O niejedzeniu mięsa

Autor: 
J.Ś. XVII Karmapa, Ogjen Trinle Dordże
Tłumacz: 
Agnieszka Burzyńska
Kategoria: 

Kopia lokalna tekstu ze strony: http://www.benchen.org.pl

Nauki J.Ś.Karmapy na temat wegetarianizmu/niejedzenia mięsa przetłumaczone symultanicznie przez Ringu Tulku Rinpoczego, dnia 3 stycznia 2007, w dzień pełni księżyca, w Bodh Gai, Indie, podczas dwudziestego czwartego corocznego wielkiego Kagju Mynlam.

Jako że mam jeszcze około pół godziny, chciałbym udzielić nauk na temat wegeterianizmu. Częste mówienie o tym nie jest łatwe gdyż trudno przestać jeść mięso. Uważam jednak, że trzeba wiedzieć, co należy myśleć o jedzeniu mięsa i jak stosować tę wiedzę w praktyce. Już przechodzę do tematu, gdyż za chwilę minie wspomniany czas. Na początek zarecytuję kilka modlitw [śpiew modlitw].

Ogólnie powiem to, co się tyczy osób, które przyjęły ślubowania mnisie. Jeśli ktoś spyta, czy mięso jest dozwolone dla mnichów czy nie, niektórzy odpowiedzą, że nie jest, gdyż jeśli są ludzie którzy jedzą mięso, znajdą się też ludzie, którzy będą z tego powodu zabijać zwierzęta. Jeśli nikt nie będzie jadł mięsa, nikt nie będzie go produkował. Z tego względu jedzenie mięsa jest ściśle powiązane z zabijaniem i również z tego powodu negatywne działanie polegające na zabijaniu jest bezpośrednio spowodowane chęcią jedzenia mięsa. Z kolei to, czy jest to prawdą czy nie, to inna sprawa... Jeśli znajdują się ludzie, którzy noszą perły, to ci właśnie ludzie przyczyniają się do zabijania małż. Tak samo ci, którzy preferują szczególnego rodzaju ubrania, na przykład jedwabne brokaty. Jedwab też jest produkowany przez pewne owady więc każdy kto nosi ubrania z jedwabiu, lub nosi cokolwiek co pochodzi od zwierząt, przyczynia się do ich zabijania. Podobnie się dzieje w sytuacji, kiedy nie jada się mięsa. Ze względu na spożywanie takich pokarmów jak ziarna i temu podobne, wiele różnych owadów dostaje się na powierzchnię ziemi, a te z kolei które żyją na powierzchni, przedostają się w jej głąb. Z tego powodu wiele z tych istot umiera.

Dlatego, że istnieją owce, znajdą się ludzie, którzy te owce zabiją. Bycie owcą również stanowi problem. W pewnym sensie jest źródłem negatywnego działania. Dlatego też, tylko jedna przyczyna nie może być traktowana na równi z samym negatywnym działaniem.

Żył raz w Chinach człowiek, który trudnił się zabijaniem świń. Codziennie zabijał i codziennie jego miecz maczał się we krwi. Czasami zadawał sobie pytanie: "Dlaczego to robię? Każdego dnia zabijam jakąś świnię". Mówił wtedy do siebie: "To nie dlatego, że ja mam ochotę zabijać świnie, ale dlatego że inni chcą te świnie jeść. Dlatego właśnie to robię". W taki oto sposób pocieszał się, że jego działanie nie jest do końca takie złe. W pobliżu znajdował się klasztor, w którym był wielki dzwon i każdego ranka, kiedy rozlegał się jego dźwięk, człowiek wstawał i zabijał świnię. Któregoś ranka zaspał, i kiedy spóźniony udał się, by zabić, świnia przeznaczona na śmierć zdążyła wydać na świat dziesięć małych świnek. Jako że tego ranka nie było słychać dzwonu, człowiek udał się do klasztoru, by spytać głównego mnicha, jaka była tego przyczyna. Mnich odrzekł, iż poprzedniej nocy miał sen, w którym spotkał dziesięć istot, które zwróciły się do niego z prośbą: "Uratuj naszą dzisiątkę." Kiedy mnich zapytał: "Jak mam was świnki uratować?", usłyszał: "To, co masz jedynie zrobić, to tego ranka nie uderzyć w dzwon. Tym sposobem uratujesz nas wszystkie". Mnich odpowiedział człowiekowi: "Z tego właśnie powodu nie uderzyłem w dzwon". Kiedy człowiek usłyszał te słowa, bardzo się przejął i od tego momentu nie zabił już ani jednej świni.

