ciągu dnia powracać do tej myśli w~naszym umyśle,
w~naszej świadomości~-- obym rozwinął współczucie dla istot, które
mnie otaczają i~obym osiągnął dla nich stan Buddy. To, co robimy
w~ciągu dnia, różnego rodzaju działania, tak jak nawet
przygotowywanie jedzenia dla innych ludzi, zawsze powinniśmy
robić z~ofiarowaniem i~dedykacją dla dobra tych ludzi i~dla tego,
byśmy rozwinęli w~sobie takie współczujące serce i~z pragnieniem,
abyśmy osiągnęli oświecenie dla dobra tych istot. I~zanim
kładziemy się spać, pod koniec dnia powinniśmy sobie przypomnieć
o~tym, co robiliśmy w~ciągu dnia i~powinniśmy wtedy przypomnieć
sobie o~wszystkich naszych czynach w~ciągu dnia i~sprawdzić je
pod kątem tego, na ile każdy z~tych czynów był zgodny
z~bodhiczittą, zgodny ze współczuciem, a~na ile każdy z~czynów był
przeciwieństwem takiej postawy i~jeśli odkryjemy, że pojawiło się
jakieś działanie ciała, mowy, lub umysłu, które było
w~przeciwieństwie do bodhiczitty, które było negatywne, to
powinniśmy wówczas w~naszym umyśle uczynić skruchę przed
wszystkimi buddami i~wyrazić w~jasny sposób w~naszej świadomości,
że uczyniłem to lub tamto, moim ciałem mową lub umysłem
i~powrócić z~tym życzeniem rozwinięcia współczucia dla innych istot
i~postanowieniem, że nigdy nie będę wpadał czy też wpadała w~te
negatywne czyny ciała, mowy i~umysłu. Cokolwiek dobrego odkryjemy
w~naszych działaniach ciała mowy i~umysłu, co było zgodne
z~bodhiczittą, to powinniśmy wtedy składać takie ślubowanie: ,,Obym
jutro lub też następnego dnia jeszcze zwielokrotnił, czy też
zwielokrotniła tego typu czyny ciała, mowy i~umysłu''. I~w ten
sposób, kiedy dzień cały upływa, powinniśmy praktykować to
wielkie współczucie działania ciała mowy i~umysłu i~w ten sposób
będziemy we właściwy sposób się rozwijali i~nie będziemy tworzyli
przyczyn cierpienia. I~taki sposób życia doprowadzi nas do tego,
że doświadczymy szczęścia w~tym życiu i~do oświecenia w~przyszłym
życiu w~przyszłych żywotach.


\bigskip
{\it Pytanie: U~jakich nauczycieli Lama pobierał nauki
i~czego się od nich uczył?}
\smallskip


Odpowiedź: Moimi dwoma rdzennymi nauczycielami są Karma
Trinlej Rinpocze i~Jego Świątobliwości Sakja Trizin Rinpocze, ale
otrzymałem także przekaz i~ustne instrukcje, jak również przekaz
tekstów od około dwudziestu pięciu~-- trzydziestu innych
nauczycieli. Trudno byłoby mi wyliczyć wszystko, co otrzymałem od
tych nauczycieli, jednak mogę powiedzieć, że główną rzecz, jaką
otrzymałem od mojego głównego nauczyciela, Karma Trinlej
Rinpocze, jest cały cykl nauk Mahamudry i~ich esencję. Rinpocze
udzielił mi też całkowitych nauk specjalnego przekazu
w~Mahamudrze w~tradycji Madhajamaka Sientong, także od niego
otrzymałem całkowity cykl nauk w~tradycji Ningmapy nazywamy
Kundziuczindo, również od Rinpocze otrzymałem lamdre, który jest
pełnym przekazem ścieżki i~owoców tradycji Sakja i~sto inicjacji
Bari Lotsała w~tej samej tradycji Sakja. Od jego Świątobliwości
Sakja Trizin Rinpocze otrzymałem trzynaście złotych dharm~-- jest
to specjalny ezoteryczny przekaz linii Sakja~-- odbyłem także
odosobnienie, na którym praktykuje się te nauki, od obydwu tych
mistrzów otrzymałem też wiele innych nauk, zakończyłem również
odosobnienia związane z~różnego rodzaju bóstwami, otrzymałem
nauki i~przekaz nauk różnych wielkich uczonych tradycji Sakja
i~różne nauki od różnych innych nauczycieli.