Chcę powiedzieć, że uderzanie w dzwon stało się przyczyną zabijania świń i dlatego też może być i tak, że nie powinniśmy uderzyć w dzwon, gdyż ktoś mógłby zabić świnię. Tak więc, tylko jeden warunek nie może być uznany za faktyczną przyczynę problemu. To nie jest logiczne, ale czy Budda pozwolił jeść mnichom mięso czy nie... w naukach winai jest wspomniane, że dopuszcza się możliwości jedzenia mięsa. Jest również powiedziane, że pewne rodzaje mięsa nie powinny być w ogóle spożywane, natomiast są mięsa, które mogą być jedzone w pewnych okolicznościach. Winaja zawiera tego rodzaju wskazania.

Myślę, że ogólnie jest bardzo ważne, aby nie jeść mięsa, jeśli podąża się ścieżką mahajany. W naukach winai jest powiedziane o trzech rodzajach czystych sposobów przygotowywania mięsa. Kiedy mięso jest oczyszczone z trzech rodzajów [???? słowo nieczytelne], wtedy dopiero może zostać spożyte. Na przykład, jeśli zwierzę nie zostało zabite bezpośrednio dla nas etc. Ale ktoś może być tak bardzo przywiązany do smaku mięsa, że może nie wiedzieć, czy jest ono specjalnie przeznaczone dla niego czy nie. Bywa, że ludzie są tak przywiązani do mięsa, że chodzą i proszą o kawałek.

Będąc dzieckiem, też bardzo lubiłem i byłem przywiązany do smaku mięsa. Mięso przeznaczone dla lamów zwykle szybko sie kończyło, ale mięso dla mnichów czasem zostawało dłużej, gdyż mnisi byli bardziej uważni. Szedłem wtedy i prosiłem, aby przyniesiono trochę mięsa z kuchni mnichów. Fakt, że ja sam jadłem mięso, wpływał na to, że inni też jedli mięso. Jeśli ja lubię mięso, wtedy ludzie dookoła ulegają mojemu wpływowi, dlatego że ja im to mięso oferuję. Kiedy mialem ochote na mięsne pierogi momo, wtedy inni ludzie też je spożywali razem ze mną.

Dlatego też Budda powiedział, że Bodhisattwowie nie powinni spożywać żadnego mięsa. Jako że mamy bardzo silne przywiązanie i tendencję do jedzenia mięsa, dobrze jest, aby początkujacy Bodhisattwowie nie jedli mięsa w ogóle. Kiedy ktoś zamawia w restauracji kurczaka, nie wie, czy podadzą mu mięso już wcześniej przygotowane czy też będą musieli dla niego tego kurczaka zabić. Z tego więc względu jest powiedziane, aby Bodhisattwa nie jadł mięsa. Dokładnie tak jest to powiedziane.

Kiedy mówimy tu o Bodhisattwach, nie mamy na myśli tak wielkich Bodhisattwów, jak Czenrezik czy Cziano Dordże, ani też tych wspaniałych Bodhisattwów, którzy przebywają na wyższych poziomach egzystencji [bhumi]. Mamy na myśli właśnie zwykłych Bodhisattwów. Takich jak my, których można nazwać Bodhisattwami pragnącymi pracować dla dobra czujących istot. Zgodnie z Bodhisattwajaną, nawet jeśli mięso jest oczyszczone z trzech sposobów, tak jak pozwala na to winaja, nie może ono być spożyte przez Bodhisattwów lub też początkujących Bodhisattwów. Z racji zbyt wielkiego przywiązania do smaku mięsa, nieświadomie popełnimy błędy. Dlatego też jedzenie mięsa nie jest dobre.

Z tego też powodu, dzieło Ścieżka Bodhisattwy zabrania jedzenia mięsa. Mówimy o tym nie dlatego, że mięso jest dozwolone w naukach winai i nie znaczy to, że winaja jest czymś złym. To nie jest tak. Powinniśmy raczej widzieć każdą istotę jako nasze własne dziecko. To jest tak, jak gdybyśmy dla naszego pożywienia poświęcali istoty, które są nam tak samo bliskie jak nasze dzieci. Dlatego też używanie mięsa jako pożywienia jest zakazane i uważane za coś złego nie tylko z punktu widzenia Bodhisattwy, ale również z punktu widzenia śrawakajany.

Żadne mięso, dla którego zabito zwierzę dla czyjeś konsumpcji - co ktoś widział, o czym ktoś słyszał lub ma co do tego wątpliwości - nie jest czyste. Jednakże, z punktu widzenia Ścieżki Bodhisattwy zabronione jest nawet jedzenie mięsa, które nie jest dla kogoś specjalnie przygotowane i również - trzy powody, o których wspominano wcześniej - jeśli ktoś tego nie widział, o czym ktoś nie słyszał lub nie ma co do tego wątpliwości. Ale oczywiście w Tybecie zwykle jada się mięso, które ktoś specjalnie dla kogoś przygotował. Tam, jeśli wysoki lub nawet zwykły lama odwiedza jakąś osadę, ludzie natychmiast zabijają owcę lub jaka. Lama recytuje wtedy mantry i uważa, że wszystko w porządku. To nie jest właściwe zachowanie. Nawet jeśli jest to bardzo dobry lama, który uważa, że takie działanie jest w porządku, to nie jest to właściwe, gdyż Budda zakazał jedzenia wszelkiego mięsa, które zostało specjalnie ofiarowane dla kogoś lub specjalnie zabito z tej okazji zwierzę dla czyjejś konsumpcji.

Żył kiedyś w Amdo Dzionang Lama, do którego przyszedł człowiek z prośbą o pobłogosławienie czangu (czang znaczy alkohol). Ów człowiek przyniósł ze sobą ten alkohol, gdyż wierzył, że jeśli zostanie pobłogosławiony, wtedy będzie go można wypić. Lama odpowiedział: "Nie wiem, jak to się robi. Nie wiem, jak błogosławi się alkohol". Dodał, że podobnie jak w Tybecie czasem zabija się jaka przez uduszenie - czy jeśli się go najpierw udusi, a potem pobłogosławi, to czy jak nie umrze? W taki sam sposób nie jest możliwe pobłogosławienie alkoholu, aby można go było pić bez żadnego problemu. Dlatego też, czy to się dzieje w Tybecie, czy też dotyczy wysoko urzeczywistnionego lamy lub innej osoby, należy postępować zgodnie z naukami lub słowami Buddy.

Zarówno w Indiach, jak i w Tybecie, żyje wielu wielkich mistrzów i oświeconych istot, ale nikt z nich nie mówi: "Jestem oświecony i dlatego mogę robić to, co chcę. Mogę jeść mięso i pić alkohol". To jest jakieś nieporozumienie. Nie można tak postępować. Należy sprawdzić, co powiedzieli na temat jedzenia mięsa poprzedni wielcy mistrzowie szkoły Kagju. Drikung Kjobpa Rinpocze, mistrz szkoły Drikung, powiedział: "Ktokolwiek z moich uczniów spożywa mięso lub używa mięsa i nazywa to "tsokhor" lub "tsok", pozostaje całkowicie oddzielony ode mnie oraz działa przeciwko Dharmie". Nie wyjaśnię tego tutaj szczegółowo, w każdym razie mistrz powiedział, że każdy kto używa mięsa i nazywa to czymś właściwym, zachowuje się niezgodnie z Dharmą. Jest to działanie przeciwko nauczycielowi i nie ma nic wspólnego z Dharmą. Zostało to powiedziane bardzo wyraźnie.

Inni wielcy mistrzowie również wyrażali podobny pogląd. Każdy z nich rzekł, że gdy ktoś spożywa mięso i myśli, że jest to dozwolone, zawsze robi coś złego. Nawet śnienie w ten sposób jest czymś niewłaściwym. Zgodnie z wadżrajaną, w niektórych naukach jest powiedziane, że jeśli ktoś zna metodę, za pomocą której może wyzwalać istoty, których mięso spożywa, wtedy tylko taka osoba może spożywać mięso. W przeciwnym razie, jedzenie mięsa jest zabronione.