\bigskip
{\it Pytanie: Jak ,,zaostrzyć wzrok'' odnośnie
współczucia, jak ćwiczyć się we współczuciu?}
\smallskip


Odpowiedź: To jest bardzo ważne i~istotne pytanie, ponieważ
wiele rzeczy, które uważa się powszechnie w~świecie za przejawy
współczucia, wcale nie są przejawem współczucia. Nie możemy sobie
mówić po prostu: ,,O, ja wiem, co dobre dla ludzi, wiem, co jest
współczujące i~wiem, jak to robić'' tylko musimy rozważyć nasze
działanie i~widzieć je w~świetle tego, co uczył Budda i~w świetle
nauk, które przekazał Budda, zgodnie z~tym, co Budda nauczał, co
jest współczujące a~co nie jest. Innymi słowy musimy użyć
mądrości do współczucia, bowiem inaczej współczucie samo w~sobie
może stać się szkodliwe dla kogoś. Innymi słowy współczucie, czy
robienie czegoś, co jest oparte na współczuciu, nie ma nic
wspólnego z~takim poczuciem, że czujemy się dobrze w~cudzysłowie
po tym, co zrobiliśmy, gdy zrobimy coś dobrego. To jest
współczujące musi być w~zgodzie z~tym, czego uczył Budda, nie
chodzi tu o~to, byśmy sami doświadczali zadowolenia z~tego, że
zrobiliśmy coś, co sami uważamy za współczujące. I~równie ważne
jest to abyśmy usiłowali zmienić sposób, w~jaki postrzegamy inne
istoty.


Bardzo pomocną w~tym jest praktyka zrównania siebie i~innych,
którą objaśnia Siantidewa w~,,Bodhiczariawatara''. Myślimy
o~kimś: ,,On, czy ona jest tak jak ja, tak samo jak ja chce
szczęścia i~tak samo jak ja chce uniknąć cierpienia. Czyż ja
jestem ważniejszy?''. Musimy nauczyć się podchodzić do tego do
każdej poszczególnej sytuacji stosując tę praktykę, innymi słowy,
jeżeli jesteśmy w~jakiejś sytuacji: ,,On, ona, czy też oni chcą
szczęścia tak samo jak ja i~chcą uniknąć cierpienia tak samo jak
ja i~dlaczego ja miałbym być ważniejszy? Ja jestem tylko jeden,
a~ich jest niezliczona ilość''. Myśląc w~ten sposób zaczynamy
widzieć, że inni są naprawdę ważniejsi od nas samych i~to staje
się podstawą dla rozwoju działania wypełnionego współczuciem.
Powinniśmy myśleć: ,,Jeżeli ja zrobię to, czy wezmę to~-- co
zostanie dla nich?''. Podczas gdy my zwykle myślimy: ,,Jeśli oni
to zrobią, czy zabiorą, to co zostanie dla mnie?''. To jest jakby
wymienianie siebie czy zamienianie siebie miejscami z~innymi.
W~ten sposób uczymy się zamieniać miejscami z~innymi i~zupełnie
zmienić, odwrócić sposób, w~jaki myślimy i~w ten sposób od tego
zaczyna się współczucie, zaczyna się to, że widzimy zaczyna się
rozwój współczucia. Zamiast czynić tak zwane w~cudzysłowie
działania wypełnione współczuciem, robimy działania stawiając się
na miejscu innych. Obejmuje to praktyka, która nazywa się
Lodziong czy też trening umysłu, której celem jest zmiana całej
struktury myślenia i~naszego sposobu, w~jaki postrzegamy świat,
tak aby nauczyć się i~zupełnie zmienić całą strukturę i~sposób,
w~jaki widzimy świat i~nasz związek czy naszą pozycję w~tym
świecie.


\bigskip
{\it Pytanie: Co Budda mówił na temat wróżb? Czy popierał
na przykład przewidywanie przyszłości, czy nie? Co mówił na temat
poddawania się regresingowi, czyli odkrywania tego, co się z~nami
działo w~poprzednich wcieleniach?}
\smallskip


Odpowiedź: Budda w~Winaji nie zachęcał czy zniechęcał mnichów
do utrzymywania się z~przewidywania przyszłości. W~tantrze uważa
się, że różne zręczne środki mogą być używane i~Szlachetnego
Bodhisattwę Mandziuśriego uważa się za patrona technik
przepowiadania przyszłości czy różnych technik wróżbiarskich. Ci
lamowie, którzy umieją przepowiadać przyszłość, znają się na
technikach wróżbiarskich, muszą zatem przejść odosobnienie
Mandziuśriego, a~czasami Padenlama czy też Mahakali. Ale widzimy
tutaj, że nie chodzi oto, że to przewidywanie przyszłości czy
wróżba dzieje się z~powodu mocy lamy, tylko z~powodu
błogosławieństwa Buddy, który pozwala tej wróżbie czy
przepowiedni zamanifestować się. To nie są światowe istoty, tylko
Buddowie.