Według Karma Ciagme Rinpocze, rozróżnia się pięć rodzajów mięsa i pięć nektarów amrita. Tylko jeśli ktoś jest całkowicie urzeczywistniony, może spożywać mięso. A jeśli ktoś spyta dlaczego w wadżrajanie jest tak dużo powiedziane na temat pięciu mięs i pięciu amrit? Rinpocze powiedział, że dotyczy to jedynie bardzo zaawansowanych istot. Podobnie, jeśli ktoś umieści na ołtarzu mocz i kał, będzie to czymś bardzo złym. Nikomu się to nie spodoba i w zamian wywoła mdłości.

Składanie ofiar nie służy zaspokajaniu potrzeb wielkich mistrzów, którzy mieliby być głodni lub spragnieni, a my mielibyśmy im coś dać. To nie jest tak. Powodem, dla którego składamy ofiary, jest chęć zgromadzenia pozytywnej zasługi dla nas samych.

Według VIII Karmapy Mikjo Dordże, ofiarowywanie mięsa oraz alkoholu z okazji pudży Mahakali podczas ceremonii gutor i im podobnych, jest ściśle zakazane. Dodał, że jeśli ktoś to robi, nie może uznawać VIII Karmapy za swojego lamę, ani też nie może uznawać siebie za jego ucznia. Powiedział też, że we wszystkich klasztorach Kamtzang nie należy składać ofiar z mięsa ani alkoholu, a zamiast tego można ofiarowywać owoce. Słyszałem, że w Sikkimie, podczas ceremonii gutor lub pudży Mahakali trzeba ofiarowywać mięso. Gdyby rzeczywiście podczas ceremonii pojawił się sam Mahakala, może by skosztował trochę mięsa, i to by było w porządku. Ale jeśli składamy ofiary z mięsa i alkoholu w czasie pudży jest to zupełnie bezużyteczne. Nie jest to również czymś właściwym.

Ponownie Mikjo Dordże, wypowiedział się w Tuton Gjatso na temat ośmiu rzeczy, których muszą wyrzec się mnisi, a mianowicie mięsa, alkoholu, posiadania broni etc. (nie pamiętam ich wszystkich) gdyż tak zostało powiedziane w Do Palmo Cie. Najważniejsze z tych rzeczy to właśnie mięso, alkohol i broń, na co mnisi nie powinni nawet spoglądać. Powiedział również, że jeśli mnisi nie wyrzekną się tych rzeczy, nie mogą przynależeć do szkoły Kagju. Powinni się oddalić lub znaleźć sobie inne miejsce. Tak dokładnie jest to powiedziane. Jeśli spożywa się mięso, nie można należeć do szkoły Kagju. Wynika z tego, iż nie wiemy czy należymy do Kagju czy też nie.

Przed swoją śmiercią, Dziamgon Kongtrul, wielokrotnie powtarzał, że zawsze się modli o to, aby odrodzić się jako ktoś kto nie jada mięsa. Istnieje wiele tekstów, które można na ten temat przeczytać. Jest też wiele odpowiednich cytatów. Powinniśmy więc zastosować to w praktyce. W takich sutrach jak [nazwa pierwszej sutry nieczytelna], Do Lanka Sziepa, Nja Ngen Le Depa Do i innych jest powiedziane, iż jedzenie mięsa jest ściśle zakazane. Co więcej, w tych miejscach, gdzie mięso było dopuszczone, nie zachęcano do jego spożywania. Nikt nie mówił, ze jedzenie mięsa jest czymś dobrym lub że nie stanowi żadnego problemu. Natomiast było powiedziane, że jeśli są ludzie, którzy doświadczają zbyt wielu trudności, żeby jedzeniu mięsa odmówić, mogą to mięso spożywać. Tak własnie zostało to powiedziane.

Tak samo w Tybecie, wśród takich szkół jak Kagju, Njingma, Sakja, Gelug i Dzionang - nie czytałem zbyt wiele o Bonpo - we wszystkich tych miejscach jedzenie mięsa było surowo zakazane.