To tyle, jeżeli chodzi o~techniki przewidywania przyszłości.
Jeżeli chodzi o~przepowiednie, to za czasów Buddy pojawiały się
różne istoty, czy bogowie, którzy obiecywali na przykład Buddzie,
że będą ochraniać tych, którzy podążają za Dharmą czy też
przyjmują schronienia. Później wielu z~tych bogów zostało
nawróconych, czy jakby tak skłonionych do praktyki Dharmy przez
tak wielkich mistrzów, jak Padmasambhawa i~było w~stanie jakby
emanować czy przemawiać poprzez ludzi i~dawać pożyteczne rady,
czy też wskazówki. I~służba Dharmie, która odbywa się poprzez
tych bogów może być porównywalna do służby, jaką czynili oni
w~czasach Buddy, obiecując, że będą chronić tych, którzy przyjmują
schronienia. Jeden z~głównych światowych bogów, który za sprawą
Guru Rinpocze przeszedł na Dharmę, zwie się Pehar. Tenże bóg
Pehar jest państwową przepowiednią Neczung, która jest
najważniejszą przepowiednią Tybetu. Ten bóg Pehar przemawia
w~państwowej przepowiedni w~Neczung i~przemawia przez mnicha. Jest
tam mnich, który wchodzi w~trans i~ten bóg przez niego przemawia.
To, co przepowiednia robi, nie jest to mnich, tylko właśnie ten
bóg.


Zdolność do widzenia przeszłości (poprzednich żywotów,
wcieleń) jest jedną z~sześciu magicznych mocy, wglądów i~sam
Budda doświadczył tego, czy uzyskał tę zdolność tuż przed
osiągnięciem swojego Wielkiego Oświecenia. Dlatego też jest to
możliwe tylko dla istot o~wielkim rozwoju duchowym i~uważam, że
wszelkie dywagacje na ten temat to czysta fantazja. Kiedy pewien
mnich zapytał Buddę: ,,Buddo, powiedz mi, co robiłem w~swoim
przeszłym życiu?'', Budda powiedział mu: ,,Spójrz na siebie
teraz''. Także regresing, jeżeli chodzi o~nas, na którym
najbardziej można polegać, to analiza naszego charakteru w~tym
życiu. Jeżeli zobaczymy, spróbujemy przyjrzeć się naszemu
charakterowi w~tym życiu, to będziemy mogli z~tego wywnioskować,
co działo się z~nami w~przeszłości i~to jest sposób, na którym na
pewno można polegać, natomiast wszystko inne można właściwie
sobie odpuścić. Tak czy inaczej zakończyliśmy przejażdżkę po
samsarze.

\begin{center}
  * * *
\end{center}


Kanzen: Ja jeszcze chciałem powiedzieć na zakończenie kilka
słów. Ponieważ dzisiaj jest drugi i~ostatni wieczór spotkania
z~Lamą i~nauk wraz z~lungiem, i~mamy nadzieję, że będziemy mieli
jeszcze możliwość otrzymania nauk w~poniedziałek wieczorem, ale
nie będąc pewnym tego, co stanie się w~przyszłości~-- ponoć jak
niektórzy twierdzą dwunastego ma być koniec świata (tak słyszałem
dzisiaj w~kuchni, że dwunastego lipca będzie koniec świata)~--
więc żeby zdążyć przed tym, już dzisiaj chciałbym wyrazić naszą
wdzięczność Lamie za przybycie i~za podjęcie takiego kolejnego
wysiłku, by przekazać nam te nauki i~przede wszystkim chciałbym
złożyć dziś tę część, którą powinniśmy zwrócić za przelot Lamy
tutaj, do Polski. To jest pierwsza część, a~druga część to jest
ofiara od nas wszystkich, która rzeczywiście jest ofiarą za
nauki, które otrzymaliśmy tutaj przez te dwa dni. I~przekazując
tę ofiarę, mam nadzieję, że będziemy mieli więcej okazji, by
ofiarować Lamie bezpośrednio coś od nas. Co prawda są to ofiary
materialne, ale mam nadzieję, że naszym życiem jako ofiarą
będziemy mogli potwierdzić nauki, które tutaj otrzymaliśmy, teraz
i~w przyszłości. Z~całego serca dziękuję jeszcze raz za siebie
i~za wszystkich.


Lama: Jeżeli o~mnie chodzi, zawsze jestem szczęśliwy, że mogę
przyjechać do Szczecina. Mam odczucie, że jesteśmy częścią jednej
mandali i~bardzo jestem szczęśliwy, że mogę przekazać nauki,
które otrzymałem od moich mistrzów Siakja Trizin Rinpocze i~Karma
Trinlej Rinpocze jako część tej mandali. Także mam nadzieję, że
zobaczymy się jeszcze przed końcem świata.
\end{document}