Chciałbym powiedzieć Wam coś, co dotyczy mnie osobiście. Kiedy miałem 11-12 lat, powróżono mi z ręki. Usłyszałem: "Kiedy będziesz miał 23 lub 24 lata, pojawi się wielka przeszkoda w twoim życiu". Byłem wtedy młody i zupełnie się nie przejąłem. Wręcz zapomniałem o tym. Po pewnym czasie przybyłem do Indii i od tamtej chwili minęło już jakieś pięć czy sześć lat. Któregoś razu jednak miałem sen. Lama we śnie powiedział mi: "Ktoś ci przepowiedział przeszkodę. Czyżbyś o tym zapomniał?" Ja na to: "Nie zapomniałem". Lama rzekł: " Pojawi się przeszkoda zagrażająca twojemu życiu". Zwykle nie odczuwam lęku przed śmiercią. Jestem Khampą i udaję, ze jestem trochę bardziej dzielny niż inni. Ale w tym śnie byłem bardzo przestraszony. Kiedy się obudziłem, serce waliło mi jak młot. Mimo że to był sen, mam przeczucie, że jakaś przeszkoda rzeczywiście się pojawi.

Weźmy pod uwagę takie osoby jak ja - jeśli dane będzie mi żyć długo, choć nie wiem, czy z pożytkiem czy też nie - które są wychowywane przez klasztory. Od ósmego roku życia po dziś dzień jestem pod ich opieką oraz pod opieką Dharmy. Moją jedyną intencją jest bycie zdolnym do służenia im na miarę swoich skromnych możliwości. Do tej pory wszystkie moje intencje i działania nie były zbyt przesiąknięte negatywnością. Jeśli wszystko dobrze się ułoży, zamierzam służyć Dharmie i wszystkim istotom. Aby uniknąć wspomnianej przeszkody, jestem przekonany, że najważniejsze jest ratowanie wszelkiego życia i w związku z tym zaprzestanie jedzenia mięsa. Jestem przekonany, że to jest najważniejsze.

Kiedy podchodzi się do tej kwestii z ogólnego punktu widzenia, niejedzenie mięsa jest rzeczą niesłychanie ważną. Co więcej, w tym lub przyszłym roku, pojawi się przeszkoda w życiu J.Ś. Dalajlamy. W związku z tym, w zeszłym roku wprowadził on bardzo ścisły zakaz noszenia ubrań zrobionych ze skór i futer dzikich zwierząt. Obecnie bardzo istotne jest przestrzeganie tych postanowień.

A teraz mam dla Was kilka propozycji: na początek weźcie głęboki oddech. Jeśli należycie do szkoły Kamtzang, niezależnie od tego czy jesteście mnichami, mniszkami lub osobami świeckimi, nie powinniście mieć nic wspólnego z handlem mięsem, czyli kupowaniem zwierząt, zabijaniem i sprzedawaniem ich mięsa. Nigdy nie wolno wam tego robić. Zakaz ten jest niesłychanie ważny. Dotyczy on nie tylko tych, którzy mieszkają w Indiach, ale również mieszkańców Tybetu. Słyszałem, że tam nawet pewni tulku zajmuja się taką działalnością.

W klasztorze Tsurphu prawie wszystko zostało zniszczone, ale rzeźnia przetrwała do dziś. Nie powinno jednak tam jej być. Powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby w klasztorach Kamtzang nie było rzeźni. Chciałbym, żeby dotyczyło to całej szkoły Kagju, ale najpierw zajmijmy się Kamtzang. Rzeźnie nie powinny znajdować się we wspólnych zabudowaniach, ani też w budynkach należących do klasztoru. To zalecenie odnosi się nie tylko do mnichów i mniszek. Wszyscy, którzy uważają, ze należą do tradycji Kamtzang powinni wziąć je sobie do serca.

Teraz zwrócę się bezpośrednio do mnichów i mniszek. Mam prośbę, aby nie gotować wielkich ilości mięsa. W jednym zachodnim piśmie widziałem zdjęcie przedstawiające około dziesięciu mnichów, pochłoniętych krojeniem mięsa. Wygladało to, jakby przygotowywali jakieś olbrzymie jego ilości. Oczywiście, że czasem trzeba przygotować trochę mięsa, ale mam prośbę, aby nie gotować dużych ilości na wielkie zgromadzenia, a szczególnie żeby tego nie czynić mając na sobie mnisie szaty. Co więcej, nie wygląda to właściwie. Przecież mówi się, że nie ma takiej istoty która w przeszłości nie byłaby naszą matką lub ojcem... Uważam również, że powinniśmy ograniczyć chodzenie na targ i kupowanie mięsa, mając na sobie mnisie szaty.

Jeśli jednak zdarzy się, że ktoś potrzebuje mięsa, powinien poprosić kogoś innego, aby je kupił dla niego. Kupowanie mięsa w rzeźni przez mnichów wygląda naprawdę źle. Dodatkowo, powinniśmy ograniczyć spożycie mięsa. Zwykle jadamy trzy razy dziennie, więc mięso powinno być spożywane tylko raz, zamiast towarzyszyć wszystkim posiłkom. Możemy też postanowić, że będziemy jeść mięso jedynie raz w miesiącu lub coś w tym rodzaju. Tybetańczycy uważają, że pewne dni w kalendarzu tybetańskim są szczególnie ważne, na przykład pełnia księżyca, nów lub takie dni jak Ciotryl Dała czy też Saga Dała. Są ludzie, którzy w takie dni właśnie powstrzymują się od jedzenia mięsa.

Niektórzy są w stanie całkowicie porzucić mięso, ale innym z kolei się to nie udaje. Przynajmniej należy ograniczyć jego spożycie. Kiedy wszyscy dookoła jedzą mięso, bardzo trudno jest przestać, natomiast jeśli całe społeczności nie jedzą mięsa, wtedy łatwo jest postępować tak samo. Podczas następnej sesji zapytam, jak wielu z was postanowi jeść tylko jeden posiłek mięsny dziennie. Tych, którzy tak zrobią, poproszę o podniesienie ręki. Nie muszę was wszystkich zobaczyć - ważne jest, abyście uczynili takie postanowienie wobec samych siebie. Spytam również, jak wielu z was postanowi nie jeść mięsa w szczególne dni oraz jak wielu z was zaprzestanie całkowicie. Zastanówcie się nad tym. Z drugiej strony, nie warto za długo o tym myśleć - ważne jest, aby podjać decyzję.

Zapomniałem dodać jeszcze jedno - w żadnym klasztorze należącym do Kamtzang Kagju kuchnia klasztorna nie może i nie powinna używać mięsa do przygotowywania posiłków. Jeśli jednak ktoś przyniesie mięso do klasztornej kuchni, będzie to oznaczać, że nie uważa mnie za swojego nauczyciela oraz że nie należy do Karma Kagju. Nie ma więcej o czym rozmawiać. Uważam dyskusję za zamkniętą. To bardzo ważne.

Jeśli chodzi o Tybet, niejedzenie mięsa w przeszłości było niezmiernie trudne, natomiast obecnie dzięki uprzejmości Chińczyków nie powoduje to już większych kłopotów. Nie jest tak, że oprócz mięsa nie ma już więcej nic do jedzenia. Są przecież warzywa i inne rodzaje pożywienia. Trzeba przyjąć myślenie, że jedzenie mięsa nie jest dobre. Mięso jest brudne i szkodliwe dla zdrowia. To właśnie przekonanie należy kultywować. Przyniesie to pożytek dla J.Ś. Dalajlamy oraz Apo Gaga. Możecie używać również mojego imienia. Jeśli pragniecie, aby Apo Gaga żył dłużej, pożyteczne będzie zaprzestanie jedzenia mięsa. Podobnie jeśli pragniecie, aby wasz rdzenny lama czy też inne urzeczywistnione istoty żyły dłużej, ograniczcie lub całkowicie porzućcie mięso. To jest najlepsza metoda.

W następnej sesji jeśli poczynicie pewne postanowienie, powinniście je utrzymywać. Jeśli przyjmuje się pierwsze postanowienie w sposób głęboki i klarowny, wtedy drugie i trzecie postanowienie będzie dobre. Dlatego też pierwsze postanowienie musi być uczynione z wielką siłą. Z kolei nie powinno się przyjmować zobowiązań, jeśli nie ma się siły i motywacji, aby je wypełniać.

Informacje: 

[Nota wydawcy: Niniejszy tekst jest zapisem wykładu udzielonego przez XVII Karmapę. W tekście nie dało się uniknąć pewnych pomyłek lub/oraz błędów, właściwych dla tłumaczenia symultanicznego dokonanego za pomocą radia FM z trzaskami w tle. Ze względu na ważność niniejszych nauk, Kagyu Monlam International, poprzez Lamę Chodrak, zwraca się z prośbą o ponowne staranne tłumaczenie, które zostanie zamieszczone na stronie internetowej, jak tylko stanie się dostępne.]